Wielka szansa polskiego futsalu?

Nieco w cieniu startujących dziś pełną parą rozgrywek piłkarskiej Ligi Mistrzów na parkiecie w Miszkolcu polscy futsaliści powalczą o udział w Mistrzostwach Europy, które odbędą się w Słowenii w 2018 roku. Rywalami Biało-Czerwonych będzie reprezentacja Węgier. Pierwszy mecz barażowy już dziś o godzinie 18. Spotkanie pokaże telewizja Polsat Sport.

 

W Euro nasza reprezentacja narodowa zagrała dotychczas tylko raz, w 2001 roku. Teraz stoi przed ogromną szansą, żeby ponownie zagrać w turnieju. Na drodze po bilet na Mistrzostwa w Słowenii stoi reprezentacja Bratanków.

– Na pewno ich wartością dodaną będzie trener. Powinni mieć dobrze przeanalizowaną polską drużynę, ponieważ szkoleniowcem w zespole z Laskowic jest Hiszpan, który w tej reprezentacji jest asystentem. Można więc powiedzieć, że mają u nas szpiega (śmiech). Węgrzy na pewno zrobili postęp, ale ja uważam, że jesteśmy lepsi. Warto przywieźć z ich parkieru dobry wynik, a awans przypieczętować w Koszalinie. Ja się nie boję Węgrów – mówi prezes Futsal Ekstraklasy, Maciej Karczyński.

W kadrze reprezentacji Polski na mecz z Węgrami zabrakło tym razem grającego trenera zespołu AZS UG Gdańsk, Wojciecha Pawickiego. Doświadczony zawodnik brał udział chociażby w świetnym w wykonaniu Biało-Czerwonych meczu eliminacyjnym z Hiszpanią. Remis z utytułowanym rywalem dał naszej kadrze miejsce w barażach.

– Na pewno będę trzymał kciuki za kolegów z reprezentacji i żałuję, że nie będę mógł pomóc. Chłopaków na pewno stać na pokonanie Węgrów, nawet na wyjeździe. Mam nadzieję, że przywiozą do Polski korzystny wynik. Ważne jest, żeby zaprezentować się tak, jak w meczu turnieju eliminacyjnego przeciwko Hiszpanii, a nie na przykład tak, jak z Serbią. Potrafimy zagrać świetnie, ale także wyraźnie przegrać z zespołem o podobnym potencjale. Obyśmy zobaczyli dziś tą lepszą twarz reprezentacji – zauważa Pawicki

Szansę na dobry rezultat w dwumeczu z Madziarami widzi także były trener reprezentacji Polski, Tomasz Aftański, który zwraca uwagę na większe ogranie rywali na arenie międzynarodowej.

– Przede wszystkim trzeba podkreślić, że sam awans do barażów dużego turnieju jest warty odnotowania. Drugi raz z rzędu Polska jest w tym miejscu i to pokazuje, że reprezentacja idzie w dobrą stronę. Ostatnio na drodze stanęła naszpikowana Brazylijczykami ekipa Kazachstanu. Teraz losowanie – moim zdaniem – było dobre. Mogliśmy trafić gorzej, aniżeli na drużynę Węgier. Sparujemy z nimi praktycznie regularnie i nie ma różnicy poziomów. Co prawda Węgrzy częściej ostatnio od nas uczestniczą w dużych turniejach jak Mistrzostwa Europy, więc są na pewno bardziej ograni na arenie międzynarodowej. Mają hiszpańskiego selekcjonera, który również ma spore doświadczenie. To może być ich spory atut. Ja jednak wierzę, że podopieczni duetu Bianga-Korczyński przywiozą z Węgier taki wynik, który pozwoli realnie myśleć o awansie przed rewanżem. Zadecydują detale i dyspozycja dnia – uważa Tomasz Aftański.

Ewentualny awans do Mistrzostwa Europy mógłby być mocnym bodźcem do dalszego rozwoju futsalu w Polsce. Środowisko jednak nie ma wątpliwości – sam sukces sportowy, jakim niewątpliwie byłoby miejsce wśród 12 najlepszych reprezentacji Starego Kontynentu, nie wystarczy, żeby z dnia na dzień futsal dorównał popularnością innym dyscyplinom sportowym w kraju.

– Pokazanie się reprezentacji na Mistrzostwach Europy spowoduje większe zainteresowanie ze strony mediów, kibiców i sponsorów, bo jak wiadomo, bolączką futsalu są sprawy organizacyjne oraz brak partnerów do współpracy. W swoich działaniach kluby są często osamotnione – mówi prezes Futsal Ekstraklasy, Maciej Karczyński.

Według Wojciecha Pawickiego ewentualna wygrana w dwumeczu z Węgrami nie rozwiązałaby wszystkich bolączek krajowego futsalu. Problem jest bowiem złożony.

– To nie jest tak, że awans na Euro, który bezsprzecznie byłby dużym sukcesem polskiego futsalu, automatycznie wypełni hale podczas spotkań ligowych. Tutaj potrzeba czegoś więcej, pracy u podstaw, szkolenia młodzieży, infrastruktury, podstaw finansowych. Może awans pokaże władzom PZPN, że warto mocniej w nas zainwestować? Pomoc finansowa ze strony Związku na pewno pomogłaby w bardziej dynamicznym rozwoju naszej dyscypliny. Póki co jest progres, ale niewielki, okupiony ogromną pracą poszczególnych jednostek i pasjonatów. Póki co u nas w Gdańsku zawsze będziemy przegrywać walkę o kibiców z piłką nożną, żużlem, siatkówką czy piłką ręczną – mówi wprost grający trener AZS UG.

Wynik sportowy, który pójdzie w świat bez wątpienia jednak polskiemu futsalowi nie zaszkodzi. Dlatego warto kibicować Polakom zarówno dziś, jak i za dwa tygodnie, w meczu rewanżowym.

– Jestem daleki od dzielenia skóry na niedźwiedziu, ale prawdą jest, że awans do turnieju finałowego Mistrzostw Europy jest upatrywany jako spora nadzieja dla tej odmiany piłki nożnej. Zwłaszcza jeśli chodzi o dotarcie do szerszej grupy odbiorców a co za tym idzie zainteresowanie sponsorów i wreszcie samego PZPNu. Dobry wynik Reprezentacji może wywołać tak zwaną modę na futsal. To niesamowicie widowiskowa i emocjonująca gra, wielu znakomitych piłkarzy rozpoczyna swoją drogę do kariery właśnie od futsalu. Natomiast jeśli ktoś myśli, że te dwa mecze zmienią coś diametralnie, to aż tak wielkim optymistą nie jestem. Wynik sportowy oraz zaangażowanie władz PZPN to dwie niezbędne składowe, aby futsal wyszedł z cienia –nie ma wątpliwości były selekcjoner Polskiej kadry, który aktualnie sam wykonuje pracę u podstaw krajowego futsalu, prowadząc ekstraklasową drużynę kobiet AZS UG.

Tak więc przed Polakami spora szansa, ale też wiele niewiadomych. W każdym razie z Węgrami trzeba najpierw wygrać, a potem zastanawiać się, jak wykorzystać ewentualny sukces sportowy. Trzymamy więc kciuki za Biało-Czerwonych !!!
Michał Faran

 

Interesujesz się futsalem? LV BET przygotował specjalną ofertę dotyczącą tej dyscypliny sportu. Stawki na dzisiejsze mecze barażowe eliminacji do Euro 2018 dostępne są TUTAJ!

Komentarze