You are going down!

Stało się! Sensacja? Chyba tak, a jeżeli nie sensacja to już na pewno niespodzianka. Artur Szpilka przegrał przez nokaut z Adamem Kownackim i dopisuje drugą porażkę z rzędu do swojego rekordu. Czarne chmury pojawiły się nad głową urodzonego pięściarza, bo… nie tak to miało wyglądać.

 

Przykro wygląda sam koniec tej walki, ale już od pierwszego gongu widać było, że Szpilka jest nieswój. Nie czuje ringu, jest wolniejszy, opuszcza ręce, przyjmuje ciosy, które powinny lądować na rękawicach. Po pierwszym, drugim i trzecim starciu to Kownackiemu dopisywaliśmy “10” do kart punktowych, a przed rozpoczęciem pojedynku spodziewaliśmy się, że Baby Face nie będzie miał okazji, by trafić boksera z Wieliczki. Jednym, mocnym ciosem będzie chciał to zrobić, ale jego pojedyncze uderzenia nie dojdą celu.

A jednak, Kownacki był ZNAKOMICIE PRZYGOTOWANY do tej walki i pokazywał w każdej akcji, że on naprawdę jest gotowy na to, by kiedyś zdobyć tytuł mistrza świata w królewskiej dywyzji. Ludzie zarzucali Kownackiemu, że gruby, że wolny, że może zbyt mało aktywny i gotowy w szybkim tempie stoczyć tylko kilku rund. Baby Face pokazał, że ze swojej postury można zrobić spory atut i że lepiej jest mądrze stać niż głupio biegać. W ciągu pojedynku, który trwał niespełna 4 rundy zdołał wyprowadzić 222 ciosy, z czego 63 doszły celu. Liczby Szpilki to 144 i 27.

Przed pojedynkiem pisaliśmy, że jeżeli Kownacki będzie miał wygrać, to zrobi to przed czasem. Dziś każdy jest mądry, ale teraz dochodzimy do wniosku, że to naprawdę tylko w ten sposób mogło się skończyć. Defensywa Artura była bardzo dziurawa i nawet delikatne, pojedyncze ciosy, lądowały na jego twarzy, która z każdą sekundą wyglądała coraz gorzej. Sam Kownacki po pojedynku uważa, że po pierwszym ciosie, zadanym w korpus, wiedział, że długo to nie potrwa. I wiecie co? Już po minucie, dwóch, trzech zauważyliśmy w Adamie pięściarza, który ma pojęcie o boksie. Nie głośno krzyczącego chłopczyka, który chce trochę zarobić i na Szpilce ma zamiar się wypromować. Gościa, który w każdej minucie walki realizuje to wszystko, nad czym pracował przed ostatnie dwa i pół miesiąca.

Co teraz? Zaczniemy od zwycięzcy, bo tu odpowiedź wydaje się łatwiejsza. Pewnie jeden, może dwa pojedynki z przeciwnikami pokroju Szpilki albo lepszymi i walka o mistrzowski pas. Przyjmujemy oczywiście wariant, że Baby Face wygra oba starcia i w dalszym ciągu będzie prezentował tak efektowny boks.

Co dalej ze Szpilką? No właśnie – druga z rzędu długa przerwa chyba nie jest wskazana, bo i po co? Z drugiej stony, szybki powrót między liny również może wyjść tragicznie. Koniec z boksem? Chyba nie, bo Szpilka ma dopiero 28 lat. Jedno jest pewne – z tak słabą szczęką Artur nic nie zdziała w kategorii ciężkiej, w której dominują wielkoludy o ogromnym zasięgu i dysponujący potężnym ciosem.

Trener Artura Szpilki powiedział po tej walce, że już po pierwszej rundzie wiedział, że to się może tak skończyć , gdyż Artur nie realizował żadnych jego poleceń i nie robił nic, nad czym pracował przez ostatnie tygodnie.

Na tak wysokim poziomie takie błędy nie mogą ujść na sucho.

Gratulacje Adam!

Komentarze