XXV memoriał Edwarda Hodury – relacja

Plaża przeciętnemu Kowalskiemu kojarzy się głównie z wygrzewaniem się na słońcu, drinkiem z palemką i szeroko rozumianym odpoczynkiem. Plażowe odmiany wszelakich dyscyplin sportowych z kolei traktuje się z przymrużeniem oka. Beachsoccer, beach handball, siatkówka plażowa to takie bardziej rozrywkowe wersje „normalnych” sportów drużynowych. Radosne. Od kilku lat raz do roku plażę w Sopocie opanowuje plażowa odmiana rugby. Prosta, widowiskowa, zrozumiała dla każdego. Zapraszamy na relację z XXV memoriału legendarnego trenera rugby, Edwarda Hodury.

 

Patron imprezy uznawany jest za twórcę potęgi sopockiego Ogniwa. Legendy mówią, że zawodników do sekcji prowadzonej przez siebie drużyny szukał na „Monciaku”, a jego charyzma pomagała mu namówić do gry w rugby wielu młodych chłopaków. Ukochaną dyscypliną sportu zaraził także swoich synów: Sylwestra i Jarka. I to właśnie Jarek od ponad dwóch dekad organizuje memoriały upamiętniające ojca oraz jednoosobowo prowadzi fundację Jego imienia.

Turniej przybierał różne postacie: od formuły piętnastkowej, międzynarodowej, poprzez grę w „siódemki”, ostatecznie wylądował na sopockiej plaży. W tym roku impreza potrwała aż trzy dni, ponieważ do programu włączono także zmagania najmłodszych.

fot. Michał Lasota

– Duże wyzwanie, wiele nieprzespanych nocy, ale i ogromna satysfakcja, bo praktycznie wszystko co sobie zakładaliśmy się powiodło. Sopot Beach Rugby, Turniej otwarty oraz Mistrzostwa Polski kobiet i mężczyzn. Ponad 40, blisko 50 drużyn. Wszystko się udało – mówił po zawodach sprawca całego zamieszania, Jarosław Hodura.

Tegoroczną nowością na sopockiej plaży były zmagania najmłodszych adeptów rugby. Rywalizowano w czterech kategoriach wiekowych, a prym wiodły trójmiejskie drużyny. Aż trzy razy na najwyższym stopniu podium stanęła RC Arka Gdynia, dystansując Ogniwo i RC Lechię. Zawody dla najstarszych, czyli kadetów wygrał z kolei Orkan Sochaczew.

fot. Michał Lasota

Drugi dzień zawodów przeznaczony był na turniej otwarty. Drużyny składały się często z byłych zawodników, reprezentantów rugbowych siódemek, nie brakowało też zespołów, które w zawodach wystartowały dla zabawy, nie mając wcześniej zbyt wiele doświadczenia w operowaniu jajowatą piłką, bazując na przygotowaniu fizycznym, na przykład crossficie bądź sztukach walki. Wśród pań najlepsze były Biało-Zielone Gdańsk, w rywalizacji mężczyzn Banici Poznań w finale pokonali Arkę Rumia.

fot. Michał Lasota

Ciekawym przerywnikiem drugiego dnia zmagań był mini turniej dla przedstawicieli mediów oraz samorządowców i VIPów. Na piasku można było zobaczyć między innymi byłego piłkarza ręcznego Artura Siódmaka bądź prezydenta nadmorskiego kurortu – Jacka Karnowskiego.

fot. Michał Lasota

12

Komentarze