Wisła czy Korona? Kto ma więcej śmiałości w drodze po europejskie puchary?

Każdy się tego spodziewał, z góry wiadomo było, że w końcu do tego dojdzie. Twardy orzech do zgryzienia, kamyk w bucie podczas kilkunastokilometrowego biegu w pełnym słońcu. Ból utrudniający życie jak sztorm na morzu i piasek w oczach podczas Rajdu Dakar. Przeszkadzający niemniej niż głośna muzyka u sąsiadów za ścianą podczas niedzielnego kacowania lub sprawdzian z fizyki na humanie w klasie maturalnej. W końcu nadszedł. Okropny, paskudny, podły mecz ligowy w środku tygodnia.

Pierwszy w 2018 roku.

„Granie co trzy dni męczy, do tego trzeba mieć długą ławkę rezerwowych”

„Mecze w tygodniu są trudne, bo nie ma kiedy odpocząć między spotkaniami”

„Intensywność grania jest zbyt duża, fizycznie możemy tego nie wytrzymać”

„Nie jest łatwo przygotować się do każego spotkania na sto procent”

Znacie to, prawda? Tak – granie w środku tygodnia jest czymś tak zaskakującym jak pierwsza gwiazdka podczas Bożego Narodzenia lub jak upały w lipcu, a mimo tego – za każdym wracamy do tego tematu bardzo często. W najlepszych ligach europejskich to oczywista oczywistość – czasami trzeba podkręcić tempo, by „upchać” wszystkie ligowe kolejki  w ten sposób, by sezon, po którym odbywają się mistrzostwa Europy lub mistrzostwa świata, skończyć szybciej. U nas – zawsze ten sam temat. – Matko, znowu trzeba wyjść na boisko w środę.

A no trzeba, skoro tak ktoś zarządził. Można tupać nogami pod stołem, można grymasić, strzelać z nerwów palcami lub obgryzać paznokcie. Skoro tak jest w kalendarzu i tak samo robią najlepsi w Europie, to nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Fajnie, żeby w końcu wszyscy to zrozumieli.

Dziś Ekstraklasa ma swojej ofercie aż cztery spotkania. Najciekawiej powinno być w Krakowie, gdzie Wisła podejmie Koronę Kielce. W tegorocznych meczach lepiej radzą sobie złocisto-krwiści, którzy dwukrotnie wygrali, w tym w niedzielę z Lechem. Okej, trochę było w tym szczęścia, gdyż Kolejorz nie wykorzystał rzutu karnego w ostatnich minutach meczu, ale to tak naprawdę nieważne – komplet punktów został w Kielcach, a drużyna z Wielkopolski po raz kolejny dostała bęcki w spotkaniu wyjazdowym.

Mieliśmy wrażenie na samym początku piłkarskiej wiosny, że 1:1 z Lechią w Gdańsku to dobry rezultat osiągnięty przez Białą Gwiazdę. Kompletnie jednak zapomnieliśmy, że to już nie jest ta sama Lechia, co przed rokiem, która goliła nad morzem każdego jak leci. Dziś ekipa Owena boi się własnego cienia i jeżeli nagle nie poprawi swojej gry, to będzie desperacko biła się o utrzymanie. Tydzień później Wisła ograła 3:2 Arkę, ale w ostatni weekend tylko podzieliła się punktami z Piastem. Jeżeli udałoby się wygrać dziś z Koroną, to automatycznie można znaleźć się wśród drużyn aspirujących do walki w europejskich pucharach. Na tę chwilę do miejsca na podium Wiślacy tracą cztery oczka.

Wisła ostatnio nie zdobyła gola przeciwko Piastowi, więc siłą rzeczy wszystkie oczy skierowane były w kierunku Carlitosa. Tuż po tamtym spotkaniu napisaliśmy tak:

Hiszpański napastnik to fenomen, perełka, która trafia się raz na kilka lat. Ma niemal wszystko, włącznie z tym, co w piłce nożnej najważniejsze – smykałkę do strzelania bramek. Niemal połowa trafień Białej Gwiazdy w tym sezonie to gole właśnie Carlitosa, który – jeśli doliczyć asysty – maczał palce w 21 z 34 bramek w trwających rozgrywkach.

Jak zamienić sukces w problem? Wisła pokazuje i objaśnia, opierając całą swoją ofensywę na jednym człowieku. I to dosłownie, bo Carlos Lopez jest jedynym napastnikiem nie tylko na papierze. To nie typowa „dziewiątka”, ani też lis pola karnego, którego zawsze można zobaczyć między dwójką stoperów, na granicy spalonego bądź w „szesnastce” rywala. Raczej wolny elektor, który hurtowo strzela, ale ciągnie go w różne rejony boiska.

Faktycznie – o ile po dwóch meczach i czterech strzelonych przez Wisłę golach (w tym jednego autorstwa Carlitosa) nie było tematu, no tym razem ten się pojawił. Pytanie, czy tak samo będzie to wyglądało w konfrontacji z Koroną. Jakiś czas temu Jerzy Brzęczek mówił, że to drużyna grająca najbardziej intensywnie, a przy tym bardzo niewygodnie. Gdy jednak spojrzymy na ostatnie wyniki zespołu z Kielc:

Termalica – Korona 0:3

Sandecja – Korona 3:3

Korona – Lech 1:0

Siedem goli zdobytych w trzech meczach i aż sześciu różnych strzelców – to musi robić wrażenie. Korona tworzy kolektyw i ma zamiar w samej końcówce rundy zasadniczej zajść jak najwyżej.

Co w innych meczach?

Górnik Zabrze podejmie na swoim boisku Pogoń Szczecin. Pół roku temu postawilibyśmy wszystkie pieniądze, że Portowcy zostaną zmieceni z powierzchni ziemi. Dziś? Może być różnie, Pogoń odetchnęła i z pięciu meczów wygrała aż cztery. To samo w sobie musimy robić wrażenie w naszej ogórkowej lidze. Górnik w miniony weekend zremisował ze słabym Śląskiem i ma już pięć punktów straty do liderującej Jagiellonii.

Arka podejmie Piast, czyli spotkanie dwóch drużyn, które średnio weszły w piłkarską wiosnę. Z „średnio” bardziej cieszą się gliwiczanie, którym cztery zdobyte punkty w trzech meczach gwarantują wyjście ze strefy spadkowej. Arka jest na ten moment jeszcze bez zwycięstwa w 2018 roku. Nie tak to miało wyglądać w szeregach żółto-niebieskich, ale spokojnie – wciąż gdynianie plasują się w mistrzowskiej ósemce.

Lech podejmuje u siebie Śląsk, czyli mierzą się ekipy, które kompletnie zawodzą w tym roku. Jeżeli Kolejorz przegra, to być może pracę straci Nenad Bjelica. A to wszystko z rąk trenera, który na ławce trenerskiej Śląska zasiądzie dopiero po raz drugi (przy tym podejściu). Coraz gorsza atmosfera robi się w Lechu, który szumnie zapowiadał, że powalczy w tym roku o tytuł. Już w niedzielę mecz Kolejorza z Legią w Warszawie.

28 luty 2018 | Wisła Kraków – Korona Kielce

Zwycięstwo Wisły: 2,25

Remis: 3,3

Zwycięstwo Korony: 3,1

Pełna oferta LV BET na środowe mecze w Ekstraklasie po kliknięciu w baner

Bonus do 3333PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem