Widzew. Niezły dach, słabe fundamenty, dziurawe ściany

03.12.2020
Po bardzo dobrym meczu z Arką Gdynia widzewiacy zagrali niezłą pierwszą i bardzo słabą drugą połowę, która ostatecznie przyniosła porażkę z GKS-em Tychy. 

Ostatni kwadrans pierwszej połowy z Arką był najlepszym w sezonie zespołu Dobiego, ale na drugą połowę czerwono-biało-czerwoni „nie wyszli”. Dość powiedzieć, że przed stratą gola po 70 sekundach od zmiany stron 5 razy mieli piłkę, ale nie wymienili ani jednego podania. W Łodzi jednak udało się otrząsnąć, dojść do głosu i zwyciężyć po bramce Marcina Robaka. W Tychach pierwsza część meczu też była dobra, ale w drugiej otrząsnąć już się nie udało.

Widzew sprawiał dobre wrażenie, gdy atakował. W defensywie i pomocy jednak wszystkie mankamenty łodzian zostały obnażone przez GKS.

Używając metafory mieszkaniowej można stwierdzić, że Widzew ma bardzo ładny dach, którego nie powstydziłaby się niejedna drużyna zaplecza Ekstraklasy. Marcin Robak i Karol Czubak w ataku sprawiają, że więcej miejsca i okazji do zabłyśnięcia mają skrzydłowi. Jest także włączający się do akcji (i potrafiący uderzyć!) Mateusz Możdżeń. Dzięki temu Widzew strzelił bramkę po pięknej akcji kombinacyjnej, inną po minimalnym spalonym (o ile takowy miał miejsce), miał też kilka innych sytuacji. Tyle tylko, że w pierwszej połowie. W drugiej części gry mecz toczył się w innych tercjach boiska…

I tam już tak dobrze nie było. Fundamenty nie są stabilne, w ścianach można dostrzec dziury. Te przy dobrych warunkach atmosferycznych tak bardzo nie przeszkadzają, ale gdy rywal mocniej naciśnie… Bartłomiej Poczobut miewał niezłe momenty w odbiorze, ale też kilka słabszych, gdy rywale okazywali się szybsi, zwrotniejsi, mobilniejsi. Gdy Mateusz Możdżeń miał dobry moment w meczu – Widzewowi szło. Gdy się mylił, hamował jednocześnie cały zespół. W defensywie blado tradycyjnie wypadły boki, bardzo wiele kosztował też wielbłąd Daniela Tanżyny przy stracie pierwszego gola. Miłosz Mleczko miał kilka udanych interwencji, ale też często zamiast spokojnie złapać piłkę – decydował się na piąstkowanie. Zamiast spokoju, były parady i szybsze bicie serca kibiców RTS.

GKS Tychy wygrał więc zasłużenie dzięki zdecydowanie lepszej drugiej połowie.

Trudno powiedzieć, czy Widzewowi zabrakło pary, czy też umiejętności. Kolejna niepotrzebna strata, kolejne niecelne podanie, kolejne złe dośrodkowanie, kolejne zbyt długie holowanie piłki zakończone stratą lub wybiciem do nikogo – to nie napędzało łódzkiej drużyny, a wręcz przeciwnie. Gdy jednak zespół Dobiego wróci na obroty z meczu z Arką czy pierwszej połowy w Tychach, końcówka rundy zapowiada się i tak zdecydowanie lepiej niż jej początek.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem