Zidane pomoże spełnić marzenia… Lewandowskiego?

Trzy triumfy w Lidze Mistrzów, mistrzostwo Hiszpanii, Superpuchar Hiszpanii, dwa Superpuchary Europy i dwa klubowe mistrzostwa świata – tak prezentuje się dorobek trenerski Zinedine Zidane’a na koniec jego pracy na Santiago Bernabeu. Francuz na zwołanej konferencji prasowej ogłosił, że odchodzi i w nowym sezonie nie przejmie żadnego innego klubu. Co zmiana na ławce oznacza dla Realu przed zbliżającym się oknem transferowym?

Nikt dziś nie ma wątpliwości, że zatrudnienie Zizou było genialnym ruchem i mimo braku doświadczenia na ławce, swoim autorytetem znakomicie poprowadził Królewskich do historycznych triumfów. To czas na koniec pewnej epoki i trudno oczekiwać, że zmiana wyjdzie drużynie na lepsze, a już na pewno nie stanie się to od razu.

Przed nowym szkoleniowcem stoi bardzo trudne zadanie. Real za kadencji Zidane’a zdobył dziewięć na trzynaście możliwych trofeów. Choćby zbliżenie się do tej liczby będzie oznaczało, że na ławce trenerskiej na Santiago Bernabeu pojawił się kolejny geniusz. Są jednak rzeczy, które nowy szkoleniowiec z pewnością będzie mógł robić lepiej. I niewątpliwie chodzi tu chociażby o przesadne przywiązanie do nazwisk.

Gdyby spytać „Zizou” czy kocha bardziej swoje dzieci czy Karima Benzemę, oczekiwanie na odpowiedź mogłoby trochę potrwać i nie zdziwilibyśmy się gdyby wskazał na „dziewiątkę” z Santiago Bernabeu.

– Dla mnie jest najlepszy ze wszystkich. Mówię szczerze, jest zdecydowanie najlepszy. Każdy może oceniać, ile napastnik powinien strzelać, ale według mnie nie jest tylko od tego. Karim ma wszystko – mówił Zidane, odpowiadając na zarzuty Gary’ego Linekera, że Benzema jest przereklamowany. Francuz bronił ślepo swego rodaka, mimo że ten grał naprawdę fatalnie.

Ofiarą tego przywiązania został chociażby Alvaro Morata, który, mimo słabej formy Benzemy, nie był dość doceniany w Hiszpanii i zdecydował się na odejście. Do czego to doprowadziło? Po dwóch urazach Karima, Real został na jedenaście spotkań z jednym nominalnym środkowym napastnikiem, którym był… Borja Mayoral.

Odejście Zidane’a daje szansę na zmianę koncepcji i sprowadzenie nowego, lepszego napastnika. I tu oczywiście pojawia się wątek Roberta Lewandowskiego. W ostatnim czasie możemy zaobserwować ciekawe zbiegi okoliczności. Najpierw głośno mówi się o możliwości odejścia trio BBC, potem do głosu dochodzi Pini Zahavi, który ogłasza, że Lewandowski chce odejść z Bayernu, a na sam koniec z klubem żegna się ten, który wydaje się być przeciwnikiem sprowadzenia Polaka na Santiago Bernabeu. Przypadek?

Nikt nie wątpi, że wyniki osiągane przez drużynę Francuza były niesamowite. Jego odejście, idąca za tym rewolucja i zrezygnowanie z niezdrowego przywiązania do niektórych piłkarzy może jednak pozwolić wznieść się Realowi na jeszcze wyższy, galaktyczny poziom. Bo o ile wyniki osiągane na arenie międzynarodowej były niesamowite, o tyle kibicom teraz dwa razy bardziej zależeć będzie na zakończeniu kompromitującej serii porażek na krajowym podwórku.