Zbogom…

Miało być pięknie i w trzech setach. Miało być krótko, by jak najwięcej sił zostawić na Rosję. Miało być ku radości swoim kibicom, bo oni spisali się na medal. Skończyło się srogim laniem od ekipy, która z siatkówką kojarzy się mniej więcej tak często jak amerykański nastolatek ze zdrowym trybem życia. Biało-czerwoni ulegli w Krakowie 0:3 (21:25, 21:25, 19:25) reprezentacji Słowenii i odpadli z walki o medale mistrzostw Europy.

Zagrywka? Katastrofa. Przyjęcie? Nieprzewidywalna jak rozkład jazdy Polskich Kolei Państwowych. Atak? Rozregulowany jak rewolwer na wesołym miasteczku. Zabrakło, poza umiejętnościami, wszystkiego, co wchodzi w skład szeroko rozumianego siatkarskiego rzemiosła. Liczyliśmy na pokazanie cech wolicjonalnych, którymi na wypadek wyrównanego poziomu można wygrać mecz. Ale kurde, oni byli od nas pod każdym kątem lepsi. Zabrakło WSZYSKIEGO, choć przed pierwszym gwizdkiem sędziego byliśmy spokojni, że przejdziemy się po Słowenii z tak dziecinną łatwością, jak Robert Kubica kręcił kolejne kółka podczas niedawnych testów na węgierskim Hungaroringu. Mistrzowie świata nie zdołali załapać się nawet do najlepszej ósemki na Starym Kontynencie, co powinno być dla nich tak banalne jak zanucenie refrenu Despacito.

Dziwi nas trochę, że to było tak jednostronne spotkanie. Okej, mierzyliśmy się z wicemistrzami Europy i drużyną, która ma w swoim składzie kilku naprawdę dobrych grajków. Ale założymy się, że to Słoweńcy mieli bardziej w gaciach myśląc o naszej kadrze, niż Polacy mieli myśląc o Słoweńcach. A mimo tego, własnych kibiców, na papierze lepszego zespołu i zdecydowanie większej presji, to chłopacy mieszkający na co dzień w dwumilionowym państwie ze stolicą w Lublanie pozostają w grze i cały czas mają prawa marzyć o medalach.

Kilka tygodni temu wspominaliśmy Lozano, Castellaniego, Anastasiego i Antigę. Na ten moment, po pierwszym turnieju rangi mistrzowskiej, De Giorgi nie pasuje w tym towarzystwie i z piwnicy patrzy na swoich poprzedników siedzących wygodnie na balkonie ostatniego piętra drapacza chmur.

LV Bet jako sponsor Eurovolley 2017 przygotował specjalne kursy na wszystkie mecze ćwierćfinałowe. Pełna oferta znajduje się na STRONIE BUKMACHERA.

 

Komentarze