Zlatan, sto lat !!!

Zlatan jak wino – im starszy, tym lepszy. Dziś jeden z najlepszych napastników współczesnego futbolu obchodzi 36. urodziny i trzeba przyznać, że Szwed starzeje się w naprawdę wspaniałym stylu. I mamy nadzieję, że jego kariera potrwa chociaż te kilka miesięcy, tygodni, albo nawet dni dłużej.

 

Smykałkę do strzelania goli miał już w bardzo młodym wieku, dlatego w szwedzkim Malmoe, którego jest wychowankiem, szybko wypatrzyli go skauci Ajaxu Amsterdam. Szkółka piłkarska holenderskiego potentata była na przełomie wieków na absolutnym światowym topie i trafił tam diament, który wymagał oszlifowania. Już wtedy Zlatan słynny był z dwóch rzeczy: trudnego charakteru i piłkarskiego talentu. Ten drugi pozwalał mu już w bardzo młodym wieku robić z piłką takie rzeczy.

Nic dziwnego, że Ibrahimović nie zagrzał specjalnie długo miejsca w Amsterdamie, bo w 2004 roku przeniósł się do Juventusu Turyn za 19 milionów euro. Dwa lata spędzone w ekipie Starej Damy niby potwierdziły jego status wschodzącej gwiazdy światowego futbolu, ale zaledwie 7 ligowych bramek, strzelonych w 35 meczach ligowych przez „Ibracadabrę” w jego drugim sezonie w stolicy Piemontu nikogo z nóg nie powaliło. W 2006 roku, w sumie bez większego żalu władze Juve pożegnały się ze szwedzkim napastnikiem, oddając go za około 32 miliony euro do Interu. I wtedy się zaczęło…

Tam Zlatan rozstrzelał się na dobre, a drużyna z czarno-niebieskiej części Mediolanu trzy razy z rzędu sięgnęła po mistrzostwo Włoch. Sam „Ibra” ostatni z tych sezonów zwieńczył tytułem króla strzelców Serie A, z 25 bramkami na koncie. Łącznie w 117 meczach dla Interu zdobył 66 goli, w tym takie cudeńka jak te…

Jako niekwestionowana już gwiazda światowego futbolu postanowił poszukać nowych wyzwań. Wybór padł na Barcelonę…Z perspektywy czasu można stwierdzić, że to jedyny klub, w którym mu nie poszło. Niby średnio w co drugim spotkaniu trafiał do siatki i dokładał do tego asysty, ale nigdy nie poczuł pełnego zaufania ze strony Pepa Guardioli. Z czasem coraz głośniej mówiło się o konflikcie między obydwoma panami i jasnym stało się, że jeden z nich musiał odejść. Oczywiście padło na piłkarza, który w stolicy Katalonii nie mógł liczyć na miano gracza numer jeden. Zresztą – kto by mógł, grając w jednej drużynie z Messim? Po latach zresztą Zlatan przyznał, że o ile za Jose Mourinho byłby w stanie skoczyć w ogień, Guardiolę uważa za…tchórza.

Po sezonie w ekipie Blaugrany Ibrahimović trafił na wypożyczenie do Mediolanu, ale nie do Interu, a, ku rozpaczy kibiców Nerazzurich, do ekipy największego rywala, AC Milan. Tam także napastnik trafiał jak na zawołanie, a po roku został przez Rossonerich wykupiony na stałe. Bilans „Ibry” podczas drugiego pobytu w światowej stolicy mody? 85 spotkań i 56 goli. W sumie, w klasyfikacji kanadyjskiej osiągnął tak średnią niemalże jednego punktu na mecz, czyli statystycznie miał udział przy jednej bramce w każdym meczu.

Gdy Ibrahimović zamieniał Mediolan na Paryż, wielu mówiło, że robi skok na kasę, żeby spokojnie dorobić do sportowej emerytury. Nic z tych rzeczy. Zlatan z miejsca stał się ulubieńcem Parc des Princes, jego pierwszym, prawdziwym księciem. Jego zdobycze bramkowe i to, co wyprawiał na boiskach Ligue 1 jest doprawdy ciężkie do opisania ludzkim językiem! Przypatrzmy się więc suchym liczbom strzelonych przez Szweda goli, kolejno :35, 41, 30, 50…Seryjnie zdobywane tytuły mistrza Francji i króla strzelców tamtejszej ligi przestały go w pewnym momencie bawić. Postanowił zmienić ligę na angielską, skuszony przez swojego mentora, Jose Mourinho. Gdy losy jego pozostania w Paryżu się wahały, powiedział w swoim stylu:

Nie sądzę, by mogli zamienić wieżę Eiffla na mój pomnik. Jednak jeśli to zrobią, zostanę, obiecuję.

Cały Zlatan… Jego wypowiedzi, ale przede wszystkim grę będą w stolicy Francji pamiętać jeszcze latami. Wystarczy rzucić okiem…

 

Trafił więc do Manchesteru United. Pierwszy i jak na razie jedyny sezon Zlatana w Premiership mógł przynieść tylko jeden, słuszny wniosek – szkoda, że Szwed nie trafił do ligi angielskiej wcześniej. Jego siła fizyczna i jego styl gry są przecież pod nią jakby stworzone. „Ibra” był jednym z niewielu zawodników, którzy nie zawiedli w co rusz rozczarowującej ekipie Czerwonych Diabłów. Co gorsze, sezon zakończył się dla niego przedwcześnie, po koszmarnie wyglądającej kontuzji .

 

Normalny człowiek, inny piłkarz po takim urazie, odniesionym w wieku 35 lat, z tyloma tytułami na koncie zawiesiłby buty na kołku. Ale ustaliliśmy już – Zlatan przeciętny ani normalny nie jest. Kilka tygodni temu, po namowach Jose Mourinho przedłużył kontrakt o jeszcze jeden sezon. Na razie wciąż się leczy, ale wszyscy czekają na jego powrót…

W kontekście tak wybitnego piłkarza wypadałoby wspomnieć coś o reprezentacyjnym rozdziale jego kariery, ale, mimo 116 spotkań, 62 goli, udziale w kilku turniejach mistrzowskich i miana legendy kadry Trzech Koron, sukcesów nie osiągnął. Chyba, że za takie należy uznać takie trafienia. Bez komentarza…

Czy zobaczymy jeszcze takie perełki autorstwa piłkarza, który skończył dziś 36 lat? Tego nie wiemy. W każdym razie bardzo byśmy sobie tego wszyscy życzyli. Zlatan – wszystkiego najlepszego!! Sto lat !!!

Komentarze