Wzruszający transparent na stadionie klubu Dziczka. „Patryk, nie poddawaj się!”

Patryk Dziczek z pewnością nie będzie miło wspominać sobotniego popołudnia. Salernitana - jego drużyna - co prawda wywiozła trzy punkty z Ascoli, ale on sam, zaledwie kilkanaście minut po wejściu na boisko, stracił przytomność. Strachu najedli się piłkarze, którzy łapiąc się za głowy nie wierzyli własnym oczom. Podobnie jak lekarze, którzy jednak zareagowali w ciągu kilkudziesięciu sekund, udzielili pomocy Polakowi.

Włoskie media wspominały Pierpaolo Morosiniego, który w tej samej lidze kilka lat temu, upadł w podobny sposób. On jednak miał zdecydowanie mniej szczęścia, bo tamto spotkanie okazało się jego ostatnim.

Prosto z boiska Polak został przetransportowany do szpitala w Ascoli, celem przeprowadzenia niezbędnej diagnostyki. Zdaniem mediów te wypadły bardzo dobrze. Dziczek został wypisany z placówki i został przetransportowany do szpitala w Rzymie, gdzie pod okiem lekarzy będzie dochodził do siebie. Ich zadaniem jest również wykrycie przyczyny podobnego incydentu, który w przypadku Dziczka nie był pierwszym. Bardzo podobnie Polak zachował się podczas jednego z wrześniowych treningów. Wówczas również trafił na diagnostykę do szpitala, jednak lekarze nie dopatrzyli się niczego niepokojącego.

Co właściwie się wydarzyło? Na ten moment informacje są dwie. Jedna – Dziczek miał atak epilepsji. Druga – powodem było napięcie nerwu błędnego. Najbliższe dni mają dać odpowiedzi na wszystkie pytania.

Jedność z Polakiem błyskawicznie wykazali kibice Salernitany, którzy jeszcze tego samego dnia wieczorem wywiesili wymowny transparent na bramie Stadio Arechi w Salerno.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem