Wisła najlepszym zespołem wiosny w lidze. Kuba odpalił rakietę!

Wisła Kraków najlepszą drużyną Ekstraklasy po wznowieniu rozgrywek w rundzie wiosennej! Liczby nie kłamią: trzy zwycięstwa bez straty gola - 3:0, 1:0, 2:0, to bilans, jakim nie może poszczycić się w tym roku żaden zespół. W niedzielę Biała Gwiazda rozstrzygnęła na swoją korzyść arcyważny mecz w dole tabeli, pokonując 2:0 Koronę Kielce.

Spotkanie na stadionie przy ulicy Reymonta, jako wysłannik sztabu kadry, oglądał Radosław Gilewicz – i jeśli przyjąć, że robił to w dużej mierze pod kątem obserwacji Kuby Błaszczykowskiego, to przywiózł Jerzemu Brzęczkowi niezłe wieści.

Mecz z Koroną miał dwóch bohaterów, choć na końcowy sukces zapracowała cała drużyna. Wisła pozyskała zimą dwójkę napastników – Alona Turgemana i Lubomira Tuptę, a mimo to trzecia wiosenna kolejka stała się okazją do debiutu od pierwszej minuty 17-letniego Aleksandra Buksy. Złożyło się na to kilka czynników. Po pierwsze – uraz Izraelczyka, po drugie – fakt, że za kartki pauzował nominalny młodzieżowiec, Kamil Wojtkowski. Jednak Buksa w żadnej mierze nie dostał miejsca w składzie na wyrost. Więcej, już w piątej minucie otworzył wynik i dał gospodarzom znaczną psychologiczną przewagę. Gra Wisły w pierwszej połowie wcale nie układała się bowiem najlepiej. Korona miała kilka okazji i gdyby zdołała wyrównać, trudno byłoby o zdziwienie.

Występ Buksy, jak całej Wisły, był nierówny. Z wielkoma momentami, którymi pokazywał, że dużo widzi na boisku, ma instynkt nie tylko by strzelić, ale i znaleźć wolną przestrzeń kolegom. Z czasem jednak gasł w oczach i fizycznie nie wytrzymał pełnego dystansu. Mówił zresztą o tym po meczu, że to jego pierwszy tak intensywny występ od dawna.

Aleksander Buksa:

Sądzę, że skończyłem już w Ekstraklasie okres obwąchiwania muraw w ekstraklasie, powoli wchodzę w docelowy rytm seniorski. Chociaż to był mój pierwszy mecz od dawna, w którym zagrałem więcej niż 45 minut. Brałem pod uwagę, że może przytrafić się kryzys. W 80. minucie łapały mnie skurcze. Nie chciałem osłabiać drużyny.

Krakowianie zagrali dziś nieco przemeblowani, porównując z meczem inauguracyjnym z Jagiellonią. Bez wspomnianych Turgemana i Wojtkowskiego, a także Heberta w obronie. Tego ostatniego przyzwoicie zastąpił Rafał Janicki, z kolei na boku pomocy dość przeciętny mecz zaliczył Michał Mak. Najjaśniejszą postacią ofensywy był zdecydowanie Jakub Błaszczykowski, który wiosną pokazuje, że rozważanie go znów w kontekście kadry – zwłaszcza jeśli selekcjoner robi to z myślą o pozycji 12, 13 czy 14 w drużynie, a więc roli dublera – nie jest żadną prywatą Brzęczka, ani przesadą.

Kuba strzelił gola, którego można oglądać w nieskończoność. I w całym spotkaniu był niezaprzeczalnym liderem. Wielokrotnie faulowany przez graczy Korony, kilka razy próbował strzałów, rozdzielał piłki. Trudno wyobrazić sobie dziś w składzie Białej Gwiazdy piłkarza, który w drugiej linii może dać jej równie dużo – nawet przy dobrej dyspozycji Vulneta Bashy i Georgija Żukowa, który dziś chwilami nikł, ale ogólnie dobrze wprowadził się do zespołu.

Wisła po 23 kolejkach zajmuje 13. pozycję w tabeli. Już 10 punktów przed ŁKS-em, ale zaledwie 2 – 3 pkt. przed Arką i Koroną. Koniecznością wydaje się wygrana w kolejnym domowym spotkaniu – z Wisłą Płock, bo później terminarz przestanie rozpieszczać. Marzec może być wręcz morderczy. Na rozkładzie po kolei: Cracovia, Lech Poznań, Piast Gliwice i Legia Warszawa.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem