Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Wszyscy zadowoleni z wymiany „zdrajcy, idioty i króla Twittera”

Potrójna wymiana to jedna z najbardziej zaskakujących i niesamowicie logicznych, jak na rozgrywający się w obecnych czasach transferowy szał, roszada na międzyklubowym rynku transferowym. Serial ten na szczęście nie zamienił się w trwającą tygodniami telenowelę, a całość – mimo trzech zainteresowanych stron – udało się dopiąć przed końcem okienka. Bohaterami pierwszoplanowymi Pierre-Emerick Aubameyang, Olivier Giroud i Michy Basthuayi.

To rzadko spotykany widok, ale jest bardzo fajną odmianą do „szarej codzienności”, w której ktoś bogatszy po prostu kupuje piłkarza od kogoś biedniejszego. Ciekawa, niejednoznaczna wymiana trzech piłkarzy między trzema klubami może zakończyć się zarówno klapą, jak i sukcesem dla każdej strony. Na pierwszy rzut oka: to sytuacja win-win-win. Kto skorzystał najbardziej?

„Zdrajca”

Olivier Giroud piłkarzem Chelsea. W Arsenalu trochę niedoceniany, choć gdy postawił na niego zdecydowanie Arsene Wenger, na jaw wychodziły wszystkie jego słabości. Genialny napastnik do obijania West Bromu i Leicester, ale nie do wygrywania finałów Ligi Mistrzów z Barceloną czy Juventusem. Świetny, by strzelić z główki, zastawić się, przepchnąć obrońcę i od czasu do czasu zaskoczyć taką bramką, że staniki latałyby z trybun, gdyby to kobiety w zdecydowanej większości chodzili na stadion zamiast mężczyzn.


Poza boiskiem kontrowersyjny, The Sun przyłapał go na zdradzie w hotelu i opublikował dość jednoznaczne zdjęcia. Kibiców jednak perypetie prywatne zawodników zbytnio nie interesują. I dobrze, bo piłkarz ma grać w piłkę, a nie być wzorem cnót wszelakich i ostatnim obrońcą moralności.

W obliczu kłopotów Chelsea z napastnikami jak znalazł. Studenci o tanich alkoholach mówią, że są dobre, bo są dobre i tanie. Giroud też taki jest. Na salonach się nie sprawdza, ale gdy istnieje potrzeba rozweselenia się w mniej wymagającym gronie – jest idealny. Dla Arsenalu jego sprzedaż też nie jest złą informacją, bo ktoś musiał zrobić miejsce…

„Idiota”

… Pierre-Emerickowi Aubameyangowi. Gdy Gabończykowi odbijało, napisaliśmy tekst „Kiedy ktoś wreszcie zrobi porządek z tymi gówniarzami?”. Król strzelców Bundesligi, pod względem bramek w ubiegłym sezonie lepszy od Roberta Lewandowskiego, drugi najlepszy piłkarz Afryki, były ulubieniec 80-tysięcznej publiczności. Były, bo teraz wszyscy mają go już dość.

Spóźniał się na treningi i mecze, olał spotkanie zespołu organizowane przez nowego trenera, dwukrotnie został zdyskwalifikowany przez zarząd i grał z kolegami na hali w koszulce strajkującego przed kilkoma miesiącami Ousmane Dembele, kiedy jego drużyna grała z Herthą Berlin. Przyjechał na hiszpańskie zgrupowanie z ojcem i bratem. Wcześniej, przed jednym z ważniejszych meczów, wyleciał do Mediolanu świętować urodziny. Grając w sponsorowanej przez Pumę Borussi zrobił sobie fryzurę, której znaczna część miała postać łyżwy symbolizującej logo Nike.

– To kompletny idiota. Ma 30 lat na karku, a w głowie bałagan. Jeśli Borussia dostanie za niego 60 milionów euro, to niech klub mu przyklei znaczek na dupę i wyśle go pocztą. To zwykła bezczelność dla kibiców. Nie mam pojęcia, jakie procesy zachodzą w jego głowie – powiedział ostro Reiner Calmund, były szef Bayeru Leverkusen.

W podobnych tonach wypowiadali się Roman Burki, Marcel Schmelzer czy Juup Heynckes, nie mówiąc o rzeszy zdradzonych fanów BVB. Dla Arsenalu to jednak niewielki problem, bo za stosunkowo małe pieniądze ściągnął na Emirates gościa, który pędząc z prędkością Strusia Pędziwiatra zdobył 141 bramek w 212 meczach klubu z Dortmundu. Pytanie: do kiedy będzie to niewielki problem? Nie dalibyśmy sobie ręki uciąć, że podobnej szoki nie zacznie odstawiać, gdy zainteresowanie wyrazi jego wymarzony Real.

„Król Twittera”

Szef Bayernu w przypadku Aubameyang przyjąłby bezwzględną i niewzruszoną postawę. – Zapytalibyśmy piłkarza, czy potrafi przeczytać, jak długo obowiązuje go kontrakt z klubem. I to byłby koniec dyskusji. Słyszeliście kiedykolwiek, by jakiś piłkarz wodził Bayern za nos? – powiedział Uli Hoeness. Niesfornego Gabończyka zastąpić ma Michy Batshuayi. Wielki talent z Belgii, znany niestety jednak bardziej z zabawnych wpisów na Twitterze niż wyczynów na boisku. Dla wielu: gorsza wersja Marcina Krzywickiego.

Belg da Borussi nie tylko zastępstwo za „Aubę”, ale i pół roku – w przypadku braku opcji wykupu – na znalezienie tak godnego, jak i długofalowego zastępstwa. Jego historia w Chelsea przypomina nieco tą jego rodaka, Romelu Lukaku. Nie dostał prawdziwej szansy, a Antonio Conte wolał ustawić zespół ultraofensywnie niż zaufać 24-latkowi. O występy na Signal Iduna Park powinien być spokojny i to tylko od niego zależy, czy wykorzysta te minuty lepiej od Immobile, Januzaja czy Schurrle.

Arsenal zapłaci 64,5 mln euro za Aubameyanga. Batshuayi zostanie wypożyczony do BVB za 1,5 mln €, trwają rozmowy o możliwej opcji wykupu, ale Belg jest w drodze do Dortmundu. Giroud przejdzie do Chelsea za 15 milionów euro. Dla każdej ze stron to dobra transakcja, a z punktu widzenia kibiców: bardzo ciekawa. Kto wyjdzie na niej jak Zabłocki na mydle, a kto jak Zuckerberg na Facebooku? Na pierwszy rzut oka wszystkie wilki są syte, a owce – całe. Wszystkie sześć stron zadowolonych, ale przy tylu transferach to tylko kwestia czasu, kiedy mina komuś zrzędnie.

BARTŁOMIEJ STAŃDO

Typuj wyniki
na
LV BET zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.