Wielka Chelsea tylko na papierze. Walka o honor The Blues

Siedem meczów do końca sezonu i aż osiem punktów straty do czwartej lokaty, która gwarantuje miejsce w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów. Aktualny mistrz Anglii, Chelsea Londyn, ma spore problemy. Po domowej porażce 1:3 z Tottenhamem wszystko wskazuje na to, że The Blues nie będą w przyszłym sezonie występowali w najbardziej elitarnych klubowych rozgrywkach na świecie.

Jak większość angielskich kibiców zastanawiamy się, co jest przyczyną aż takiego spadku formy Chelsea na przestrzeni roku. Pamiętamy, jak wyglądało to przed dwunastoma miesiącami – The Blues szli jak burza wygrywając mecz za meczem. Ich pokaźną serię 13 zwycięstw z rzędu przerwał… Tottenham na początku stycznia 2017 roku. Wtedy nic nie przeszkodziło londyńczykom sięgnąć po mistrzowski tytuł. Na koniec poprzedniej kampanii piłkarze prowadzeni przez Antonio Conte mieli uzbieranych 93 punktów. Chelsea strzeliła 85 goli i straciła 33. W tym sezonie wiadomo, że tego wyniku nie uda się poprawić, nawet gdyby The Blues wygrali każde z siedmiu najbliższych spotkań. Gdyby tak się stało, to uzbieraliby 77 oczek. Już dziś londyńczycy stracili 30 bramek i zdobyli tylko 53. Jeżeli końcówkę sezonu będą mieli taką, jak idzie im do tej pory, to sezon skończą z 68 punktami, 64 zdobytymi golami i 36 straconymi.

Obrona zawodzi w ważnych meczach

Chelsea w tym sezonie nie broni źle. Londyńczycy mogą pochwalić się czwartą najlepszą defensywą w lidze, która traci mniej niż jednego gola na mecz. W najważniejszych spotkaniach tego sezonu jednak defensorzy The Blues kompletnie zapominali, jak bronić. Z Tottenhamem Courtois trzykrotnie wyjmował piłkę z siatki, z Manchesterem United dwukrotnie. Arsenal zdołał wbić Chelsea dwa gole, Bournemouth trzy i Barcelona w rewanżowym spotkaniu w Lidze Mistrzów również trzy. Wszyscy spodziewali się tego, że z włoskim trenerem na ławce takich sytuacji będzie mniej. Niestety dla Chelsea, w newralgicznych momentach cały zespół nie pracował w tyłach jak należy.

Długo dumano nad napastnikiem

Chelsea bardzo długo zastanawiała się w styczniu, którego napastnika sprowadzić do swojego klubu. Najpoważniejszym kandydatem wydawał się być Edin Dżeko, ale Bośniak ostatecznie został w Romie. Jednym z powodów braku transferu był z pewnością fakt, że Dżeko nie mógłby wystąpić w fazie pucharowej Ligi Mistrzów, gdyż jesienią reprezentował włoską ekipę. W pierwszym meczu przeciwko Barcelonie wpisał się na listę strzelców, ale czy zdecyduje się odejść do klubu, który nie będzie występował w Champions League? Wtedy mógł przyjść, bo Chelsea plasowała się w czołówce, ale teraz? Być może bardzo solidny napastnik, który swoim stylem pasowałby do Chelsea, karierę będzie kontynuował gdzie indziej.

O kim jeszcze rozmyślała Chelsea?

Wymieniano kilku piłkarzy: Ashley Barnes, Andy Carroll, Peter Crouch. Każdy z nich to piłkarz solidny, ale bez przesady – nie mówimy o transferze do Hull City, tylko do Chelsea, czyli mistrza Anglii, który cały czas ma wielkie aspiracje.

Dżeko nie trafił zimą do Chelsea

Brakuje Drogby

Chelsea z początków rządów Romana Abramowicza kojarzy nam się trzema piłkarzami. John Terry, Frank Lampard i Didier Drogba – to symbole The Blues i główni autorzy największych sukcesów tej ekipy z pierwszej i drugiej dekady XXI. Od pewnego czasu jednak żaden z nich nie gra już przy Stamford Bridge, a szczególnie widoczny jest brak napastnika z Wybrzeża Kości Słoniowej. Jakiś czas temu pisaliśmy szerzej o Drogbie (całość TUTAJ). Zwróciliśmy uwagę na jego liczby w Chelsea, i liczby jego następców. Wygląda to przerażająco.

Gdy podsumujemy dokonania wszystkich dziesięciu środkowych napastników Chelsea w ostatnich pięciu sezonów, to wyjdzie nam, że łącznie rozegrali oni 457 meczów. Strzelili w nich 163 gole i zanotowali 69 asyst. Przypomnijmy, że liczby Drogby przez dziewięć sezonów, to 381 meczów, 164 bramki i 86 asyst. Czyli sam Drogba był bardziej skuteczny, niż wszyscy pozostali, wchodzący w jego buty napastnicy Chelsea w pięciu kolejnych sezonach.

Brakuje Cesca w dawnej formie

Wielokrotnie zachwycaliśmy się Fabregasem w poprzednich latach, ale teraz Hiszpan wyraźnie spuścił z tonu. We wszystkich rozgrywkach zdobył tylko 2 bramki i zanotował 9 asyst. To bardzo mało jak na piłkarza, który ma rządzić i dzielić w środku pola.

sezon 2016/2017 – 7 goli i 15 asyst

Gołym okiem widać, że rok temu, gdy Fabregas był w lepszej formie, to i Chelsea grała na miarę oczekiwań. Warto zauważyć również, że przed rokiem The Blues nie występowali w Lidze Mistrzów, więc mogli się skoncentrować tylko na Premier League.

Brak atmosfery w szatni

Nigdy nie byliśmy nawet przez minutę w szatni Chelsea, ale raz za razem media piszą o tym, że w Chelsea nie dzieje się dobrze. Na pewno pewny swojej posady nie jest Antonio Conte, który od kilku tygodni jest wyrzucany przez dziennikarzy z pracy. Już kilkanaście dni przed pierwszym meczem z Barceloną mówiło się o tym, że być może zastąpi go Luis Enrique. Być może była to tylko plotka, ale w każdej spekulacji jest ziarenko prawdy. Na pewno nie pomaga to w tym, aby wspólnie walczyć o najwyższe cele.

Costa i Batshuyi opuścili dryfujący statek?

Obaj piłkarze zimą zdecydowali się odejść z Chelsea. Co ciekawe, obaj prezentują się przyzwoicie w swoich nowych klubach. Costa rozegrał 16 meczów w Atletico, w których strzelił 6 goli i zanotował 5 asyst, Batshuyi w Borussii wystąpił 12 spotkaniach, 8 razy wpisał się na listę strzelców i dołożył do tego jedną asystę. Dlaczego żaden z nich nie reprezentuje dziś Chelsea?

8 kwietnia, godzina 17:30 | Chelsea Londyn – West Ham United

Zwycięstwo Chelsea: 1,28

Remis: 5,7

Zwycięstwo West Ham: 10

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem