Yerry Mina wylądował już w Barcelonie, odbył szereg badań medycznych i podpisał kontrakt z Barceloną. Mała cena, jaką kataloński klub wydał na swojego nowego stopera powoduje, że ciężar gatunkowy tej transakcji jest oceniany raczej nisko. Jakieś jednak oczekiwania przed młodym Kolumbijczykiem są, a on sam marzy, by za kilka lat być ostoją defensywy klubu z Camp Nou.

Czy mu się to uda? Na to pytanie pewnie odpowiedź będzie znana za kilka lat, bo na ten moment Mina jest środkowym obrońcą numer cztery albo pięć w klubie. Palmę pierwszeństwa mają Gerard Pique i Samuel Umtiti, z kapelusza w ostatnim czasie wyskoczył Thomas Vermaelen. Jedną nogą poza Barceloną jest Javier Mascherano, ale gdyby jakimś cudem został on w Katalonii, to też plasowałby się w hierarchii przed Kolumbijczykiem.

Do Barcelony w ostatnich latach przyszło kilku środkowych obrońców, więc postanowiliśmy się przychylić nad przypadkiem każdego z nich. Niektórym wiodło się lepiej, innym gorzej, ale każdy w ostatnich kilku sezonach miał jeden cel: „Być dobry kompanem Gerarda Pique”. Komu to się udało?

Marc Bartra

Wychowanek Barcelony, który miał wszelkie papiery na to, by być partnerem Pique na stałe w szeregach defensywnych, ale jego problem nazywał się „Javier Mascherano”. Właśnie Argentyńczyk był wyżej ceniony przez szkoleniowców i nie ma się czemu dziwić – bronił się grą w stu procentach. Bartra chciał grać regularnie, a niestety nie było mu to dane. Dziś liczy 26 wiosen i jest stoperem w Borussii Dortmund. Co najlepsze – Niemcy go chwalą, daje radę u naszych zachodnich sąsiadów. Dobre wyprowadzenie piłki, gra głową, do tego łatwość znajdywania się pod bramką rywali. Złośliwi i tak zawsze będą mu wypominać sytuację z Bale’m lub pierwszy mecz z Bayernem Monachium w 2013 roku, gdy Barca przyjęła czwórkę od Bawarczyków.

Jeremy Mathieu

Ale barcelońscy hejterzy go wyśmiewali! Gdzie stary dziadek z Valencii za 20 milionów może pomóc w Barcelonie w powrocie na szczyt. A jednak – w jakimś stopniu się udało. Nie można powiedzieć, że Mathieu był kiedykolwiek pierwszym wyborem trenera, ale łącznie rozegrał w bordowo-granatowej koszulce 91 meczów, strzelił gola Realowi Madryt i Celcie Vigo, co dało ważny komplet punktów na zawsze gorącym terenie Estadio Balaidos. Co by nie mówić – Mathieu zdał egzamin i spełnił pokładane w nim nadzieje.

Mathieu rozegrał w Barcelonie 91 meczów

Andreu Fontas

Miał być drugim Gerardem Pique i gabarytami może nawet go przypomina, ale to już nie jest to, co prezentuje słynny Geri. Fontas przepadł jak wielu wychowanków Barcy w tamtym czasie i nie był w stanie zostać częścią drużyny, która błyszczała w Europie. W pierwszym zespole 16 spotkań i zdecydowana większość z nich w meczach o niskim ciężarze gatunkowym. W Barcelonie B – 25 meczów. Dziś filar obrony Celty Vigo.

Marc Muniesa

Muniesa jest z tej samej ekipy, co Fontas, i jemu też wróżono grę w pierwszej drużynie Barcelony. Elegant z piłką przy nodze, ale trzeba przyznać, że trafił chyba na możliwie najgorsze dla siebie czasy, bowiem Barcelona pod wodzą Pepa Guardioli wyniosła futbol na bardzo wysoki poziom. Muniesa dobrze radził sobie w drugiej drużynie Barcy, w której rozegrał 60 spotkań. Potem już tak dobrze nie było i licznik stanął na czterech występach. Później było Stoke City, dziś podbarcelońska Girona. Nie tak to miało wyglądać.

Gabriel Milito

Przyszedł do Barcelony jako doświadczony zawodnik, a inspirował się nim Gerard Pique. Jego problem polegał na tym, że Pique był od niego lepszym piłkarzem. Wzór profesjonalizmu, który miał zadatki na dobrego trenera. Na pewno nie niewypał w drużynie Barcelony, ale nie przyczynił się w wydatny sposób do zdobycia przez Blaugranę Ligi Mistrzów. Argentyńczyk dla Barcelony rozegrał 76 meczów.

Rafael Marquez

Miał wszystko, by być środkowym obrońcą Barcelony – dobrze wyprowadzał piłką, miał znakomite długie podanie, przegląd pola, mimo niezbyt imponującego wzrostu dobrze grał głową. W reprezentacji Meksyku grał na pozycji defensywnego pomocnika. Kawał znakomitego gracza, ale jego potencjał nie został w pełni wykorzystany. Co by jednak nie mówić – w stolicy Katalonii rozegrał 233 spotkania, zdobył 12 goli i dorzucił do tego 9 asyst. Yerry Mina chciałby odchodząc z Barcelony móc pochwalić się takimi liczbami.

Marquez mógł również występować na pozycji defensywnego pomocnika

Dmytro Czyhrynski

Kaprys Guardioli, który zakochał się w piłkarzu Szachtara Donieck i który zażyczył sobie go na Camp Nou. Trzeba powiedzieć sobie jasno, że to była jedna z najgorszych decyzji nieomylnego wręcz Guardioli. Tylko 14 występów w Barcelonie i bardzo szybki powrót na Ukrainę bądź co bądź solidnego piłkarza. Barca to były dla niego jednak zbyt wysokie progi.

Oleguer

Tak, był taki piłkarz w Barcelonie swego czasu i całkiem nieźle sobie radził. Efekt? Aż 169 rozegranych spotkań, choć nie wszystkie na środku obrony – mógł występować również na prawej stronie defensywy lub jako półprawy stoper grając trójką z tyłu. Gol i dwie asysty z pewnością nie przynoszą chwały, ale nie można powiedzieć, że Oleguer nie dał rady na Camp Nou.

Lilian Thuram

Thuram przyszedł do Barcelony jako doświadczony piłkarz, mistrz świata i mistrz Europy. Wiadomo było, że nie wykręci kosmicznych liczb, a co dla niego najgorsze – cała drużyna Blaugrany wtedy zawodziła. 58 meczów, czyli niepełne dwa sezony – tyle Francuz spędził na Camp Nou. Wcześniej w Juventusie wiodło mu się znacznie lepiej i z tego zapamiętają go kibice na całym świecie.

Javier Mascherano

Wzór i odnośnik dla każdego piłkarza, który przychodzi do Barcelony i składa swój akces do grania na pozycji środkowego obrońcy. Dwie wygrane Ligi Mistrzów w parze z Gerardem Pique. 333 rozegrane mecze i status czwatego kapitana – za Iniestą, Messim, Busquetsem, a przed chociażby Pique. Oddanie, zaangażowanie, walka, wyprowadzenie piłki, granie jeden na jeden – on to wszystko miał. Kawał wielkiego piłkarza – Mina chcąc zrobić karierę musi się wzorować właśnie na nim.

Wymieniliśmy dziesięciu środkowych obrońców, którz w ostatnim czasie przewinęli się przez Camp Nou. Którym z nich będzie Yerry Mina? Czy zrobi karierę, czy za kilka lat będziem o nim mówić tylko w kategoriach przygody z Barceloną?

14 stycznia o godzinie 20:45 mecz Real Sociedad – FC Barcelona.

Wygrana Sociedad: 6,4

Remis: 4,75

Wygrana Barcelony: 1,47