Nareszcie. Po długich miesiącach oczekiwania wraca Puchar Świata w skokach narciarskich, a wraz z nim najlepsi z najlepszych. W tym Polacy, którzy od lat znajdują się w ścisłej czołówce. Sezon 2019/2020 będzie dla biało-czerwonych bardzo ważny, bo przystąpią do niego pod wodzą nowego trenera, który ma im pomóc w wejściu na jeszcze wyższy poziom. Zapowiadają się piękne i emocjonujące miesiące!

Wiosna, lato i część jesieni to zwykle prawdziwa gehenna dla wszystkich fanów skoków narciarskich. Okej, w przerwie między sezonami można śledzić zmagania na igelicie, ale nie oszukujmy się – to mniej więcej to samo, jak emocjonowanie się beach soccerem czy futsalem dla zagorzałych kibiców piłki nożnej. Namiastka jest, ale nie da się przeżywać tego aż tak, jak tej „oryginalnej”, głównej dyscypliny.

Na szczęście ten trudny okres dobiega wreszcie końca, a już w najbliższy weekend czeka nas inauguracja PŚ w skokach.

A skoro początek nowego sezonu, to i wiele pytań. Kto tym razem wywalczy Kryształową Kulę? Która z reprezentacji sięgnie po Puchar Narodów? Wreszcie czy czołówka z poprzedniego sezonu utrzyma wysoką formę i znów będzie rozdawać karty, czy może jednak do gry wejdzie młodzież, albo ci, którzy do tej pory kryli się w cieniu?

Poprzedni sezon był kosmiczny, ale nie pod względem zaciętej rywalizacji, a niesamowitego poziomu, jaki prezentował jeden z zawodników. Ryoyu Kobayashi wystrzelił z formą tak, że później nie było czego zbierać. Jeszcze w kampanii 2017/2018 tylko raz uplasował się w czołowej dziesiątce zawodów PŚ, a zakończył ją z dorobkiem zaledwie 187 punktów. Tymczasem w kolejnym sezonie wygrał aż 13 z 28 konkursów, a tylko siedem kończył poza podium.

Ryoyu Kobayashi wystrzelił z formą tak, że później nie było czego zbierać

Wygrał niemal wszystko, co było do wygrania – Kryształową Kulę, Turniej Czterech Skoczni, Willingen Five, Raw Air, Planica 7 oraz PŚ w lotach. Jedyne, czego nie udało mu się wywalczyć, to indywidualny medal MŚ w Seefeld (w drużynie zdobył brąz). Poza tym wyrównał też niesamowity wyczyn Kamila Stocha z poprzedniego roku, który wygrywał TCS triumfując we wszystkich czterech konkursach. Japończyk to więc naturalny kandydat do wygrania PŚ także w sezonie 2019/2020. Ale już MŚ w pokazały, że Kobayashi wcale nie jest kosmitą nie do pokonania. I wiele wskazuje na to, że w najbliższych miesiącach 23-latek może mieć dużo trudniejsze zadanie. Bo konkurencja nie śpi.

Jak zwykle szyki będą starali się mu pokrzyżować Polacy, dla których ten sezon też będzie niezwykle ważny, choć zapewne nieco specyficzny.

Po kilku latach pracy ze Stefanem Horngacherem, który wyciągnął biało-czerwonych na wybitny poziom, przyszedł czas na zmiany. W marcu Austriak pożegnał się bowiem z naszą kadrą, a jego miejsce zajął Michal Dolezal. Pod wodzą Horngachera nasi zawodnicy zdobywali Puchar Świata, mistrzostwa świata czy olimpijskie złoto, jednak końcówka jego pracy – jak podkreślali sami zawodnicy – była trudna. Przede wszystkim dlatego, że szkoleniowiec długo nie chciał oficjalnie poinformować, czy zostaje w kadrze, czy nie. Ta niepewność przełożyła się na wyniki, które nie były już tak dobre, jak wcześniej. Oczywiście na normalnej skoczni w Seefeld Dawid Kubacki wywalczył złoto, a Kamil Stoch srebro, przy tym wygraliśmy też Puchar Narodów, jednak dało się usłyszeć głosy, że indywidualnie poszczególni zawodnicy przestali robić oczekiwane postępy.

Ostatecznie Horngacher zdecydował się odejść do reprezentacji Niemiec, a Polacy zaczęli współpracę z byłym czeskim skoczkiem, który wcześniej pełnił rolę asystenta Austriaka. Efekt „nowej miotły” jest bardzo obiecujący. Dolezal zaczął poprawiać u swoich podopiecznych te elementy, których nie potrafił naprawić poprzednik. I pierwsze owoce jego pracy są już widoczne. Choć oczywiście trudno wyciągać daleko idące wnioski na podstawie zmagań w Letnim Grand Prix, to te napawają optymizmem, bo cały cykl wygrał Dawid Kubacki. Wystartował w zaledwie czterech konkursach, ale uplasował się wyżej, niż niektórzy zawodnicy biorący udział we wszystkich ośmiu zawodach. I choć Kamil Stoch twierdzi, że dzięki pracy z nowym trenerem czuje się dużo lepiej na skoczni i jego forma zapewne będzie stale iść w górę, to wydaje się, że w nowym sezonie „jedynką” w polskim teamie może być właśnie Kubacki. Który do niedawna utrzymywał się w cieniu, ale pierwszy triumf w zawodach PŚ, a przede wszystkim tytuł mistrza świata dały mu motywacyjnego kopa, dzięki któremu może się włączyć do walki o Kryształową Kulę.

Polacy zaczęli współpracę z byłym czeskim skoczkiem, który wcześniej pełnił rolę asystenta Austriaka. Efekt „nowej miotły” jest bardzo obiecujący

A kto jeszcze będzie się bił o ostateczny triumf poza nim i Kobayashim? Skreślać nie można z pewnością wspomnianego Stocha, który mimo 32 lat na karku wciąż należy do ścisłej światowej czołówki. I choć nigdy w historii zawodnikowi w jego wieku nie udało się wygrać klasyfikacji generalnej (najstarszym zdobywcą Kryształowej Kuli jest… sam Stoch, który w sezonie 2017/2018 dokonał tego mając 30 lat i 304 dni), to nasz zawodnik z pewnością tanio skóry nie sprzeda.

Poza nimi do walki powinien się też włączyć Stefan Kraft, który na koniec sezonu uplasował się na drugim miejscu.

A czarnym koniem może się okazać Timi Zajc, który w poprzedniej kampanii dwukrotnie stawał na podium, a cykl Letniego Grand Prix ukończył na trzeciej pozycji. Niemniej w tym momencie wskazywanie ewentualnych faworytów to spora loteria, bo skoki mają to do siebie, że czasem ni stąd ni zowąd do czołówki potrafi wskoczyć młokos, po którym wcześniej nikt się tego nie spodziewał – tak było w przypadku Kobayashiego, tak było też wcześniej w przypadku Domena Prevca. A może tym razem objawi się jakiś polski talent, który też będzie walczył o najwyższe cele?

Pierwsze konkursy nadchodzącego sezonu Pucharu Świata już w najbliższy weekend w Wiśle (w piątek kwalifikacje, w sobotę zawody drużynowe, a w niedzielę indywidualne). Emocji, smaczków i wielkiej rywalizacji nie powinno zabraknąć. Wszystko wskazuje na to, że czekają nas bardzo elektryzujące miesiące, a my mamy liczymy, że wszystko to będzie się odbywać z Polakami w rolach głównych. Wyścig po Kryształową Kulę czas zacząć!

Kto wygra Puchar Świata 2019/2020?
Ryoyu Kobayashi – 2.35
Kamil Stoch – 5.00
Stefan Kraft – 6.00
Dawid Kubacki – 15.00
Markus Eisenbichler – 15.00
Timi Zajc – 15.00
Piotr Żyła – 18.00
Robert Johansson – 21.00

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem