Wisła zremisowała z Lechią, Piast wygrał w Białymstoku

Cała 7. kolejka ligowa za nami, w poniedziałek żaden mecz się nie odbędzie, gdyż rozpoczyna się przerwa reprezentacyjna. Znamy wszystkie wyniki i musimy przyznać, że w kilku przypadkach po raz kolejny się zaskoczyliśmy. Klasycznie już ligowe granie dostarczyło sporo emocji i nieprzewidywalnych zwrotów akcji.

Mocne uderzenie oglądaliśmy już w piątek w pierwszym spotkaniu, kiedy to Górnik Zabrze pewnie pokonał Wisłę Płock 4:0. Pisaliśmy przed tym meczem – beniaminek zaczął dobrze, a potem trzykrotnie zremisował i coraz bardziej równał do środka tabeli. Po tym meczu nie może być już wątpliwości – Górnik marzy w tym roku nie tylko o tym, żeby się w lidze utrzymać, ale i powalczyć o coś więcej. Europejskie puchary? Całkiem możliwe. Angulo? Jak na polskie warunki Pan Piłkarz. Ciekawe, jak dalej potoczą się jego losy. Tak czy inaczej trzy gole robią wrażenie – muszą robić, bo dobrych środkowych napastników jest u nas jak na lekarstwo.

Cracovia miała ostatnio szczęście w meczu z Górnikiem, kiedy to z 1:3 wyciągnęła wynik na 3:3 dzięki dwóm golom z rzutów karnych. Teraz jedenastki okazały się dla nich zmorą, gdyż po trafieniu Roberta Picha z 89. minuty Śląsk pokonał drużynę Pasów. Powiedzmy sobie szczerze – Cracovia gra słabo i właśnie przegrała czwarty z pięciu ostatnich spotkań. Gdy do tego dodamy remis w wspomnianym przed sekundą spotkaniu z Górnikiem, to nie wygląda to dobrze. Wiadomo – wszyscy są winni – insfrastuktura, brak boisk, krótka przerwa itp., ale drużyna prowadzona przez Michała Probierza gra taki piach, że aż oczy szczypią. Nie tak to miało wyglądać, oj nie tak.

Korona pokonała 2:1 Termalikę w meczu w zasadzie bez większej historii. Porażka Słoni powoduje, że dziś drużyna prowadzona przez Mariusza Rumaka plasuje się nad przedostatnim miejscu w tabeli. – Mieliśmy w tym spotkaniu 9 okazji i strzeliliśmy dwie bramki. Termalika miała tylko 5, więc wynik jest słuszny. Musimy stać się jeszcze bardziej niebezpieczni pod bramką przeciwnika. W ciągu siedmiu meczów oddaliśmy 111 strzałów na bramkę, ale z tego padło tylko 9 goli. To za mało, nad tym musimy popracować – powiedział Gino Lettier po tym meczu.

Jagiellonia sensacyjnie przegrała 0:1 z zamykającym przed tą kolejką tabelę Piastem. Pisaliśmy jakiś czas temu, że wicemistrzowie Polski do perfekcji opanowali granie na własnym boisku. Co mecz to wygrana, ewentualnie podział punktów, ale raczej Jaga była bogatsza o komplet oczek. Najpierw białostoczanie ulegli Sandecji, teraz to samo było z Piastem. Trzeba powiedzieć, że po złym początku Piast w końcu wskoczył na właściwe tory. Przed tygodniem zdołał pokonać Koronę, teraz to samo zrobił z Jagą. Na pewno Dariusz Wdowczyk musi czuć satysfakcję, bo w końcu to wygląda tak, jakby sobie tego życzył. Na przerwę reprezentacyjną jego drużyna uda się w dobrych nastrojach.

Podział punktów obserwowaliśmy w Krakowie, gdzie Wisła mierzyła się z Lechią Gdańsk. W perspektywie całego spotkania lepsze wrażenie pozostawiła na nas Biała Gwiazda, która prowadziła od 39. minuty za sprawą trafienia Carlitosa Lopeza, który wyrasta na gwiazdę naszej ligi. Wyrównał niecały kwadrans przed końcem spotkania debiutujący w Lechii Joao De Oliveira. Wisła plasuje się obecnie na 5. miejscu w ligowej tabeli. Lechia jest 14.

Lech bardzo pewnie pokonał Arkę, mimo że w drugiej połowie musiał radzić sobie bez Macieja Gajosa, który wyleciał z boiska za czerwoną kartkę. Urazu przy tym starciu nabawił się Patryk Kun, który musiał opuścić murawę. Z dobrej strony pokazał się kadrowicz w barwach Lecha, czyli Maciej Makuszewski – autor jednego z goli. Arka wpada w kryzys i poza zwycięstwem na inaugurację sezonu ani razu nie wygrała. Drugi raz z rzędu przegrała natomiast w stosunku 0:3. Kolejorz wskoczył na fotel lidera Ekstraklasy.

Sandecja zwyciężyła 2:1 z Pogonią Szczecin, mimo że do przerwy przegrywała 0:1. Bohaterem w szeregach beniaminka został Aleksandar Kolev, który zdobył dwa gole. Wydawało nam się, że po pokonaniu Lecha w Pucharze Polski Portowcy wskoczą na właściwe tory również i w lidze. Drużyna ze Szczecina przegrała w niedzielę już po raz czwarty w tym sezonie.

Legia zwyciężyła w meczu kolejki z Zagłęniem Lubin. Trochę nas to smuci, bo lider przyjechał do mistrza Polski, który kilka dni wcześniej odpadł z europejskich pucharach z mistrzem Mołdawii, a przerwał w zasadzie bez oporu. Jaki mistrz taka liga? Refleksję pozostawiamy każdemu z osobna.

 

 

Komentarze