Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.
Dwa punkty straty, trzy tygodnie różnicy w przygotowaniach do rundy, kilku testowanych i kilku na wylocie. Transfery? Dwa. Gdy spojrzymy na to w jakim tempie Widzew zabiera się do przygotowań do rundy rewanżowej, można odnieść wrażenie, że w Łodzi obowiązuje hasło: „tylko spokój nas uratuje”. Margines błędu, jest właściwie zerowy, bo jakikolwiek błąd skutkować będzie katastrofą, czyli brakiem awansu do 2 ligi, a długofalowo gwałtownym zahamowaniem rozwoju klubu.

Z tym większym zdziwieniem przyjęto informację o zastosowaniu 8-dniowej przerwy w przygotowaniach, zanim na dobre się one rozpoczną. Jak wygląda plan? Tydzień zajęć od 15 stycznia, później wspomniana przerwa i właściwy start dopiero od 29 stycznia, po czym wyjazd na zgrupowanie i w miesiącu poprzedzającym start rozgrywek, sparingi rozgrywane co 3-4 dni. Wygląda to na bardzo intensywny miesiąc. Biorąc jednak pod uwagę, że lider rozgrywek, Sokół Aleksandrów Łódzki trenuje od 8 stycznia, a Widzew poważne zajęcia zacznie trzy tygodnie później, można się zastanawiać czy w tym szaleństwie na pewno jest metoda? Gdyby nie to, że przerwa pomiędzy rundami w 3 lidze trwa 16 tygodni, to 6 tygodni przygotowań Widzewa nie brzmiałoby dziwnie. Ale skoro mówimy o ponad 3 miesiącach przerwy, to wydaje się to dość odważny plan przed finałową rozgrywką. Nie chodzi tu nawet o samo przygotowanie fizyczne, ale o naukę gry i schematów, które trudno było znaleźć w meczach Widzewa w 2017 r. Być może drogą do tego rzeczywiście będzie bardzo intensywny miesiąc, ale w przypadku niepowodzenia w pierwszych meczach rundy wiosennej, trener Smuda może już nie znaleźć obrońców swoich teorii. Mówiąc wprost – szkoleniowiec Widzewa ma wszystko – ośrodek treningowy w Łodzi, zawodników ściąganych do klubu przez osoby którym ufa, ale przede wszystkim ma…czas, a właściwie to miał.

Kibice pytają, po co zawodnicy spotkali się na zajęciach, skoro zaraz znów wracają do domu? Po co przyjeżdżali testowani piłkarze, skoro sztab szkoleniowy przez tydzień nie obejrzy ich na boisku, a w tym samym czasie pewnie już wszystkie kluby od Ekstraklasy do 3 ligi będą trenować i testować? No właśnie – testować. Pierwsza weryfikacja pomysłu z przerwą w przygotowaniach nastąpi na powrotnym treningu 29 stycznia, gdy może się okazać, że zawodnicy będący wcześniej na inauguracyjnych zajęciach w Łodzi…trenują już z innymi zespołami.

A kandydaci do wzmocnienia Widzewa wyglądają jak na 3 ligę naprawdę dobrze. Zaczynając od przebojowego Michała Przybylskiego, reprezentanta Polski U-20, który dopiero co z powodzeniem trenował z ekstraklasową Wisłą Płock, ale nie sfinalizował ostatecznie rozmów dotyczących warunków swojego zatrudnienia. Jest też 27-letni skrzydłowy Erik Streno, który do Łodzi przyjechał…ze słowackiej ekstraklasy (40 występów na tym szczeblu w ostatnich 2 sezonach i 5 strzelonych goli) i bardzo poważnie myśli o rozpoczęciu gry w Polsce. W rozmowie z portalem widzewtomy.net Słowak twierdzi, że 3 liga go nie odstrasza, bo wie jaki jest plan w Widzewie na najbliższe lata. Co jednak, jeśli ktoś w najbliższym tygodniu zaproponuje mu skrócenie oczekiwania na Ekstraklasę do minimum? W najbliższych dniach działacze Widzewa muszą być bardzo czujni, jeśli myślą poważnie o sfinalizowaniu rozmów ze wspomnianymi zawodnikami.

Robert Demjan to najważniejszy transfer Widzewa (fot. Cyfrasport)

Kiedy z Widzewem łączone jest jakiekolwiek nazwisko w kontekście transferów, można się spodziewać, że za chwilę zainteresowanie zawodnikiem wyrażą inne kluby. Czasem naprawdę, a czasem tylko w świecie wykreowanym przez menedżera. W końcu nic tak nie podbija kontraktu i warunków finansowych jak realne i rzekome zapytania innych klubów o twój przyszły cel transferowy. Taka sytuacja wiąże się ze środkowym pomocnikiem, Wojciechem Łuczakiem, byłym zawodnikiem Górnika Zabrze i Zagłębia Sosnowiec, na którego bardzo liczy trener Smuda, a który ma być osią nowego, „smudowego” Widzewa. Po tym jak Łuczakiem zainteresowała się również Cracovia, zaczęło się także mówić o ŁKS-ie. Gra na emocjach i łódzkiej rywalizacji, to chyba jednak nienajlepszy pomysł.

Fakty są jednak takie, że środek pola to zdecydowanie priorytet przyszłych zakupów Widzewa w przerwie zimowej. Wraz z odejściem Adama Radwańskiego do Rakowa Częstochowa, wyrwano z widzewskiej szczęki ząb – może nie jedynkę, ale górną trójkę już tak. Z drugiej strony, nawet gdyby Radwański wciąż był w Widzewie, to i tak pozycje nr 6, 8 i 10 stanowiłyby główny obszar do udoskonalenia, stąd poszukiwania silnych zawodników, którzy będą potrafili fizycznie zdominować przeciwnika i jednocześnie rozegrają piłkę inaczej niż do boku i do tyłu (kolejny mankament minionej rundy – setki bezproduktywnych podań). Dodatkowo, filigranowych piłkarzy, czy po prostu niezbyt mocnych fizycznie w Widzewie jest sporo, a 3 liga nie wybacza takim zawodnikom.

Widzew ma do dyspozycji nowy miejski ośrodek treningowy w Łodzi. Z trzech boisk działa tylko jedno.

Główny hit transferowy, czyli przyjście byłego króla strzelców Ekstraklasy Roberta Demjana, już się kibicom opatrzył. Trochę w jego cieniu zakontraktowano Marcina Pieńkowskiego. 20-latek, to silny i szybki zawodnik mogący występować na pozycji skrzydłowego lub napastnika. Pokazał się z dobrej strony w ostatnim sparingu Widzewa w 2017 r. z Radomiakiem Radom. Niedługo po tym meczu zaproponowano mu kontrakt.

W kręgu zainteresowań czterokrotnego Mistrza Polski był również Bartosz Mroczek, pomocnik lidera 3 ligi gr.I, ale Sokół Aleksandrów za wszelką cenę chce zablokować ten transfer – raczej skutecznie. Trener Aleksandrowian stwierdził nawet, że próba wyciągnięcia ich zawodnika to nieetyczne działanie Widzewa, po czym etycznie klub wysłał Mroczka na testy do Tychów i Olsztyna.

Można wspomnieć również o nieudanym polowaniu Widzewa na jednego z najlepszych trzecioligowców – Daniela Smugę z Victorii Sulejówek, który stał się modelowym przykładem możliwości wybicia się z niższych lig, ponieważ podpisał już kontrakt z Górnikiem Zabrze.

W Widzewie mają już gotowych, kolejnych kandydatów do gry, którzy z miejsca wzmocnią zespół. Wszystko powinno być gotowe w pierwszym tygodniu przygotowań. Widzew ma być dużo mocniejszy w ofensywie i na tym kierunku szuka głównych uzupełnień. Może w końcu słowa trenera Smudy o tym, że to inne drużyny mają martwić się tym jak gra Widzew, znajdą odzwierciedlenie w meczach rundy rewanżowej? Czy uda się to osiągnąć stosunkowo krótkim okresem przygotowawczym? Franek Smuda czynił nie takie cuda.