Żużel: Jacek Rempała powraca na tor po śmierci syna

Ludzie bardzo różnie reagują na śmierć bliskiej osoby. Jedni potrafią nagle zmienić swoje życie, inni załamują się i wpadają w nałogi, pozostali starają się zająć czymś, aby nie myśleć o stracie kogoś ważnego. W maju zeszłego roku miała miejsce tragedia. Życie na torze stracił 18 – letni żużlowiec Unii Tarnów – Krystian Rempała.

Był on synem bardzo znanego i doświadczonego zawodnika – Jacka Rempały. Jak nie trudno się domyślić, tragedia odcisnęła straszne piętno na emerytowanym (jak jeszcze do niedawna mogłoby się wydawać) żużlowcu z Tarnowa. Okazuje się jednak, że obecnie 46 – letni Jacek Rempała wraca na tor.

Żużel to całe moje życie. W tym sporcie spędziłem ostatnich 30 lat i nie potrafię bez tego żyć. Po tragedii, jaka spotkała mojego syna, nie mogę sobie znaleźć miejsca w domu. Żużel to całe moje życie, dlatego chcę spróbować jeszcze wrócić na tor” – powiedział niedawno w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”.

Ten pomysł wydawał się trudny do zrealizowania, ale jak się okazuje jest już bardzo realny. Oto cytat z „PS”: „Ten plan nie udałby się bez pomocy środowiska tarnowskiego i zebranych przez GKSŻ opinii trzech niezależnych psychologów. Za kolegę z toru poręczyli trenerzy Grupy Azoty Unii Tarnów: Paweł Baran i Mirosław Cierniak. Wszyscy w Tarnowie są bowiem przekonani, że powrót na tor będzie dla niego idealną terapią i tylko w ten sposób będzie mógł się odciąć od śmierci syna.” – możemy przeczytać na łamach tej gazety.

Jak się jednak okazuje, wiele osób uważa ten pomysł za niedorzeczny. Żużlowiec nie był aktywny, jeśli chodzi o jazdę w meczach ligowych od kilku lat. Niektórzy dziwią się takiej decyzji, skoro Rempała w ostatnich latach mógł realizować się jako trener. W jego wieku zawodowe ściganie to nie są przelewki.

Przyznanie mu licencji to szaleństwo. W ostatnim czasie nie było w żużlu większego absurdu. Lubię Jacka, ale naprawdę nie mogę zrozumieć, co chce osiągnąć. Przecież w Tarnowie może się spełniać jako trener, a w wolnych chwilach wyjechać na tor i pościgać się na treningu. Jazda w meczach to coś innego. Oby tylko nie skończyło się kolejną tragedią” – komentuje były żużlowiec Jan Krzystyniak, którego cytuje “Przegląd Sportowy”.

Nam nie wypada oceniać indywidualnych decyzji Jacka Rempały. Jeśli rzeczywiście odpowiednie organy przyznają mu licencję na to, aby mógł rywalizować w ligowych spotkaniach, to nikomu nic do tego. Mamy tylko nadzieję, że każdy z pełną odpowiedzialnością wykona w tej sprawie dobrą i uczciwą pracę.

Komentarze