To był udany rewanż "Białej Gwiazdy" w derbach Krakowa! Piłkarze Artura Skowronka przedłużyli swoją serię meczów bez porażki do siedmiu, tym samym wydłużając tę porażek Cracovii do trzech. 199. Wynik otworzyli za sprawą kapitana, a prowadzenie w "Świętej Wojnę" podwyższyli w samej końcówce meczu.

Wisła Kraków wróciła na zwycięski szlak w derbach: po czterech wygranych z rzędu przyszła jesienna porażka, na którą piłkarze z Reymonta odpowiedzieli triumfem na stadionie lokalnego rywala. Choć spotkanie było wyrównane, co potwierdzają również statystyki (podobna liczba strzałów, posiadanie piłki 50% do 50%), to Wisła kontrolowała jego przebieg. Może nie robiła tego tak, jak piłkę kontrolowali Savicević czy Żukow – ci dwaj piłkarze jednak mieli znaczący wpływ na to, że trzy punkty pojadą na drugą stronę Błoń.

Wygrany środek pola przez nich do spółki z Bashą wydawał się decydującą bitwą w „Świętej Wojnie”.

Savicević mógł otworzyć wynik już na początku, ale niedokładnie pocelował po dośrodkowaniu Sadloka z lewej strony. Żukow w 29. minucie sam przejął, przedryblował piłkarzy „Pasów” i uderzył z dystansu, potwierdzając swoją klasę, ale odległość nie pozwoliła zaskoczyć Peskovicia. Cracovia odpowiedziała strzałem głową Michała Helika. Okazja ta może nie była tak stuprocentowa jak mówili komentatorzy Canal+, ale powinna zakończyć się zatrzepotaniem piłki w siatce bramki Buchalika.

Pierwsza połowa stała jednak pod znakiem walki. Jeśli derby rządzą się swoimi prawami (nie mogło tego sloganu zabraknąć!), to jednym z nich na pewno jest nieco zaostrzona gra piłkarzy obu drużyn. Typowaliśmy w przedmeczowowej zapowiedzi powyżej 5,5 żółtych kartek – ostatecznie sędzia Frankowski pokazał ich dziewięć. Gdyby jednak chciał osiągnąć dwucyfrówkę, nie zabrakłoby mu materiału dostarczonego przez faulujących piłkarzy.

Jeśli po stylu gry mielibyśmy wskazać drużynę, która pierwsza strzeli bramkę, typowalibyśmy Wisłę. I to ona otworzyła wynik meczu za sprawą Jakuba Błaszczykowskiego, który skutecznie wyegzekwował rzut karny. Trudno o bardziej wyraźną „jedenastkę” – faulowany David Niepsuj został kopnięty przez Jablonsky’ego na tyle mocno, że podejrzewa się złamanie kości śródstopia. Boisko opuścił na noszach, a jeśli obawy się potwierdzą, kontuzja ta wykluczy prawdopodobnie prawego obrońcę do końca sezonu.

Wisła szybko mogła podwyższyć, ale najpierw sytuację sam na sam przegrał Tupta, a później Bartosz Frankowski nie zdecydował się jednak uznać samobójczej bramki „Pasów”. Arbiter dopatryzł się faulu Heberta. Zarówno on sam, jego asystent, jak i sędziowie na VAR-ze uznali, że trafienie Pelle van Amersfoorta należy anulować. Decyzję tę można uznać za kontrowersyjną, bo choć defensor „Pasów” upadł w polu karnym blisko obrońcy Wisły, to raczej udział tego drugiego w tym zdarzeniu był znikomy. Raczej potknięcie, niż faul.

Autor trafienia szybko próbował odgryźć się już pod właściwą bramką, ale jego wolej z trudnej pozycji został wybroniony przez Buchalika. Cracovia, która długo nie oddała celnego strzału, zaczęła przewrażać. Wisła oddała inicjatywę, nieco skazując się na łaskę i niełaskę rywali. Tej jakości w kluczowych momentach piłkarzom Michała Probierza brakowało.

Artur Skowronek dmuchał na zimne, wprowadzając na boisko Marcina Wasilewskiego i przechodząc na system z pięcioma obrońcami. Pod własną bramką było gorąco, ale ostatecznie udało się prowadzenie jeszcze podwyższyć. Bo choć Buchalik grał na czas, Wisła stanęła głęboko ustawiona, to jednocześnie próbowała wychodzić z kontratakami, a do stałych fragmentów szła z rosłymi obrońcami, którzy szukali drugiej bramki. Blisko swojaka był Wasilewski, ale ostatecznie znalazł ją Hebert, ustalając tym samym wynik zwycięskiego dla Wisły meczu.

 

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem