Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Zwycięskie męczarnie. Real łapie oddech i pokonuje Malagę

Miało być trudne i wyrównane spotkanie i takie też było - Real męczył się z Malagą na Santiago Bernabeu, ale ostatecznie zwyciężył 3:2 i kibice tego klubu śmiało mogą odetchnąć. Do jutrzejszego hitu kolejki, w którym zmierzą się Valencia i Barcelona dystans do liderującej w tabeli ekipy z Camp Nou to tylko 8 punktów.

Miało być trudne i wyrównane spotkanie i takie też było – Real męczył się z Malagą na Santiago Bernabeu, ale ostatecznie zwyciężył 3:2 i kibice tego klubu śmiało mogą odetchnąć. Do jutrzejszego hitu kolejki, w którym zmierzą się Valencia i Barcelona, dystans do liderującej w tabeli ekipy z Camp Nou to tylko 8 punktów.

Początek spotkania wyglądał tak, jakbyśmy się tego spodziewali – Real częściej miał piłkę przy nodze i próbował skrzydłami przedostać się pod bramkę gości. Aktywny szczególnie był Carvajal, który kilkoma znakomicie wymierzonymi podaniami najpierw otworzył drogę do bramki Benzemie, później Ronaldo. To właśnie akcja tej dwójki spowodowała, że Real objął prowadzenie. Portugalczyk w sobie tylko znanym stylu zgrał piłkę wzdłuż bramki strzeżonej przez Jimeneza. Ta odbiła się jeszcze od poprzeczki i spadła pod nogi Francuza, który z bliskiej odległości wpakował ją do siatki.

Później piłkarzom Królewskich „zgasło światło”. Tak chyba należy powiedzieć, bo nie było widać tej werwy, co w pierwszych minutach spotkaniach. Już w 18. minucie do wyrównania doprowadził Rolan, który dostał wrzutkę z prawego skrzydła, zdążył sobie w polu karnym przyjąć piłkę, gdyby miał na to ochotę, to pewnie dałby radę wypić espresso i dopiero zebrać się do strzału. Wyraźny błąd w tej sytuacji popełnił Vallejo, który z trójką na plecach i w charakterystycznej fryzurze jest w miarę podobny do Pepe, ale to tylko złudzenie. Były już obrońca Realu na pewno poradziłby sobie w tak prostej sytuacji. Błąd młokosa sprawił, że Malaga zdobyła pierwszego gola na wyjeździe w tym sezonie i doprowadziła do remisu.

Potem Real znowu zaczął grać, przyspieszył Kroos, Carvajal dwoił się i troił po prawej stronie, ale brakowało skuteczności piłkarzom ofensywnym Królewskich. Na 2:1 trafił Casemiro, który najpierw wywalczył rzut rożny, a chwilę później dośrodkowanie z rogu boiska zamienił na gola. Wydawało się, że wszystko wróciło do normy, mimo że widać było, iż Malagę taki wynik z pewności nie satysfakcjonuje i w drugiej części gry powalczy o zwycięstwo.

Casemiro zdobył swojego kolejnego gola w barwach Realu

Po przerwie obraz gry niewiele się zmienił – Real cały czas częściej miał piłkę, ale pod samą bramką niewiele z tego wynikało. Potężny strzał zza pola karnego oddał Kroos, ale znowu bardzo czujny był Jimenez. Bierność piłkarzy Królewskich po niespełna godzinie gry wykorzystali goście, a na listę strzelców wpisał się Castro. Nie bez winy w tej sytuacji pozostaje Casilla, który z pewnością mógł zachować się lepiej i odbić futbolówkę do boku.

Real przyspieszył, bo zanosiło się na kolejny podział punktów na swoim boisku. Zidane wpuścił na boisko Modrica, który po 14 minutach od zameldowania się na murawie wywalczył rzut karny. Do piłki ustawionej na 11. metrze podszedł Ronaldo, który na raty, ale pokonał golkipera Malagi, czym zapewnił komplet punktów drużynie z Bernabeu.

Real tym razem uciekł spod topora i wygrał, choć dwukrotnie goście z Malagi doprowadzali do remisu. Ekipa z La Rosaleda przed tym meczem była na 18. meczu w tabeli i nie zdobyła ani jednego gola na obcym terenie. Tym razem nie tylko potrafiła grać długimi fragmentami jak równy z równym z Realem, ale i dodatkowo dwukrotnie znalazła drogę do siatki Królewskich.

Najbardziej na plus:

W drużynie Realu: z pewnością Carvajal. Bardzo dobry występ hiszpańskiego defensora po przerwie od gry spowodowanej wirusem.

W drużynie Malagi: Jimenez, który mimo że wpuścił trzy gole, to spokojnie może spojrzeć sobie prosto w oczy w lustrze. Do tego na plus Rolan, ale tu głównie za pierwszą połowę.

Najbardziej na minus:

W drużynie Realu: z pewnością Isco i Vazquez, których długimi fragmentami nie było widać na boisku.

W drużynie Malagi: brakowało głodu zwycięstwa. Zabrakło wiary w to, że można na Bernabeu wygrać.