Widzewski raport #7: Smuda = zwycięstwo, rocznica historycznego meczu

Widzewiacy pokonali w bardzo ważnym meczu rezerwy Legii Warszawa na stadionie w Ząbkach. Drużyna, w której składzie występował m.in. uznany za polskie odkrycie ostatniego Euro U-21 Łukasz Moneta, nie zdołała przełamać passy Franciszka Smudy po piątym przejęciu klubu z al. Piłsudskiego. Smuda wygrał po raz piąty z rzędu. Dotychczas w III lidze RTS zanotował najlepszą passę czterech takich spotkań. Pod wodzą byłego selekcjonera reprezentacji Polski czerwono-biało-czerwoni stracili zaledwie jedną bramkę, strzelając ich aż trzynaście.

Widzewiacy w efektowny sposób rehabilitują się więc za porażkę na inaugurację rozgrywek z Victorią Sulejówek (1:2). Zajmują drugie miejsce w tabeli, do prowadzącej Lechii Tomaszów Mazowiecki tracąc zaledwie punkt. Obie drużyny zmierzą się ze sobą dopiero 12 listopada, ale nikt przy al. Piłsudskiego nie chce wierzyć w to, że za dziesięć kolejek sytuacja na szczycie trzecioligowej tabeli zachowa status quo.

W piątek widzewiacy podejmować będą Olimpię Zambrów. Spadkowicz z drugiej ligi radzi sobie w tych rozgrywkach nie najgorzej – zajmuje szóste miejsce, gromadząc na swoim koncie 12 punktów. Franciszek Smuda nie zmienia zwycięskiej kadry z Ząbek i na to – wyjątkowe z co najmniej dwóch względów – spotkanie zdecydował się powołać tę samą osiemnastkę

Dlaczego spotkanie z Olimpią będzie wyjątkowe? Po pierwsze, w Sercu Łodzi odbędzie się specjalna zbiórka pieniędzy dla osób poszkodowanych w sierpniowych nawałnicach. Kibice z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kibiców „Tylko Widzew” w porozumieniu z klubem Widzew Łódź S.A. zdecydowali się włączyć w akcję pomocy ofiarom kataklizmu z Lotynia i okolic.

Po drugie, właśnie w piątkowy wieczór przy al. Piłsudskiego obchodzona będzie 40. rocznica pierwszego, historycznego występu w europejskich pucharach. 14 września 1977 roku widzewiacy, którzy zajmowali wówczas ostatnie miejsce w polskiej lidze, polecieli na Wyspy Brytyjskie podejmować ówczesnego lidera ligi angielskiej, Manchester City. Anglicy byli zdecydowanym faworytem i do 70. minuty, zgodnie z planem, wygrywali 2:0. Wtedy jednak po raz pierwszy na arenie europejskiej dały znać o sobie dwie rzeczy: widzewski charakter oraz talent Zbigniewa Bońka.

Zibi zdobył w sześć minut dwie bramki, doprowadzając tym samym niebieską część Manchesteru do furii. Jeden z zawodników „Obywateli” tak się wściekł po jednym z dryblingów obecnego prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej w końcówce meczu, że po brutalnym wślizgu wyleciał z boiska. Warto dodać, że w tamtych czasach o czerwoną kartkę nie było łatwo. Szczególnie na Wyspach.

Byli piłkarze, którzy zgromadzą się w piątek na stadionie Widzewa, wspominają również historię tuż po zdobyciu przez Widzew drugiej bramki. Boniek wykorzystał karnego i ukłonił się rozgrzanym do czerwoności trybunom stadionu City. Jeden z kibiców wyskoczył na murawę i zaczął… gonić strzelca obu bramek dla Widzewa. Skutecznie zainterweniowała policja.

W rewanżu widzewiacy zremisowali 0:0, eliminując tym samym potęgę z Manchesteru. Jak na debiutanta skazanego na pożarcie, piłkarze Bronisława Waligóry poradzili sobie wyśmienicie. Od tego występu rozpoczęła się piękna przygoda czerwono-biało-czerwonych w europejskich pucharach, która jeden ze swoich rozdziałów napisze aż na poziomie półfinału Pucharu Europy, czyli ówczesnej Ligi Mistrzów. W dzisiejszych czasach: nie do pomyślenia, chociaż kibice Widzewa wraz z drużyną Franciszka Smudy robią wszystko, by do tych pięknych chwil nawiązać.

 

Bartłomiej Stańdo
Biuro Prasowe RTS Widzew Łódź

 

LV Bet przygotował ofertę na kolejny mecz Widzewa Łódź. Kursy na spotkanie przeciwko Olimpii Zambrów znajdują się TUTAJ.

Komentarze