Widzewski Raport #5: Smuda czyni cuda. Także na wyjazdach!

Za widzewiakami pierwszy mecz wyjazdowy pod wodzą Franciszka Smudy. Jeśli weźmiemy pod uwagę to, że przy al. Piłsudskiego 138 wszędzie – z wyjątkiem boiska – mamy do czynienia z ekstraklasą, pojedynek w Aleksandrowie Łódzkim był prawdziwym zderzeniem z trzecioligową rzeczywistością. Czerwono-biało-czerwoni w starciu z liderem przez sporą część spotkania się męczyli, ale ostatecznie wyszli z niego zwycięsko.

Prawdziwą wisienką na mozolnie przygotowywanym torcie była bramka Michała Millera. Takiego uderzenia nie powstydziłby się Ronaldinho, Messi, Beckham, Juninho Pernambucano czy Robert Lewandowski, który w ostatnim czasie dołączył do grona piłkarzy, którzy zdobywają piękne gole po uderzeniu z rzutu wolnego. Wszystkich, których zmartwiła nieudana cieszynka byłego napastnika Finishparkietu uspokajamy: ze snajperem Widzewa wszystko w porządku. Coś nam mówi, że będzie miał okazję poprawić się następnym razem. I następnym, i następnym…
*
Dla Franciszka Smudy to trzeci ligowy mecz po ponownym, piątym już objęciu drużyny klubu, w którym wypłynął na szerokie, trenerskie wody. Do tej pory śmiało można stwierdzić, że nawiązuje do starych, dobrych czasów. Komplet punktów, siedem strzelonych bramek i ani jednej straconej. Wielu kibiców porównywało pierwszą połowę w wykonaniu widzewiaków do poprzednich meczów wyjazdowych, ale w końcówce spotkania ręka Smudy widoczna była gołym okiem. Widzew nie cofnął się po strzeleniu bramki – zamiast tego atakował i dążył do strzelenia kolejnej, dzięki czemu wynik w doliczonym czasie gry ustalił… jeden z defensorów gospodarzy. Dośrodkowanie Mateusza Michalskiego zakończyło się trafieniem samobójczym, które ustaliło wynik spotkania.
*
Zanim Widzew wybrał się do Aleksandrowa Łódzkiego, widzewiacy podejmowali w Sercu Łodzi Wartę Sieradz. Z beniaminkiem poradzili sobie wzorcowo, a koncertowe spotkanie w środku pola zagrał Maciej Kazimierowicz. Swoje premierowe trafienia zaliczyli ci, którzy w tym sezonie nie wystąpili razem ani minuty. Wynik otworzył Aleksander Kwiek, zaś zamknął ten, który zawsze byłego piłkarza Górnika Zabrze na placu gry zmienia, czyli Daniel Świderski. W międzyczasie po strzale z rzutu karnego golkipera gości, Macieja Mielcarza (ex-kapitan RTS) pokonał Daniel Mąka.
*
W ten weekend na stadionie Widzewa odnotowano najwyższą frekwencję w kraju. Do Serca Łodzi przy al. Piłsudskiego 138 zawitało 16 150 kibiców. To o pięć i pół tysiąca więcej niż na ekstraklasowym starciu Lechii Gdańsk z Sandecją Nowy Sącz (11 019). Trzecie miejsce zajęli kibice Jagiellonii Białystok, której mecz ze Śląskiem Wrocław oglądało ponad sześć tysięcy mniej fanów (10 047). Przy Piłsudskiego w ten weekend biło nie tylko Serce Łodzi, ale i całego kraju.
*
Widzew wygrywa zachowując kolejne czyste konto, ale to nie oznacza, że trener Smuda i jego drużyna spoczywają na laurach. Konkurencja, która w drużynie w tym momencie już jest duża, prawdopodobnie jeszcze się zaostrzy. Dzień po meczu z Sokołem testy w łódzkim klubie rozpoczął Stefan Slimanjic – piłkarz ofensywny, który ostatni sezon spędził w bośniackiej ekstraklasie. 26-latek ma za sobą przygody w juniorskich drużynach Leicester City czy reprezentacji Słowenii. O miejsce w składzie rywalizować będzie na skrzydłach bądź pozycji ofensywnego pomocnika.

 

Bartłomiej Stańdo
Biuro Prasowe Widzew Łódź S.A.

Komentarze