Żużel: Zmarzlik walczy o wicemistrzostwo świata!

Czas na decydujące rozstrzygnięcia w żużlowym Grand Prix. Jutro, nietypowo, bo już o 9:30 czasu polskiego na torze w australijskim Melbourne dowiemy się komu przypadną medale za ten sezon indywidualnych mistrzostw świata. Złoto jest praktycznie pewne dla Grega Hancocka, natomiast dla nas najważniejszą informacją jest ta, że Bartosz Zmarzlik walczy o srebro!

Szansa na ten fenomenalny wynik jest całkiem spora. Patrząc w klasyfikację generalną, w której reprezentant Polski plasuje się na 4. miejscu, ale traci tylko 2 punkty do trzeciego Taia Woffindena i 10 do drugiego Jasona Doyle’a można mieć spore nadzieję. Ten ostatni leczy jednak kontuzję i nie wystąpi w finale na Etihad Stadium.

Stanisław Chomski, klubowy trener Zmarzlika w Stali Gorzów uważa, że: „Jedynym problemem Bartka przed ostatnim turniejem jest nawierzchnia sztucznego toru w Melbourne. On jeździł już na czterech sztucznych torach w Europie, ale te doświadczenia mu nie pomogą. Na jednodniowych torach w Warszawie, Cardiff, Horsens i Sztokholmie mieliśmy materiał z tego samego źródła, konkretnie z Anglii.

zmarzlik-trening-grandprix-laczy-nas-pasja

Bartek wiedział jak on się zachowuje i jak dopasować do niego motocykl. W Australii będzie inny, miejscowy materiał, więc na pewno będzie jakaś różnica. Plus dla tych, którzy jechali przed rokiem, bo oni mniej więcej wiedzą czego się spodziewać. Wierzę jednak, że nasz zawodnik szybko odrobi lekcję. W końcu potrafi czytać tor i szybko wyciąga wnioski. Dobrze czuje nawierzchnię i motocykl”.

Bartosz Zmarzlik, to prawdopodobnie największy żużlowy talent w Polsce od czasów Tomasza Golloba. Jego styl jazdy jest równie agresywny, co jego idola. Dlaczego Zmarzlik jest skazany na sukces? Ponieważ do swojego niewiarygodnego talentu dodaje naprawdę ciężką pracę.

Jest profesjonalistą w każdym calu i dba o najmniejsze szczegóły. Ma też dobrze poukładane w głowie. Głęboko wierzymy w to, że nas nie zawiedzie. I nie mamy tu na myśli jutrzejszych zawodów na torze w Australii, bo tam może zdarzyć się wszystko, ale chodzi nam o przyszłe lata. To będzie dominator światowego żużla.

W Melbourne pojadą także po raz ostatni w tym sezonie pozostali nasi reprezentanci: Piotr Pawlicki oraz Maciej Janowski. O ile ten pierwszy może być w miarę spokojny o pewne utrzymanie się w czołowej ósemce, o tyle popularny „Magic” będzie musiał się sporo napocić, żeby utrzymać zajmowane obecnie 7. miejsce.

Do boju biało – czerwoni!

Komentarze