Zidane znów to zrobił! Kolejne spektakularne zejście ze sceny

To miał być zupełnie spokojny ostatni dzień maja. Tymczasem w Madrycie nie zdążyło jeszcze opaść confetti po triumfie w Lidze Mistrzów, a przed południem media obiegła niespodziewana wiadomość. Zinedine Zidane zwołuje konferencję prasową. Trochę szok, bo w takich sytuacjach uwagi mediów nie skupia się w sytuacjach błahych. Albo przedłużył kontrakt, albo odchodzi – przewidywano. Ale... odchodzi? Jak to? Teraz? Dlaczego?

Prezes Realu, Florentino Perez, jak i Zidane, w salce konferencyjnej pojawili się z delikatnym poślizgiem. Pierwszy wyglądał na podenerwowanego i wyprowadzonego z równowagi. Tak, jakby musiał tłumaczyć występek swojego wychowanka przed całą szkołą. Informacja o tym, że Francuz zapowie rezygnację, w hiszpańskich mediach pojawiła się kilkanaście minut wcześniej. Wszyscy wiedzieli, co się święci. – Pojawiam się tu jako prezes z Zidane’em. Przyjechał do mnie wczoraj, by zakomunikować swoją decyzję. Niech sam o niej opowie – rzucił tylko Perez.

Zidane nerwowo się uśmiechał. Dla niego to istotnie też nie była łatwa decyzja. Bo jak mogła być łatwa, skoro zdecydował się na odejście z ukochanego klubu, po wygraniu trzech pucharów Ligi Mistrzów z rzędu? Były momenty, gdzie go krytykowano. Gdzie zarzucano mu brak dominacji w hiszpańskiej La Liga. Tymczasem teraz, w momencie, kiedy spakował swoje zabawki i sam podjął decyzję o odejściu, kibice Realu są kompletnie rozbici.

Dlaczego to zrobił? Dlaczego zostawia klub, z którym zaledwie kilka dni temu osiągnął historyczny sukces? – Piłkarze nie mają nic wspólnego z decyzją. Myślę, że po trzech latach trudno dalej robić to samo, szczególnie po wygraniu trzech Lig Mistrzów. Nie widziałem szansy na triumfowanie w kolejnym sezonie, a jestem zwycięzcą i gdy mam odczucie, że nie będę wygrywać, muszę coś zmienić – tłumaczył na konferencji. 

Co dalej z Zizou? Nie wiadomo. Na konferencji nie chciał o tym mówić, chociaż dał do zrozumienia, że na ten moment chce po prostu odpocząć. Co z Realem? Konferencja raczej nie była teatrzykiem i Perez naprawdę wyglądał na gościa, który jest kompletnie zdezorientowany. Czy miał przygotowany „plan B”? Najgłośniej mówi się o Mauricio Pochettino, gdzieś w tle jest kumpel Zidane’a z boiska – Guti. Poza tym – choć częściej w memach – przewija się uśmiechnięty Arsene Wenger.

Trzeba przyznać, że Zizou umie spektakularnie schodzić ze sceny. Może nie było to w stylu „byczka” w Materazziego, ale – przyznacie – zafundował na pewno nieoczekiwany zwrot akcji.