Zaskakująca rewolucja Piotra Żyły, która… wyszła mu znakomicie

Gdy ktokolwiek powie "Piotr Żyła" w głowach wszystkich kibiców z Polski pojawia się jeden obraz. Wiecznie uśmiechnięty skoczek, który sypie żartami na prawo i lewo. W tym sezonie doszło do niemałej rewolucji, a ta niewątpliwie wyszła mu na dobre. Jeśli efektem zmian będzie kontynuacja tak znakomitych wyników, to nikt na pewno narzekać nie będzie!

Trudno było wyobrazić sobie lepsze wejście Polaków w nowy sezon Pucharu Świata w skokach narciarskich. Przewodzimy w klasyfikacji narodowej, czterech Biało-czerwonych utrzymuje się też w pierwszej piętnastce, z czego aż dwóch na podium. Obok Kamila Stocha znakomicie radzi sobie Piotr Żyła. I jeśli jest to wynik jego rewolucji to nie mamy nic przeciwko, by dalej się zmieniał.

„Garbik, fajeczka, no i poleciało” – każda kolejna wypowiedź naszego skoczka stawiała się internetowym hitem. Żarty i zabawne wypowiedzi były jego znakiem rozpoznawczym, ale wiele wskazuje, że w tym sezonie śmiesznych słów z ust trzeciego zawodnika klasyfikacji indywidualnej możemy już nie usłyszeć.

Piotr Żyła zaczął unikać medialnych wypowiedzi, a jeśli te już się pojawią, to ograniczają się do zdawkowych i suchych odpowiedzi. Przykładem może być ostatni wywiad udzielony Skijumping.pl, który ukazał się na ich kanale na YouTube. Trudna rozmowa ma już ponad 203 tysiące wyświetleń, ale część kibiców mogła być zaskoczona tym tonem wypowiedzi.

Wszyscy byli po prostu przyzwyczajeni do czegoś zupełnie innego, ale sam chyba chce zerwać z wizerunkiem „maskotki” kadry. Choć w mediach już nie bryluje, to nie możemy tego powiedzieć o samej skoczni, gdzie radzi sobie najlepiej od lat. Najwięcej punktów w jednym sezonie zebrał na przełomie 2012 i 2013 roku. Puchar Świata zakończył z 485 oczkami na koncie, co pozwoliło mu zająć piętnaste miejsce w klasyfikacji generalnej.

Po trzech konkursach nowego kalendarza skoków, ma już 145 punktów i utrzymuje się w ścisłej czołówce. Ani razu nie wypadł z pierwszej szóstki, a dobrą formę potwierdzał również w rywalizacji drużynowej. W Kuusamo udało mu się nawet wskoczyć na najniższy stopień podium – zrobił to najszybciej w karierze. Do tej pory na miejsce w najlepszej trójce najkrócej czekał aż do jedenastych zawodów. Tym razem udało mu się to za drugim razem.

Trudno powiedzieć, na ile ta przemiana była spowodowana jedynie problemami rodzinnymi, a na ile wewnętrzną przemianą lub poradą specjalistów od wizerunku. Widać jednak, że ta wyszła mu na dobre i jeśli kosztem znakomitych występów jest zniknięcie z mediów, to nie mamy nic przeciwko.

Wczorajsze kwalifikacje pokazały, że forma nie jest przypadkiem, a dziś znowu możemy liczyć na show w jego wykonaniu.

Choć Piotr Żyła nie musiał się kwalifikować do konkursu w rosyjskim Niżnym Tagile, to nie pozostawił rywalom żadnych złudzeń i pewnie je wygrał. Nic więc dziwnego, że znowu będzie wśród faworytów do zajęcia wysokiego miejsca. W poprzednim sezonie uplasował się na dziesiątej i szesnastej lokacie, ale jego występy na początku były słabsze niż obecnie.

Piotr Żyła będzie w TOP3 zawodów Pucharu Świata w Niżnym Tagile – kurs LV BET: 3.05

Największym przeciwnikiem dla wszystkich będzie dziś przede wszystkim Ryoyu Kobayashi, który stracił wczoraj do Polaka jedynie pół punktu. Japończyk buduje sobie przewagę w klasyfikacji indywidualnej i wyprzedza drugiego Kamila Stocha już o 70 punktów. Trzymamy kciuki, że dziś Biało-czerwoni utrą mu nosa i odlecą rewelacji tego sezonu! Początek rosyjskiego konkursu o 15:45.