Załóżmy na chwilę różowe okulary. Widzicie te dwa mistrzowskie pasy?

Rzadko zdarza się, aby podczas jednej gali bokserskiej organizowanej w Polsce można było zobaczyć dwóch byłych mistrzów świata. Miejsce nietypowe - Nysa, termin bardziej sprzyjający wielkim wydarzeniom pięściarskim podczas turnieju World Boxing Super Series niż małej gali na południu Polski, ale jednak - w sobotę do ringu wyjdzie Krzysztof Głowacki i Krzysztof Włodarczyk. Jakby to naiwnie nie zabrzmiało, to ma być to pierwszy przystanek w drodze po mistrzowski tytuł dla obu zawodników. Prawdopodobnie pierwszy z trzech stopni w wyścigu po tron w kategorii cruiser.

To rzecz jasna wersja optymistyczna, ale taki też wydźwięk będzie miał ten tekst. Jeżeli ktoś zamierza zabrudzić hejtem forum pod tym postem wyliczając, ile razy Diablo dał ciała w ostatnich latach i spisał się poniżej oczekiwań, to droga wolna – nikogo nie będziemy trzymali do końca lektury na siłę. Gdy jednak ktoś ma w sobie choć trochę pozytywnej energii, to przekazujemy swoje różowe okulary i wspólnie spojrzyjmy w to, co wydarzy się w 2018 roku.

Ten nie zaczął się dobrze dla Krzysztofa Głowackiego, który jeszcze w grudniu mówił nam (TUTAJ), że jego celem jest wystąpienie w turnieju WBSS w Rydze, gdyż wtedy miał status oficjalnego rezerwowego na wypadek kontuzji Ołeksandra Usyka lub Mairisa Briedisa. Nie wiadomo do dziś w sumie, dlaczego na Łotwie nie wystąpił, ale zamiast marudzić i rozpaczać Główka wziął się do roboty, przygotowania wydłużył o dwa tygodnie, by z jak najlepszej strony pokazać się w Nysie. Nysie, która z boksem kojarzy się mniej więcej tak, jak trzeźwa majówka pod namiotami nad jeziorem.

Wcześniej swój udział podczas gali w Nysie zapowiedział Krzysztof Włodarczyk, który również sprzed telewizora oglądał zwycięstwo swojego pogromcy Murata Gasijewa nad Yunierem Dorticosem. Diablo szybko otrzepał się po październikowej porażce w New Jersey i jest święcie przekonany, że krok poczyniony w sobotę ma być pierwszym. Premierowym stopniem przebytym w kierunku mistrzowskiego tytułu.

Jesteśmy optymistami, w tej sytuacji jednak również realistami i mimo wszystko wychodzimy z założenia, że obaj Polacy pewnie swoje sobotnie starcia wygrają. Wiadomo – wszystko może się wydarzyć – bla, bla, bla – ale jedyną niewiadomą jest, czy pojedynki skończą się na punkty, czy przed czasem. Jeżeli nie wydarzy się nic sensacyjnego, to pierwszy tegoroczny sprawdzian zostanie zdany już na początku lutego.

11 maja odbywa się finał turnieju WBSS i wszyscy w Polsce kibicują Ołeksandrowi Usykowi, by ten wygrał całe rozgrywki. Dlaczego? Bo wtedy cztery tytuły zostaną zwakowane i będzie można o nie ponownie wywalczyć. Dla mniej wtajemniczonych – Ukrainiec się ich zrzeknie, przejdzie do kategorii ciężkiej, a pięściarski peleton w wadze cruiser będzie mógł się o nie ponownie ubiegać.

Do tego obu Polakom potrzebne są pewnie po dwa pojedynki licząc już ten sobotni, lub trzeci, gdyby sytuacja się pokomplikowała. Tekst ma mieć charakter optymistyczny, ale też nie przesadzajmy – około maja/czerwca powinien odbyć się drugi pojedynek bohaterów tego tekstu, wczesną jesienią trzeci. Z takim bagażem obaj powinni być gotowi do tego, by ubiegać się o swoją szansę. Nad wszystkim ma czuwać Andrzej Wasilewski, czyli promotor Główki i Diablo, który już kilkukrotnie pokazał, że potrafi wyczarować królika z kapelusza. Układy i układziki, trochę polityki, wszystko podparte odpowiednim poziomem sportowym i powinno być okej. Tego byśmy sobie życzyli.

Chyba że:

  • Diablo znowu będzie w ringu zamulał, unikał walki, będzie bierny i nudny
  • Diablo będzie miał problemy z koncentracją i w drodze na halę będzie zajmował się załatwianiem biletów dla swoich bliskich
  • Diablo będzie swoje prywatne problemy przenosił do ringu
  • Główka będzie miał kontuzję, bo on zawsze ma kontuzję
  • z Główką nikt nie będzie chciał walczyć, bo jest za dobry i pojedynek z nim to zbyt duże ryzyko
  • Andrzej Wasilewski nie będzie w stanie niczego zorganizować i przestanie się odzywać do swoich zawodników

Wtedy ten tekst jest tyle warty, co opłata klimatyczna w Szklarskiej Porębie. Sobotniej gali można w ogóle nie oglądać.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem