Wehikuł czasu: Za co tak naprawdę Materazzi dostał „z byczka” od Zidane’a?

To sytuacja, którą przynajmniej raz widział chyba każdy, niezależnie od stopnia zainteresowania futbolem. Sytuacja, która zapewniła Zidane'owi swoistą nieśmiertelność, wykraczającą poza bramki, trofea i piłkarskie laury, ale i podsumowała jego karierę w możliwie najbardziej spektakularny sposób. Dokładnie dwanaście lat temu Zizou potraktował Marco Materazziego "z byczka".

Finał mistrzostw świata w Niemczech. Gola dla Francji zdobył Zidane – największa gwiazda tamtego turnieju. Dla Włochów trafił Materazzi, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Bramki w finale mundialu? Bardzo proszę, ale to nie o nich rozmawiano przez kolejne miesiące lata… To nie o nich rozmawia się aż do dziś.

Druga połowa dogrywki. Dziesięć, może dwanaście minut do rzutów karnych. Materazzi łapie Zidane’a za koszulkę. Widać, że nie do końca mu się to spodobało. Akcja toczy się po drugiej stronie boiska, a obaj panowie truchtają w jej stronę. Następuje wymiana zdań. Zidane odbiega na kilka kroków, ale po chwili wraca i sprzedaje Włochowi nokautujący cios. Wtedy internet nie był jeszcze tak „zmemizowany” jak dziś, ale sytuacja i tak doczekała się setek przeróbek, filmików i gifów. Co się tam właściwie wydarzyło? Dlaczego Zidane, który uchodził za piłkarskiego elegancika, posunął się do czegoś takiego, w ostatnim meczu w karierze, w finale mistrzostw świata?

Teorii było całe mnóstwo. Na początku media pisały o obrazie matki. Potem o obrazie siostry i żony. Do dziś nie znamy wersji Zidane’a, który do tej pory nie zacytował słów Materazziego. Nigdy później nie zamienili ani jednego słowa. Co innego Włoch, który zaraz po mistrzostwach rozmawiał na ten temat z „La Gazzetta dello Sport”, a dwa lata temu – w dziesiątą rocznicę finału – udzielił obszernego wywiadu francuskiemu „L’Equipe”.

– Czy słowa wypowiedziane do Zidane’a zmieniły moje życie? Absolutnie nie. Moje życie zmienił gol w finale mistrzostw świata. Byłem przekonany, że to, co do niego powiedziałem, to kompletna bzdura. W życiu nie spodziewałem się takiej reakcji. Odwiedź stadiony na obrzeżach Rzymu, Neapolu czy Paryża, a przekonasz się, że moje słowa były… wyjątkowo delikatne – opowiadał Materazzi.

Włoch zarzeka się, że nigdy nie obraziłby żadnej matki, bo sam stracił swoją w wieku zaledwie piętnastu lat. Najprawdopodobniej chodziło więc o siostrę. – Nawet nie wiedziałem, czy ma rodzeństwo, nie zastanawiałem się nad tym – mówił mistrz świata z 2006 roku. Sytuacja była na tyle rozdmuchana, że brytyjskie radio BBC zatrudniło głuchoniemą specjalistkę czytania z ruchu warg. Jej zdaniem Materazzi miał powiedzieć: jesteś synem terrorystycznej kur…. Według innego eksperta Włoch życzył jemu i jego rodzinie bolesnej śmierci i kazał mu spier….

– Nie nazwałem go terrorystą. Jestem kompletnym ignorantem. Nawet nie wiem, co to jest. Jedynym terrorystą jest dla mnie ta młoda dama – powiedział Materazzi, wskazując na 10-miesięczną córkę, w wywiadzie udzielonym miesiąc po zakończeniu tamtego mundialu.

Jaka jest najbardziej prawdopodobna wersja wydarzeń? Materazzi ciągnął Zidane’a za koszulkę. Ten miał mu zwrócić uwagę i ironicznie powiedzieć, że jeśli tak bardzo jej chce, to sprezentuje mu ją po spotkaniu. Materazzi miał odpowiedzieć, że zamiast koszulki, wolałby dostać jego siostrę.

Rolę drugoplanową w tym przedstawieniu odgrywał sędzia, który pokazał mu wtedy czerwoną kartkę. Horacio Elizondo, bo o nim mowa, nie widział zajścia. Był tam, gdzie piłka, czyli na drugiej połowie. Odgwizdał zagranie ręką, odwrócił się i zobaczył leżącego Materazziego. Poczekał chwilę, dwie, ale ten się nie podnosił.

– Przerwałem grę i podbiegłem, żeby zobaczyć, co się wydarzyło. Byłem jakieś dwadzieścia-trzydzieści metrów dalej. Natychmiast zapytałem mojego asystenta. „Dario, widziałeś coś? Co się stało? Dlaczego on jest na ziemi?” Odpowiedział, że nic nie wie. Drugi z asystentów podobnie. Zacząłem się zastanawiać, ale wtedy w słuchawce odezwał się głos Luisa Mediny Cantalejo – sędziego technicznego. „Horacio, Horacio! Widziałem to! Zidane naprawdę mocno przyłożył mu z główki”.

Incydentu nie widział właściwie nikt, nawet piłkarze. Tylko Gianluigi Buffon i Gennaro Gattuso prewencyjnie podbiegli ze skargą do sędziego bocznego. Tłum na stadionie zamilkł. Wszyscy zastanawiali się, dlaczego Materazzi leży na ziemi. Włoch zwijał się z bólu, Zidane spacerował w pobliżu, a sędzia podbiegł i bez wahania pokazał mu czerwoną kartkę. – Piłkarze byli w szoku, wiedząc, że nie mogłem zobaczyć tej sytuacji – wspominał Elizondo.

– Drzwi mojego domu zawsze będą dla niego otwarte i jeśli zechce, wie jak znaleźć mój adres – mówił Materazzi. Zidane zapowiedział, że prędzej umrze, niż kiedykolwiek go przeprosi. – Oczywiście, że mam wyrzuty sumienia, ale jeśli bym to zrobił, to moglibyśmy uznać, że to, co wtedy powiedział, było normalne. Dla mnie nie było. Gdyby to przytrafiło się piłkarzowi pokroju Kaki, fajnemu, ułożonemu chłopakowi, przeprosiłbym. Jego nie przeproszę. Podobne sytuacje zdarzały mi się wielokrotnie, ale tym razem nie wytrzymałem. Moja matka była chora, leżała w szpitalu. Nie obchodzi mnie to, że o tym nie wiedział – tłumaczył się Zidane.

Do matki Francuza błyskawicznie dotarli brytyjscy dziennikarze. Ta nie przebierała w słowach. – Chciałabym pochwalić swojego syna, za to, że bronił honoru rodziny. I nie interesuje mnie, że to był finał mistrzostw świata. Materazzim szczerze gardzę. Jeśli rzeczywiście wygadywał takie rzeczy, to chętnie zobaczyłabym jego jaja na talerzu – powiedziała Malika Zidane.

Po tamtym meczu, który dla Francji był przegranym w karnych finałem mundialu, kapitan stanął przed drużyną i poprosił o wybaczenie. A ten obrazek na zawsze pozostanie jednym z najsławniejszych w historii mundiali.