Wilfredo Leon Polakiem – za czy przeciw?

Gdy przed dwoma dniami podaliśmy informację o pozwoleniu dla Kubańczyka Wilfredo Leona na grę w siatkarskiej reprezentacji Polski, na naszym facebooku zawrzało. Pojawiły się komentarze dotyczące gry tego świetnego przyjmującego w Biało-Czerwonych barwach. Postanowiliśmy więc bliżej przyjrzeć się temu gorącemu tematowi.

 

Przede wszystkim jednak zacznijmy od faktów. Wilfredo Leon urodził się w 1993 roku na Kubie. W reprezentacji tego kraju zadebiutował w wieku 14 (!!!) lat, mając 17 wiosen został kapitanem drużyny narodowej. W roku 2012, gdy Kuba nie zdołała się zakwalifikować do Igrzysk Olimpijskich w Londynie zrezygnował z występów w kadrze. Biorąc pod uwagę fakt, że w poprzednim roku znaczna część reprezentantów Kuby wzięła udział w dużym skandalu obyczajowym w Finlandii i przeciwko nim toczyła się sprawa o gwałt – postąpił słusznie. Wraz z rezygnacją z występów w rodzimej drużynie narodowej zaczął ubiegać się o polskie obywatelstwo. Żona siatkarza jest Polką, a jego manager Polakiem. Paszport naszego kraju uzyskał w 2015 roku, sprawa pozwolenia na grę w Biało-Czerwonych barwach toczyła się jeszcze przez kolejne dwa lata, aby kilka dni temu szczęśliwie się zakończyć. Teraz jeszcze „tylko” 2 lata karencji i Leon będzie mógł zadebiutować w naszej reprezentacji.

Jak zareagowali kibice siatkówki w naszym kraju? Przeważnie radością, ponieważ Wilfredo to zawodnik wybitny. Takich głosów było więc najwięcej:

– Chłopak mówi po polsku, ma żonę Polkę, zna nasz kraj… Dostawał oferty z Rosji czy Turcji gry w ich reprezentacjach za wielkie pieniądze, a jednak je odrzucał i od początku deklarował grę dla Nas. Dodatkowo jest to ścisła czołówka najlepszych zawodników na świecie, dwukrotnie z rzędu najlepszy zawodnik Ligi Mistrzów… Więc bardzo duże wzmocnienie naszej kadry. Nad czym tu się w ogóle zastanawiać!? – pisał Mateusz

– Świat, zwłaszcza ten sportowy oparty jest na naturalizowanych zawodnikach. Przykład. Piłka nożna: Chociażby Francja oraz Niemcy. Jeżeli chodzi o siatkówkę… Włosi oraz Francja. Skoro sam zawodnik chcę grać dla naszej reprezentacji i spełnił wszelkie formalności to nic nie stoi na przeszkodzie. Jeżeli otrzyma powołanie to będzie oznaczało, że trener i kadra go potrzebuje. Ale hejt był jest i będzie. Szkoda tylko, że jedynym argumentem jest stwierdzenie, że nie jest Polakiem z krwi i kości. Olisadebe był i co ? Także wiele osób krytykowało ten pomysł. Ale jak strzelał bramki to wtedy zapominali o uprzedzeniach – zauważa z kolei Paweł.

Nie brakowało jednak i takich głosów:

– Na poziomie reprezentacyjny nie powinny mieć miejsca takie rzeczy. Wystarczy spojrzeć na kadrę Kataru w ręczną. Tam gra 1 góra 2, 100 % katarczyków, reszta to są zawodnicy, którzy grali w innych kadrach. Dobrze, że piłka nożna odpowiednio nakreśliła (przepisy – przypis redakcji) jeśli chodzi o takie sprawy – podkreśla Robert.

– Wszyscy Ci, którzy to pochwalają niech postawią się na miejscu młodych, utalentowanych zawodników, którzy długie lata trenują ciężko, przechodzą przez wszystkie szczeble kariery i czekają na powołanie, którego nie dostaną bo… Dostanie je Kubańczyk. Nie wydaje mi się, żeby to miało dobry wpływ na siatkówkę, jakość drużyny i podejście młodych zawodników – napisał natomiast Marcin.

Nie ulega wątpliwości, że zdania są podzielone. Nasz sport pamięta podobne przypadki, jak chociażby wspomnianego Emanuela Olisadebe czy Rogera Guerreiro. Naturalizowanych zawodników nie brakowało w reprezentacji polskich koszykarzy (Slaughter, McNaull) . Sam proceder jest dość powszechny w  świecie siatkówki, przykładów nie trzeba daleko szukać, wystarczy chociażby wspomnieć o rodakach Leona: Osmany Juantorrena reprezentuje aktualnie Włochy, natomiast Joandry Leal Hidalgo – Brazylię. Wilfredo był z nich chyba najlepszy, najdłużej walczyła o niego krajowa federacja, robiąc mu niemałe problemy. To już mamy jednak ze sobą.

Na rozważania o przydatności Leona do Polskiej kadry będziemy mieli kolejne dwa lata, co w sporcie jest okresem niesłychanie długim. Nie wiadomo, kto w 2019 roku będzie prowadził naszą kadrę, jaka będzie jego wizja drużyny, jaki będzie nasz stan posiadania jeśli chodzi o pozycję przyjęcia, w jakiej formie będzie nasz kubański Polak. Widząc, jak w odbiorze zagrywki rywali męczyli się Biało-Czerwoni podczas Eurovolley 2017, prezentującego tak wysoki poziom siatkarza już dziś przyjęlibyśmy w drużynie z otwartymi ramionami. Na tę chwilę daje wszelkie sportowe argumenty za tym, żeby dla nas grał.

Leon to zawodnik wciąż młody, ma obecnie 24 lata, po okresie karencji będzie miał ich 26. Czy wizja gry Polaków na Eurovolley 2019 z Mateuszem Miką i Wilfredo na przyjęciu nie działa na wyobraźnię? Czy Biało-Czerwoni z naturalizowanym Kubańczykiem w składzie podczas Igrzysk Olimpijskich w Tokio w 2020 roku nie będą mieli szansy przebrnąć przez przeklętą granicę ćwierćfinału? Czy aktualni czołowi kadrowicze, wzmocnieni jeszcze wchodzącym w wielką siatkówkę młodzieżowymi mistrzami świata, oraz wsparci, być może, brakującym elementem w postaci Leona, nie dokonają za kilka lat czegoś wielkiego? Można rozmyślać, gdybać, analizować. Argumentując można kierować się swoimi sympatiami bądź antypatiami. Na razie jednak to wszystko czysta teoria. Więcej będziemy w stanie powiedzieć za jakieś 24 miesiące…

Komentarze