Z przytupem wychodzą z marazmu. Nowy kandydat do pucharów?

"Stawiamy sprawę jasno - mistrzostwa i pucharów, tego chce to miasto!" - oświadczyli na efektownej oprawie kibice Śląska, a zespół z Wrocławia od początku sezonu realizuje ich życzenie. Właśnie wygrali na wyjeździe z dobrze grającym na wyjeździe Lechem Poznań i są liderem PKO Bank Polski Ekstraklasy. 

To musiał być szok dla poznaniaków, którzy w rekordowej w tym sezonie liczbie zgromadzili się na stadionie przy ulicy Bułgarskiej i wspierali ukochanego Lecha. Ponad 30 tysięcy widzów, zamiast triumfującego „Kolejorza”, zobaczyli jednak świętujących piłkarzy Śląska Wrocław. Zawodnicy Vitezslava Lavicki mieli pomysł na to spotkanie, dobrze go zrealizowali i z dziesięcioma punktami po czterech kolejkach przewodzą Ekstraklasie.

Śląsk to świetny przykład tego, jak wiele znaczy dobry trener. We Wrocławiu zameldował się Vitezslav Lavicka, którego dobre CV przekłada się na wyniki w Ekstraklasie. Szkoleniowiec Śląska w przeszłości dwukrotnie sięgał po mistrzostwo Czech i zdobył krajowy puchar w swojej ojczyźnie, w której dodatkowo swego czasu prowadził reprezentację młodzieżową, a do tego jeszcze może pochwalić się mistrzostwem Australii.

Z takim dorobkiem wizja tytułu mistrzowskiego w Polsce nie sprawi, że zaczną pocić się mu ręce i trząść spodnie.

Nie zmienia to faktu, że we Wrocławiu nie czekało go najłatwiejsze zadanie świata. Śląsk zdobył mistrzostwo Polski w 2012 roku, dał swoim kibicom trochę emocji w europejskich pucharach, rok po tytule skończył na podium, w 2015 roku wdrapał się na czwarte miejsce, ale od tamtego momentu wrocławianie borykają się z poważnymi problemami sportowymi, a co za tym idzie – frekwencyjnymi.

Wyjście ze stagnacji było konieczne. Odkąd w Ekstraklasie zmieniono system rozgrywek i po 30. kolejkach dzielimy ligę na „grupę mistrzowską” i „grupę spadkową”, Śląsk zawsze znajduje się w tej drugiej. Dziesiąte, jedenaste, dziesiąte i wreszcie dwunaste miejsce w poprzednim sezonie – to wynik poniżej oczekiwań fanów i możliwości klubu z wielkiego miasta.

Lokata z ubiegłego sezonu połączona byłą z walką o utrzymanie i chyba właśnie bliska odległość do pierwszoligowej przepaści sprawiła, że kibice uderzyli pięścią w stół, a w drużynie Śląska zaczęło się sprzątanie po poprzednikach, którzy pozostawili nie drużynę, a zlepek indywidualności z wysokimi kontraktami.

W tym sezonie Śląsk cechuje natomiast stabilizacja. Począwszy od Putnocky’ego w bramce, który w Poznaniu zagrał fantastyczne zawody i niejednokrotnie uratował zespół przed stratą bramki, po żelazny blok defensywny (Stiglec, Golla, Celeban, Broź), kapitana Mączyńskiego w środku pola, któremu dobrej noty za mecz z Lechem nie może zmazać nawet czerwona kartka w samej końcówce spotkania, aż na ofensywne trio w pomocy: młodzieżowiec Płacheta, Pich i Musonda. Dziewięciu na jedenastu zawodników można uznać za pewniaków, a przecież następca Marcina Robaka, hiszpański snajper Eric Exposito ma już za sobą premierowe trafienie w lidze i miejsca w składzie nie zamierza oddawać.

Stabilizacja, nie stagnacja. Cierpliwość, ale nie marazm.

Tak wygląda Śląsk Wrocław pod wodzą Lavicki w nowym sezonie. Dodajmy: po piekielnie trudnym jego początku. Wygrali na Wiśle i na Lechu, zremisowali na Legii, wygrali z mistrzem Polski Piastem. Teraz powinno być z górki – zwłaszcza, że przecież są na szczycie.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem