Wyrzucony z Legii, wypożyczony z Lecha… Niechciani zostali mistrzami

Historia polskiej piłki naznaczona jest losami drużyn, które powstały w wyniku zebrania w jednym miejscu ludzi odrzuconych z innych miejsc. Tak powstał m.in. Wielki Widzew lat 80-tych, który zbudowali niechciani piłkarze z całej Polski - głównie ŁKS-u, ale także Gdańska czy Bydgoszczy (Boniek!). O Piaście można powiedzieć to samo?

Głównie Legia Warszawa i jej kibice mogli pluć sobie w brodę, widząc cieszących się z mistrzostwa Polski jej niedawnych piłkarzy, którzy rywalizację o tytuł wygrali właśnie z „Wojskowymi”. Nie byli oni jednak jedyni. Kilku innych, również w Polsce, nie znalazło wielkiego uznania, a teraz – wygrywając Ekstraklasę – na takowe solidnie zapracowali…

JAKUB CZERWIŃSKI

On smak mistrzostwa już poznał, ale z tego ostatniego na pewno może cieszyć się bardziej. Był opoką, liderem, filarem defensywy i znacząco przyczynił się do tego, że to Piast podniósł puchar mistrzowski do góry w niedzielny wieczór. Jego kariera to mozolny marsz na szczyt: od czwartoligowego Promienia Opalenica, po Termalikę Bruk-Bet Nieciecza na zapleczu Ekstraklasy, Pogoń w najwyższej klasie rozgrywkowej i Legię w Lidze Mistrzów. W Warszawie zagrał jednak tylko 12 spotkań ligowych, w Piaście w takim samym czasie już 51. Po niedzieli można mówić o ponownym zdobyciu szczytu – tyle tylko, że teraz to on niósł drużynę do góry.

TOM HATELEY

Gdy grał w Śląsku Wrocław, nie pokazywał się z tak dobrej strony jak w Gliwicach. Z tego powodu po nieco ponad dwóch sezonach opuścił polską ligę na rzecz Dundee FC, w którym jesienią 2018 roku nie wystąpił w ani jednym meczu ligowym. Wrócił więc do Polski – i to w jakim stylu! Pewny, bramkostrzelny, dokładny. Świetny!

JAKUB PIOTROWSKI

On odrzucony został dość dawno, bo już w 2015 roku. Ważne przy tym jest jednak to, kto go wypchnął – Lechia Gdańsk, której jest wychowankiem, w której grał od samego początku swojej kariery: w juniorach, w piątej czy drugiej lidze, Młodej Ekstraklasie i wreszcie w tej dorosłej. Bez żalu oddano go jednak do Piasta Gliwice, w którym gra niemal od deski do deski zarówno na prawej, jak i lewej obronie czy w środku pomocy. Wygrany akurat z Lechią Gdańsk wyścig o mistrzostwo musiał mieć dodatkowe znaczenie…

MICHAL PAPADOPULOS

Czeski napastnik ma bardzo bogate CV, w którym wpisane są takie kluby jak Arsenal czy Bayer Leverkusen (prawie 20 ligowych występów!). Do Polski trafił w 2012 roku do Zagłębia Lubin i zaczął od przekroczenia bariery dziesięciu bramek w sezonie. Dobre okresy przeplatał ze słabszymi, ostatnią jesień miał słabą: w 16 meczach w barwach „Miedziowych” strzelił tylko jedną bramkę i przeniósł się do Gliwic. Nie był pierwszoplanową, ale na pewno ważną postacią w drużynie Fornalika.

PAWEŁ TOMCZYK

To jest dopiero historia! Jeśli piłkarz zostaje wypożyczony – to zwykle z lepszego klubu do słabszego, by mógł trochę pograć, wejść ponownie w rytm meczowy, niekiedy odbudować się po kontuzji. Paradoks Tomczyka polega na tym, że zimą został wypożyczony z Lecha do Piasta, który po pierwsze: grał jednym napastnikiem, choć miał Parzyszka i Papadopulosa, a po drugie – drużyna Fornalika wywalczyła mistrzostwo, a Lech miał najgorszy sezon od lat, zakończony ostatnim miejscem w grupie mistrzowskiej. W Gliwicach grał pięć razy mniej na wiosnę niż jesienią w Poznaniu, ale – pomimo tylko 49 minut na boisku! – zdołał w końcówce sezonu strzelić dwie bramki i pomógł w zdobyciu tytułu.

JOEL VALENCIA

Najlepszy piłkarz tego sezonu Ekstraklasy. Jakim cudem trafił do polskiej ligi? I dlaczego akurat do drużyny, z którą w poprzednich rozgrywkach bił się rozpaczliwie o utrzymanie? I to w wieku zaledwie 22 lat? Odpowiedź jest prosta i propagowana przez transferowych ekspertów, opisanych choćby w książce Futbonomia: kontuzje. Często opłaca się ściągać piłkarzy z problemami, urazami czy problemem z grą i ich odbudować. Tak jak Legia z Vadisem Odidją-Ofoe, tak Piast wykorzystał okazję i sprowadził Valencię ze słoweńskiego FC Koper. Ekwadorczyk grał tam regularnie, ale ostatni rok miał zmarnowany: najpierw dwa miesiące urazu pleców, a po chwili kolejne z urazem mięśnia. Słoweńcy nie zatrzymali go po okresie kontuzji, Piast wykorzystał okazję i zebrał plony w sposób spektakularny.

TOMASZ JODŁOWIEC

Ten piłkarz do Piasta był tylko wypożyczony – choć aż dwukrotnie, bowiem Ricardo Sa Pinto nie widział dla niego miejsca nawet w szerokiej kadrze Legii Warszawa. „Jodła” w Gliwicach czuł się na tyle dobrze, że przy Łazienkowskiej mogli tego ruchu żałować. Na szczęście dla „Wojskowych”, po zakończeniu wypożyczenia błąd zostanie naprawiony, a były (?) reprezentant Polski wróci na Ł3.

*

Zamiast „siedmiu wspaniałych”, mamy „siedmiu odrzuconych”, którzy zostali wspaniałymi. Można do tego grona na siłę dorzucić choćby Jorge Felixa, którego wypluła cała hiszpańska piłka – przez osiem lat grał na zmianę w trzeciej i czwartej lidze na Półwyspie Iberyjskim. Trudno też powiedzieć, by po udanej przychodzie w Holandii czołowe kluby zabijały się o Piotra Parzyszka.

Tym większy szacunek dla Waldemara Fornalika, który to wszystko poukładał na miarę mistrzostwa, a przecież niewiele brakowało, by… sam był odrzucony. I to z Piasta Gliwice, kiedy rok temu drużyna walczyła o utrzymanie – jak się okazało: skutecznie. Przypomina to trochę historię Leicester City, które również na fali udanej walki o życie zawalczyła udanie o największy laur. Szacunek, panowie!