Zamiana ról w El Clasico. Real drużyną lepszą od indywidualności

Wielu kibiców mogło się martwić o poziom El Clasico, patrząc na formę i ostatnie miesiące w wykonaniu Barcelony oraz Realu Madryt. Niepotrzebnie - z poziomu spotkania zadowoleni mogli być wszyscy widzowie, choć rzecz jasna świętować będą tylko kibice "Królewskich". To oni byli drużyną, a nie zlepkiem indywidualności chaotycznie konstruujących akcje.

Role w najbardziej prestiżowym spotkaniu na Półwyspie Iberyjskim, a być może w Europie czy na świecie, zostały odwrócone. Zwykle to o Barcelonie mówiliśmy w kontekście zespołowości, ducha drużyny, gry „jeden za wszystkich – wszyscy za jednego”. Bardzo dużo podań, przewaga w posiadaniu piłki, która wędrowała jak po sznurku przez kolejne bordowo-granatowe punkty. Kiedy zdarzała się okazja, pojawiała się luka w defensywie rywali – zostawała wykorzystywana niezależnie od tego, kto podawał bądź kto strzelał. Barcelona często wygrywała jednością. Nawet z Realem Madryt, który zwykł kupować za wielkie pieniądze wielkie indywidualności.

Na Camp Nou i tym razem widzieliśmy w El Clasico tylko jedną drużynę w pełnym tego słowa znaczeniu. Byli nią jednak przyjezdni.

Dziś indywidualności zostały zatrzymane. W tak spektakularny sposób, jak podczas interwencji Sergio Ramosa z końcówki spotkania. Ta sytuacja śmiało może posłużyć za odzwierciedlenie tego meczu:

 

Zawodnicy Zinedine’a Zidane’a tworzyli całość, która potrafiła harować w defensywie i tworzyć groźne akcje ofensywne – głównie w postaci kontrataków. Barcelona była zaś tą, o której – zwłaszcza w końcówce spotkania – można powiedzieć: „każdy swoje”. Gdy na boisku pojawił się Dembele, a wciąż przebywał na nim Messi, w środku holował Coutinho zamiast podawać – niemal każda akcja była mocno okraszona indywidualnością.

https://twitter.com/ELEVENSPORTSPL/status/1320005364490829824

Zawodnicy Ronalda Koemana wciąż próbowali tiki-taki, ale to nie było ani tempo godne Barcelony, ani finalizacja tych akcji. Sporo pretensji fani Barcy mogą mieć po tym meczu zwłaszcza do Messiego. Choć w pierwszej połowie potrafił odebrać piłkę nawet tuż przed swoim polem karnym, tak drugą połowę niemal przedreptał.

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1320027556742049794

W Realu Madryt mniej mieliśmy przypadków, w których ktoś grał swój mecz. Irytować mógł właściwie tylko Vinicius, być może niewidoczny w ataku był Asensio, ale obaj ciężko pracowali na wynik całego zespołu. Dowodzeni przez Sergio Ramosa „Królewscy” byli kompaktowi, bardziej agresywni, konkretniejsi w atakach. Wygrali więcej pojedynków (23 do 14), ale też oddali więcej strzałów (15 do 10). Krótko mówiąc: robili swoje, nie bacząc na wymieniającą piłkę Barcelonie – choć już nie w takiej przewadze, do jakiej przez dekady przyzwyczajała.

Wymowny był obrazek z końcówki meczu, w której to Real rozklepywał bezradną Barcelonę.

W Dumie Katalonii najjaśniejszą postacią był Ansu Fati. Widać było to zarówno gdy był na boisku, jak i wtedy, gdy je opuścił. Znacznie żwawszy od Messiego, aktywniejszy, mniej tracący piłki (Argentyńczyk stracił ją sześciokrotnie, najwięcej ze wszystkich przebywających na boisku). Leo w El Clasico zdobył 26 bramek i zanotował 14 asyst, ale to był już szósty klasyk z rzędu, w którym nie zdołał w ten sposób przyczynić się do strzelenia przez Barcę bramki. Wyłączony z gry, zrezygnowany – przykro patrzyło się na największą gwiazdę tego spotkania.

Z drugiej strony: dobry Benzema, świetny Valverde, fenomenalny Kroos. Niemiec miał 94% dokładnych podań i wykreował 5 szans – najwięcej w całym spotkaniu. Liczbą meczu można jednak określić „szóstkę”. Zinedine Zidane jest pierwszym w historii Realu Madryt trenerem, który nie przegrał w swoich pierwszych sześciu wyjazdowych meczach z Barceloną. Do trzech remisów właśnie dopisał trzecie zwycięstwo. W pełni zasłużone.

Hat-trick Roberta Lewandowskiego! Bayern znów gromi

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem