Zaszczuty Raków rzuca pomysł na zakończenie sezonu. Wyciekły szczegóły!

Dość niespodziewanie najaktywniejszym klubem w sytuacji związanej z epidemią koronawirusa okazał się ten, który właściwie o nic już w tym sezonie nie walczy. Raków Częstochowa wymyślił plan zakończenia rozgrywek pomimo że ani ich anulowanie, ani uznanie obecnej tabeli, ani dokończenie go nie wpłynęłoby raczej na ich ligowy status.

Utrzymanie zapewnione zarówno w scenariuszu Zbigniewa Bońka, anulowania sezonu, jak i prawdopodobnie dokończenia rozgrywek – piłkarze Marka Papszuna są bowiem punktowo obecnie bliżej europejskich pucharów, aniżeli strefy spadkowej. Tracą siedem oczek do wicelidera tabeli, zaś nad czternastą Koroną Kielce mają dziesięć punktów przewagi.

Mimo to zarówno trener Marek Papszun, jak i właściciel Michał Świerczewski nie siedzieli w ciszy. Choć dostało im się za to po głowie…

Czy sprawiedliwie i zasłużenie? Trener Rakowa w ostatnim Stanie Futbolu mówił wyraźnie o tym, że zdaje sobie sprawę z zagrożenia, a jednocześnie logicznie i spokojnie wyjaśniał, że pomimo niego można było ostatnią kolejkę rozegrać w przypadku zapewnienia odpowiednich warunków. Do sprawy niepotrzebnie wmieszał Jakuba Błaszczykowskiego, choć głos legendy Wisły Kraków był tym, który zmienił spojrzenie na sprawę w środowisku piłkarskim.

Michałowi Świerczewskiemu natomiast oberwało się za wpisy na Twitterze za snucie planów o dokończeniu sezonu. Andrzej Twarowski napisał: „Nie istnieje żaden plan na dokończenie ligi. Dzisiaj nie ma żadnego planu na to jak będzie wyglądać nasze życie za 4 tygodnie. Bądźmy poważni. To jest jakiś głupawy lans i nic więcej”, co zyskało duże poparcie wśród użytkowników.

Obaj panowie jednak nikogo nie obrazili. Wypowiadali się bez bagatelizowania zagrożenia. Wyrazili swoje zdanie, które było odmienne od powszechnego, jak się okazało. Czy to jednak grzech? Nieszablonowe, kreatywne myślenie przydaje się zawsze – a już zwłaszcza w takich sytuacjach, bardzo trudnych do wyjścia. Trudny czas wymaga trudnych dyskusji, burzy mózgów, kreatywności.

Raków dorzucił do sprawy swoje trzy grosze (o trzy więcej niż wiele innych klubów). Możemy się z nimi nie zgadzać, ale nie wypada ich z góry odrzucać.

Warto się nad nimi pochylić. Zwłaszcza, że nieprawdą jest, iż „żaden plan nie istnieje”. Klub z Częstochowy podczas czwartkowego spotkania miał zdradzić własny, do którego dotarł portal weszlo.com. W tekście Krzysztofa Stanowskiego czytamy:

„Pomysł polega na maksymalnym odizolowaniu na osiem tygodni 16 drużyn Ekstraklasy. Zawodnicy wraz ze sztabami szkoleniowymi zostaliby ulokowani w specjalnie do tego przystosowanych hotelach w północno-zachodniej części Polski (np. Gniewino, Opalenica, Wronki). Mecze odbywałyby się bez publiczności na czterech lub pięciu stadionach (np. Gdańsk, Gdynia, Poznań, Bydgoszcz, Wronki). Na czas trwania rozgrywek hotele zostałyby całkowicie odizolowane, a ich obsługa byłaby zobowiązana do przebywania na miejscu”

Projekt miałby być podzielony na trzy etapy. Po pierwsze – obowiązkowej, dwutygodniowej kwarantanny i testach zakupionych na rynku komercyjnym. Drugi, również dwutygodniowy, to mini-zgrupowanie przygotowawcze do trzeciego etapu. Ten zaś trwałby 6 tygodni, polegał na wznowieniu rozgrywek i dwóch meczach w tygodniu.

Do każdego etapu dodano adnotację: Przy wykryciu koronowirusa u któregoś z zawodników projekt byłby przerywany.

Czy taki pomysł ma wady? Oczywiście. Czy jest dopracowany w stu procentach? Prawdopodobnie nie. Czy mnoży pytania? Jak najbardziej. I o to chodzi! Nie ma złotej recepty na wszystkie problemy, ale wspólnymi siłami można przynajmniej spróbować się z nimi zmierzyć. Raków to robi, choć z wielu stron jest zaszczuwany, a przez niektórych wręcz opluwany.

I to jeszcze zanim ten plan, który zakłada wiele zakończeń „w razie czego”, został wprowadzony w życie. Już na poziomie dyskusji stwierdzono, że nie ma o czym dyskutować. Naszym zdaniem: jest. Nie tylko można dać wszystkim ludziom będącym na kwarantannie namiastkę normalności i duży powód do łagodniejszego uczestnictwa w akcji #zostańwdomu.

Zwłaszcza, że jak podkreślają autorzy za weszlo.com, „ryzyko zarażenia w opisanych wyżej warunkach jest zdecydowanie niższe, niż w sytuacji, gdy zawodnicy, sztaby szkoleniowe i inne osoby zaangażowane w projekt prowadzą normalne życie, spotykając się na co dzień z rodzinami czy osobami postronnymi”.

Ponadto jednak, jeśli istnieje szansa, by zredukować straty finansowe, wykluczyć niesprawiedliwość i skargi klubów poszkodowanych w przypadku niedokończenia sezonu – dlaczego go nie rozważyć? Jeśli piłkarze mogą wytrzymać w izolacji podczas wielkich turniejów jak mundial czy Euro, a także wyjechać dwa razy w roku na obóz przygotowawczy przed sezonem – to czy nie mogliby w bezpiecznych warunkach przejść sportowej kwarantanny w czasie epidemii?

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem