Widzewski brak charakteru. Sokół ucieka, Lechia goni.  

Z tygodnia na tydzień rośnie liczba dni, w których Widzew jest niepokonany. Problem w tym, że bycie niepokonanym nie jest równoznaczne z kroczeniem od zwycięstwa do zwycięstwa. A Widzew, można z całą pewnością powiedzieć, cierpi chyba na chorobę morską, bo im bliżej mazurskich jezior i Bałtyku się znajduje, tym gorzej wygląda na boisku.

 

Panowie, tak nie wypada.

W miniony weekend, za 3 pkt zagrali główni rywale łódzkiego zespołu, efektem czego Sokół Aleksandrów Łódzki uciekł Łodzianom na 4 pkt, a Lechia Tomaszów Mazowiecki traci już tylko do nich jedno oczko. „Co takiego wielkiego się wydarzyło, przecież był remis” – zapyta ktoś z boku. Na to pytanie jednym zdaniem nie da się odpowiedzieć.

Ten konkretny remis (2-2), osiągnięty na wyjeździe w meczu z beniaminkiem 3 ligi, zespołem GKS Wikielec, który w 11 meczach zdobył 1 pkt, a wszystkie zawody rozegrane u siebie przegrał, to kolejna już wpadka, a nawet kompromitacja Widzewa, w dwóch sezonach 3 Ligi. Wpadka, której kibice nie są w stanie pojąć i wytłumaczyć, nie mówiąc o jej wybaczeniu. Taki mecz, jak ten rozegrany najmniejszym nakładem sił, w zamieszkałym przez około 600 osób Wikielcu, w gminie Iława, to deprecjonowanie historii i dokonań legendarnego klubu z Łodzi. To wkładanie na starcie wyścigu, kija w szprychy roweru, na którym siedząc chcielibyśmy ukończyć Tour de France. Nie uwolniliśmy się nawet z peletonu, a już kolejny raz musimy zmieniać koło i pompować je na nowo.

Zawodnicy GKS Wikielec wykazali się olbrzymią determinacją

Każdy ma swój Wikielec?

W Łodzi mogą się pocieszać, że każdemu przytrafiają się potknięcia. „Każda drużyna ma swój Wikielec, Morąg, Nowe Miasto Lubawskie czy Elbląg” – można by rzec. Jednak tylko Widzew ma w swojej historii wszystkie te miejsca oznaczone na mapie, jako „kompromitacja” i rzadko kiedy takie wpadki działają jak catharsis na jego zawodników, jak oczyszczenie, po którym nastąpi odbicie. Inne zespoły, jak choćby lider z Aleksandrowa Łódzkiego, jeździ od miejscowości do miejscowości: „Dzień dobry tu Sokół” – na przywitanie, parę goli, kontrola meczu i „Do widzenia”. A w Widzewie? Mało zaangażowania czy nawet gry psychologicznej z rywalem. Gdy któryś z kolegów z drużyny jest poturbowany, nikt nie staje w jego obronie. Gdy rywal ustawia się całą drużyną na 20-30 metrze, nie ma strzałów z dystansu, a gdy potrzebna jest szybka kontra, któryś z Widzewiaków zawsze ją wstrzyma złym przyjęciem lub niedokładnym podaniem. To brak koncentracji czy pochodna przeświadczenia o własnej „wielkości”?

Obecność Widzewa w każdej z trzecioligowych miejscowości wywołuje wielkie emocje u miejscowych

Mają za dobrze?

Czy tłumaczenia zawodników RTS-u, którzy mówią o tym, że „każdy spina się na Widzew i gra jak finał Ligi Mistrzów”, ma świadczyć o tym, że oni sami tego nie potrafią? Nie mają w sobie tyle samodyscypliny, chęci i profesjonalizmu, by każdy mecz traktować jak właśnie ten finał? Wyjść i zagryźć rywala? Gdzieś w Internecie można znaleźć opinię, że przed przyjściem do Łodzi, każdy z nich zapewniał, że to „spełnienie ich marzeń” i to jest właśnie błąd, bo tym marzeniem powinno być osiągnięcie sukcesu w Widzewie, a nie sama gra w nim.

Cieplarniane warunki, w jakich na co dzień funkcjonują w Łodzi, niemałe pensje i spora popularność powodują cykliczne uśpienie ich czujności i instynktu przetrwania. W takim stanie psychicznym trafiają na „kartoflisko” w Wikielcu i widząc zdeterminowanych rywali, którzy ambicją orzą boisko, nie potrafią się odgryźć tym samym.

Zawodnicy takich drużyn jak właśnie GKS Wikielec, którzy łączą grę z codzienną pracą, mają w sobie tyle pasji do futbolu, że trzecioligowi profesjonaliści z Widzewa trenujący dzień w dzień i zajmujący się tylko tym, mogliby się od nich w tej kwestii jeszcze dużo nauczyć. Symptomatyczne, że najbardziej waleczny w pojedynkach z zawodnikami GKS-u, zaprawionymi w trzecio- i czwartoligowych bojach był najmniejszy i jeden z najmłodszych na boisku Kacper Falon, który pojawił się na placu w 2 połowie. Chłopak, który nie wyszedł z Akademii Widzewa, a przyjechał z Podlasia. Jemu nie brakło ambicji i chęci do walki, a dodatkowo popisał się ładnym golem, który na moment wyprowadził Widzew na prowadzenie (2-1). Nawet ta “radość” kolegów Falona, po tym golu jakaś taka bez przekonania, jak na męczarnie, które przeżywali na boisku zawodnicy z Łodzi.


Historyczne akcenty

Niemal dokładnie rok temu, Widzew prowadzony przez Marcina Płuskę zaliczył kompromitującą porażkę w Morągu (3-0), a dwie kolejki później przegrał w Nowym Mieście Lubawskim, pomimo że wygrywał już 2-0. Wyprawa na Warmię i Mazury zakończyła wówczas przygodę Płuski w Widzewie. Już w sobotę, przyjeżdża on na mecz do Łodzi w roli szkoleniowca Pelikana Łowicz, niemal w rocznicę pożegnania z czterokrotnym Mistrzem Polski. Ewentualna strata punktów przez Łodzian na pewno nie będzie oznaczać zwolnienia Franciszka Smudy, ale decyzję o pożegnaniu w zimę większej niż zakładano liczby graczy, już tak.

W tym mazurskim „trójkącie bermudzkim” pomiędzy Ełkiem, Morągiem i Nowym Miastem Lubawskim, Widzew przegrał awans do 2 Ligi w zeszłym sezonie. W obecnym „odhaczył” już stratę punktów w Morągu i Wikielcu.

Na samą myśl o kolejnych wizytach ich zespołu w tym regionie, kibice Widzewa dostają dreszczy. Dobra wiadomość dla nich jest taka, że kolejne dopiero w przyszłej rundzie, pewnie znów w przemeblowanym składzie na boisku i już być może bez syndromu „trójkąta mazurskiego”.

Arkadiusz Stolarek

Materiały foto K.Matusiak/widzew.com

Jakub Rozwandowicz dał wygraną Lechii nad Sokołem

Lechia Tomaszów Mazowiecki wygrała z Sokołem Ostróda 1:0 (0:0) w spotkaniu 12. kolejki I grupy III ligi. Zwycięstwo zielono-czerwonym dał Jakub Rozwandowicz, który pokonał golkipera przyjezdnych kilka sekund po wznowieniu drugiej odsłony spotkania. Mecz obfitował w faule i dużo ostrej gry. Goście kończyli ten mecz w dziesięciu. Dzięki tej wygranej tomaszowianie odrobili straty do drugiego w tabeli Widzewa Łódź.

W meczu Lechii z Sokołem Ostróda dominowała walka na boisku

Tabela 3 Ligi gr. I, po 12 meczach:

  1. Sokół Aleksandrów Łódzki 31 pkt.
  2. Widzew Łódź 27 pkt.
  3. Lechia Tomaszów Mazowiecki 26 pkt.
  4. Finishparkiet Drwęca Nowe Miasto Lubawski 23 pkt.

 

Biuro Prasowe Lechii Tomaszów Mazowiecki

 

Jak LV Bet widzi kolejne mecze polskich lig? Na co warto zwrócić uwagę? Możecie przekonać się TUTAJ

Komentarze