Z tego już chyba nic nie będzie…

Siedem zwycięstw, pięć porażek. Tak na dziś wygląda tegoroczny bilans spotkań naszej najlepszej tenisistki, Agnieszki Radwańskiej. Wypoczęta i przede wszystkim w pełni zdrowa Polka miała od początku roku rozpocząć triumfalny powrót do ścisłej światowej czołówki, do pierwszej dziesiątki rankingu WTA. Mija drugi miesiąc, a nic takiego nie zaobserwowaliśmy.

Stagnacja trwa i chcielibyśmy, bardzo chcielibyśmy się mylić, ale zasadniczych syndromów poprawy nie zaobserwowaliśmy. Trener i mąż Agnieszki, Dawid Celt, przed sezonem zapowiadał, że wysoka forma nie wróci z dnia na dzień, że należy uzbroić się w cierpliwość. Tylko czy starczy jej samej „Isi” ?

Ranking się kłania

Agnieszka zaczyna odczuwać fakt, że w rankingu osunęła się na początek czwartej dziesiątki najlepszych tenisistek świata. Przez lata przyzwyczaiła się, że na każdej imprezie jest rozstawiona, należy do grona faworytek, a takie zawodniczki traktowane są inaczej przez organizatorów. Lepiej.

Wolny los w pierwszej rundzie, bądź lepszy kort czy też korzystniejsza godzina rozgrywania pojedynku to wszystko niby drobiazgi, które jednak w szerszej perspektywie, na dystansie całego sezonu robią dużą różnicę. Przede wszystkim jednak – na inne wysoko rozstawione tenisistki wpada się dopiero w późniejszej fazie rozgrywania imprez.

W bieżącym sezonie Radwańska ani razu nie wygrała trzech pojedynków podczas jednego turnieju…

Niestety, do tych faz Polka póki co nie dochodzi. W Auckland, Sydney i podczas Australian Open Isia odpadała w trzeciej rundzie, w Doha w drugiej, a w tym tygodniu już w pierwszej grze podczas imprezy w Dubaju. Sprawdzamy z kim potykała się Radwańska w tym roku. Tylko jedna zawodniczka z pierwszej dziesiątki rankingu WTA (sklasyfikowana dokładnie na 10. miejscu Kvitova), której uległa przed tygodniem w Katarze. Z wyżej rozstawionych tenisistek Agnieszka potrafiła pokonać Johannę Kontę (12 WTA) i…to by było na tyle. W poniedziałek przegrała z Darią Kasatkiną (24 WTA), tą samą, z którą w Melbourne poradziła sobie Magda Linette. Poza tym ciężkie, chociaż zwycięskie 2:1 przeprawy z niżej notowanymi Haddad Maią (58 WTA), słabszą z sióstr Pliskovych (76 WTA), Tsurenko (42 WTA) oraz Moną Barthel (74 WTA). Do tego niepokojące porażki z niżej sklasyfikowanymi Camillą Giorgi (63 WTA), 1:6, 2:6), Hsieh (69 WTA) oraz Vickery (104 WTA).

Jaki można z tego wyciągnąć wniosek? Póki co Agnieszka raczej zaciekle broni miejsca gdzieś w okolicach 30 pozycji rankingu, niż atakuje czołówkę. Dawniej z zawodniczkami, z którymi obecnie się męczy albo gładko wygrywała, albo, gdy nadarzył się słabszy dzień, wygrywała dzięki świetnej defensywie, wybieganiu, pewności siebie i opanowaniu w kluczowych momentach spotkań. Dzisiaj tego wszystkiego jej po prostu brakuje.

Pozostali Polacy też bez rewelacji

Powoli ale systematycznie w światowym rankingu pnie się w górę Magda Linette, która w tej chwili zajmuje swoją najwyższą w życiu, 55. pozycję. Coraz lepiej radzi sobie też 20-letnia Magdalena Fręch, która coraz częściej przebija się do głównych drabinek turniejów WTA i ma na rozkładzie już kilka zawodniczek z czołowej setki klasyfikacji. Z młodej łodzianki możemy mieć jeszcze dużo pociechy.

Łukasz Kubot i Marcelo Melo w Rio de Janeiro powalczą o zwycięstwo w turnieju, a przy okazji wezmą udział w…karnawale!

Od dłuższego czasu, kiedy chcemy coś dobrego napisać o polskim, męskim tenisie, to tematem naszych rozważań jest Łukasz Kubot, który przebywa obecnie w Rio de Janeiro, gdzie w turnieju deblowym wraz z Brazylijczykiem Marcelo Melo rozstawieni są z „jedynką”, a przy okazji mają okazję przyjrzeć się z bliska odbywającemu się tam właśnie karnawałowi. Z kolei Jerzy Janowicz wciąż przechodzi rehabilitację i walczy o powrót na kort, natomiast w wolnych chwilach próbuje swoich sił w roli komentatora telewizyjnego. Pod koniec października ubiegłego roku pisaliśmy, że nasz krajowy tenis „spada”, a właściwie to powraca do światowej, drugiej ligi (artykuł TUTAJ). Cztery miesiące później, niestety, nie jesteśmy w stanie napisać, że coś się ruszyło i idzie ku lepszemu…

Roger jak wino

Informacją ze świata tenisa, która w ostatnich dniach najbardziej elektryzowała fanów był powrót na pierwsze miejsce rankingu ATP Rogera Federera. Szwajcar to ewenement na skalę światową (pisaliśmy o tym między innymi TUTAJ) i podejrzewamy, że w chwili, kiedy w końcu zdecyduje się zawiesić rakietę na kołku, chociaż póki co absolutnie się na to nie zanosi, to do wszystkich pobitych przez niego rekordów przez lata nie zbliży się absolutnie nikt. Póki co światowa jedynka odpoczywa jednak od występów w turniejach po zwycięstwie odniesionym w zeszłym tygodniu w Rotterdamie. Końcówka trwającego tygodnia przyniesie nam rozstrzygnięcia w imprezach pań w Budapeszcie i Dubaju a także panów w Delray Beach, Marsylii oraz Rio de Janeiro.

*

Pełna oferta LV BET na mecze tenisa po kliknięciu w baner

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem