Zdominowani u siebie, bez żądzy zwycięstwa…

Kilkadziesiąt tysięcy na Stadionie Narodowym, kilka milionów przed telewizorami - wszyscy chcieli obejrzeć zmazanie plamy z piątkowej porażki i powrót na właściwe tory w eliminacjach do Euro 2020. Zobaczyli mecz, w którym rywale nas zdominowali przez znaczną część meczu, a my nie chcieliśmy wygrać go za wszelką cenę...

To mógł być mecz, po którym wszyscy mogliby przytaknąć z uznaniem i stwierdzić: „był pomysł”. Polegał na niskim i ciasnym ustawieniu się, zrzuceniu ciężaru rozgrywania piłki w ataku pozycyjnym na rywali i wyczekiwaniu na coś, z czego słynęliśmy od zawsze i co było naszą najsilniejszą bronią. Kontratak. Żaden z nich nie został jednak wykorzystany, więc obraz tego spotkania w pamięci kibiców nie będzie dobry.

Polska dała się zdominować w swojej świątyni, a gdy mecz wchodził w ostatnią fazę – zdecydowała się bronić niekorzystnego rezultatu.

Czym innym, jak nie zachowawczą taktyką nazwać ostatnią zmianę w tym spotkaniu? W miejsce kontuzjowanego Jakuba Błaszczykowskiego jako trzeci na placu gry nie zameldował się Krzysztof Piątek, który odmienił losy w pierwszym meczu z Austriakami w Wiedniu, a kolejny środkowy pomocnik. I to bynajmniej nie ofensywnie usposobiony, który mógłby pomóc Robertowi Lewandowskiemu odmienić losy meczu. Za Kubę wszedł Mateusz Klich.

Przez cały mecz drużyną przeważającą byli Austriacy. Zdarzało się, że zamykali biało-czerwonych niczym w hokejowym zamku. Dużo szczęścia miał Łukasz Fabiański i spółka, że jedna z wielu groźnych akcji rywali nie zakończyła się bramką. Postawa polskiego golkipera i zachowanie przez niego czystego konta na pewno była jednym z największych pozywytów tego spotkania. Niestety, jednym z niewielu.

Niektóre kontrataki mogły się podobać, a przynajmniej jeden z nich powinien zakończyć się bramką.

Piotr Zieliński dobrze uruchomił Kamila Grosickiego, ten dośrodkowaniem „z fałsza” obsłużył Roberta Lewandowskiego, ale dobrze grający w tym meczu kapitan reprezentacji Polski akurat wtedy zawiódł. Dostał piłkę jak na tacy, ale zamiast z niej skorzystać – głową wszystko z tej tacy zrzucił na ziemię. A właściwie: ponad poprzeczkę.

Wieloma fragmentami meczów gwiazdor Bayernu przypominał tego z mrocznych czasów reprezentacji. Takich, w których gigantycznej klasy Lewandowskiego nie potrafiliśmy wykorzystać. Znów był w ataku sam i znów można było mieć wiele flashbacków z przeszłości: bramkarz, tuż przed nim dziewięciu broniących się piłkarzy i Lewy, który kilkadziesiąt metrów dalej czeka na „lagę”.

To nie jest ten Lewandowski z czasów Nawałki. Za jego kadencji w 40 meczach zdobył 37 bramek. Przed  byłym selekcjonerem – w 58 meczach zaledwie 18 bramek, zaś po – dwa gole w dziesięciu spotkaniach. Już w starciu ze Słowenią brakowało piłek dostarczanych napastnikom. Zarówno napastnik Bayernu, jak i Krzysztof Piątek nie mogli liczyć na wsparcie w postaci podań, więc próżno było też liczyć na strzały. Tych celnych był tylko jeden w całym meczu.

W pierwszej połowie – żadnego celnego uderzenia. W sumie w dwóch spotkaniach zaledwie trzy.

Trudno w takich warunkach liczyć na bramki, więc takiej ze Słowenią i Austrią również nie zobaczyliśmy. To martwi w kontekście przyszłorocznych mistrzostw Europy, na które prawdopodobnie i tak awansujemy (wciąż jesteśmy liderem swojej grupy), ale dopiero wyjście z grupy w turnieju finałowym obecnego, 24-zespołowego Euro będzie znaczyło tyle, co niedawno awans na samą imprezę. O drużynie na miarę powtórki z francuskich mistrzostw, czyli otarcia się o medal, nie ma na ten moment mowy.

Po sześciu kolejkach jesteśmy liderem, mamy dwa punkty nad drugą Słowenią, zaś nad Austrią – trzy i korzystny bilans meczów bezpośrednich meczów. Tabela broni kadrę, ale nie odpowiada na pytania: z czym pojedziemy na wielki turniej? Czy to gra, wyniki i zachowanie w końcówce meczu, w której grając u siebie przy niekorzystnym wyniku nie rzucamy się po zwycięstwo, to coś na miarę drużyny z gwiazdami Bayernu, Milanu, Juventusu czy Napoli?

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem