Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Zimnoch wystąpi w MMA. „On nawet w boksie był przeciętny”

Zmiana dyscyplin w sportach walki jest obecnie tak powszechna, że aż boimy się kolejnych miesięcy. Całkiem możliwe, że gdybyśmy zapadli w sen zimowy i obudzili się w kwietniu, to okaże się, że bohaterowie KSW walczą podczas Polsat Boxing Night, a pięściarze szykują się do starć w oktagonie. Kolejnym, który zmienia rozmiar rękawic i wystąpi we wszechstylowej walce wręcz jest Krzysztof Zimnoch.

Zmiana dyscyplin w sportach walki jest obecnie tak powszechna, że aż boimy się kolejnych miesięcy. Całkiem możliwe, że gdybyśmy zapadli w sen zimowy i obudzili się w kwietniu, to okazałoby się, że wszyscy bohaterowie KSW walczą podczas Polsat Boxing Night, a pięściarze szykują się do starć w oktagonie. Kolejnym, który zmienia rozmiar rękawic i wystąpi we wszechstylowej walce wręcz, jest Krzysztof Zimnoch.

Poinformował o tym na Twitterze Tomasz Babiloński, czyli jego promotor jeszcze w czasach, gdy Zimnoch występował w boksie.

Nie jest to jednak stuprocentowe zaskoczenie, gdyż kilka dni wcześniej sam zainteresowany poinformował, że całkiem prawdopodobne, iż zamieni ring na klatkę i tam będzie kontynuował swoją sportową karierę. Dziwne to o tyle, że jeszcze niedawno pięściarz deklarował, że jego celem jest zdobycie mistrzowskiego pasa w kategorii ciężkiej, a światowa czołówka jest w jego zasięgu. „Drapię ich po plecach” – to tekst, który kibicom szczególnie zapadł w pamięci.

Czemu taką decyzję podjął Zimnoch?

Odpowiadając brutalnie, ale chyba mimo wszystko jednak bardzo szczerze – bo pięściarzem był bardzo przeciętnym i mało było przesłanek ku temu, że nagle dobije chociażby do europejskiej czołówki. Gdy spojrzymy na rywali, z którymi mierzył się w ostatnim czasie, to:

  • Mike Mollo – porażka przed czasem
  • Konstantin Airich – wygrana przed czasem
  • Marcin Rekowski – wygrana niejednogłośnie na punkty
  • Mike Mollo – wygrana przed czasem
  • Michael Grant – wygrana przed czasem
  • Joey Abell – porażka przed czasem

Żadne z tych nazwisk już w boksie nic nie waży, a głośny „Mollo” lub „Grant” w niczym nie przypominają tych zawodników, którzy przed wieloma laty imponowali atletyzmem i bokserskim fachem. Zimnoch przez ostatnie czasy dostawał gości słabych, z którymi radził sobie podczas małych gal w naszym kraju, których zresztą był największą gwiazdą. Gdy dostawał przeciwnika nieco lepszego, takiego, z którym teoretycznie można przegrać, to przegrywał. Ani razu nie zrobił w ringu czegoś ekstra. Swoją sportową wartość budował na wyboksowanych pięściarzach, którzy przyjeżdżali do Polski dorobić sobie do emerytury.

O tym, że sport jest przez Zimnocha traktowany – hmmm – dziwnie świadczy nawet jego ostatnia wypowiedź udzielona portalowi ringpolska.pl

„Dostałem propozycję, przemyślałem i stwierdziłem, że warto spróbować. Nie powiedziałem, że żegnam się z boksem. Bardzo możliwe, że to będze połączone, tzn. raz wystąpię w boksie, raz w MMA.”

Gość raz będzie przygotowywał się do walki bokserskiej, kilka miesięcy później zapasy będzie łączył z walką w parterze, bo tego wymaga MMA – coś nam się tu nie zgadza.

zimnoch
Zimnoch został ostatnio ciężko znokautowany przez Joey Abella/ PressFocus

Suchej nitki na Zimnochu nie zostawiają również internauci. Ich zdaniem pięściarz podjął złą decyzję. „Ja jeżdżę na rowerku stacjonarnym i umiem na normalnym, może spróbuję sił w kolarstwie górskim? Ot gość chce zarobić a że mu głupio że po całej gadce o drapaniu czołówki po plecach (w boksie) idzie na hałtury do MMA to wymyśla bzdety. Ot takie usprawiedliwian ie się. GośC w boksie pokazał że nie jest w stanie rywalizować ze średniakami, pewnie każdy mu już to powiedział, w końcu i on zrozumiał to i zmiany szuka i lepszej kasy pewnie” – to wypowiedź jednego z użytkowników forum.

MMA, które z każdym miesiącem w zastraszającym tempie rośnie w siłę w naszym kraju, staje się trochę „śmietnikiem” dla wszystkich sportowców, którzy nagle zostali na zakręcie i nie mają co ze sobą zrobić. Gdyby Zimnoch dostał kogoś słabego w kolejnej bokserskiej walce, to znowu byłby hejt ze strony kibiców, że idzie na łatwiznę. Gdyby dostał kogoś mocniejszego, to pewnie przegrałby przed czasem. Nikomu nie będzie jednak przeszkadzało, gdy dostanie średniej klasy zawodnika w formule MMA. Tam występowali już raperzy, tancerze i inne osoby, które ze sportem nie mają absolutnie nic wspólnego.

A Tomasz Babiloński momentalnie rozwiązał problem z Zimnochem. Miał pod swoimi skrzydłami pięściarza, z którym niewiele można było w przyszłości zrobić. Którego prawdę mówiąc nie było wielkiego sensu dalej prowadzić. A tak pójdzie do MMA i tam będzie się realizował i pewnie na samym początku wygrywał. Przy okazji raczkujący na rynku mieszanych sztuk walki w naszym kraju Babiloński będzie rozkręcał swoją organizację, której potrzeba znanych postaci. Taką Zimnoch na pewno jest.

Wilk syty i owca cała. Zimnoch dalej uprawia sport, a Babiloński rozkręca przy jego pomocy swój nowy biznes.