Wass ist das, panie Zidane?

To miał być dzień powrotów dla Realu Madryt. Gareth Bale miał z pompą wrócić do składu (dobry mecz, dwa gole), Królewscy mieli po pierwsze: zmazać plamę po fatalnym El Clasico i 0:3 z Barceloną, a po drugie: odpowiedzieć na fenomenalnego gola Daniela Wassa. Dość długo taki scenariusz się sprawdzał, ale zarówno gol Gomeza w końcówce, jak i styl gry przez cały mecz dał odpowiedź przeczącą na pytanie o udany come-back klubu ze stolicy Hiszpanii.

Drużyna przebłysków – tak można ocenić podopiecznych Zidane’a w tym sezonie. Chociaż Los Blancos przez ostatnie lata przyzwyczaili nas raczej do stałej, dobrej formy – nie tylko na przestrzeni sezonu, ale i w każdej z 90 minut. Teraz? Możemy wyłapać tylko kilkanaście momentów. Real to zbiór pięknych akcji, ale w parze z mnogością błędów i braku koncentracji tworzący przeciętną całość.

Piłkarz meczu? Daniel Wass. Bramka, asysta i fantastyczna gra dała jego drużynie punkt

Kto bardziej doceni ten punkt?

Dwojako można spojrzeć na to, co działo się Estadio Balaidos. Przyzwyczajeni do zwycięstw, sukcesów i nieustannego piękna w grze kibice będą zawiedzeni tym, co pokazali dziś ich ulubieńcy. Osoby realnie i bezstronnie patrzące na ten sezon, postawę Celty Vigo na własnym boisku i na to, jak układało się to spotkanie – ten wywieziony do Madrytu jeden punkt będą respektować.

Trzeba sobie bowiem przyznać uczciwie: Real powinien się z tego remisu cieszyć, jeśli odrzucimy na bok wielką historię i markę tego klubu, a skupiając się tylko na tym, co wydarzyło się w Vigo. Celta była lepsza, częściej była przy piłce, stwarzała groźniejsza sytuacje i wizualnie wskazalibyśmy właśnie gospodarzy jako drużynę, która chce wygrać za wszelką cenę.

Czy to samo można powiedzieć o Realu? Piłkarze Zinedine’a Zidane’a wyglądali na takich, którzy po prostu chcą zagrać ładnie, a jaki z tego będzie wynik – zobaczymy. Zwykle wystarczało, ale nie na Celtę Vigo. Nie na tak grających gospodarzy, którzy na Balaidos przeszli samych siebie, chociaż schodząc do szatni po końcowym gwizdku sędziego mogli czuć niesmak. Do tunelu kierowało się jedenastu ludzi i jedenaście myśli: „gdyby nie ten karny, może udałoby się wygrać…”.

Bale w dwie minuty strzelił tyle bramek, co Benzema w całym sezonie.

Mecz na ósemkę z plusem

Jeśli mielibyśmy wybrać najlepszą pozycję tego meczu, z pewnością byliby to środkowi pomocnicy obu klubów. Chociaż przed tym spotkaniem zestawienie trenera Celty zaskoczyło – nawet piłkarza ekstraklasowej Korony Kielce, Jakuba Żubrowskiego:

Niepotrzebny był jednak Lobotka, by gospodarze pokazali światu genialnego pana i władcę środka pola. Choć Słowak, znany z Euro U-21 rozgrywanego w Polsce po wejściu na boisko miał 14 podań i każde z nich było celne – miał go w drużynie Celty kto zastąpić. Mowa oczywiście o Danielu Wassie, który rywalizował jak równy z równym z najlepszą drugą linią ubiegłego sezonu na świecie. Na pierwszy rzut oka gol i asysta, ale wielu kibiców doceni po tym spotkaniu cały występ Duńczyka. Choć jeśli już jesteśmy przy bramce, która otworzyła wynik meczu – palce lizać. W stylu Angela di Marii, Radamela Falcao, Andresa Iniesty czy Tomasza Frankowskiego. Maestria. Choćby dla niej warto było obejrzeć to starcie:

Trzeba jednak oddać „ósemkom” Królewskich, że też tego dnia dali radę. Było ich trzech, w każdym z nich inna krew, ale każdy miał przebłyski geniuszu. To, co Kroos zrobił przy golu 1:1 – najpierw balans ciałem, później podciągnięcie akcji i dopieszczona prostopadła piłka – to najwyższy, światowy poziom. Asysta Isco przy drugiej bramce to też coś, co kibice mają na myśli płacąc za bilety.

Najlepszy zimowy transfer Realu?

Obie te akcje wykończył Gareth Bale, o którym mówi się, że zdrowy Walijczyk to najlepszy zimowy transfer Realu Madryt. Na pewno był dziś dużo efektywniejszy i efektowniejszy od Cristiano Ronaldo, z którym stworzył parę napastników. CR7 dokonał trudnej sztuki, albo wręcz niemożliwego: kilku kibiców Los Blancos zaczęło tęsknić za Benzemą. Portugalczyk w roli wysuniętego napastnika był dziś bezproduktywny jak kaloryfery w Egipcie latem.

No dobra, przesadziliśmy, bo sam Gareth Bale w dwie minuty strzelił tyle bramek, co Benzema w całym sezonie. Nie zmienia to faktu, że Ronaldo zagrał słabo. Jak zwykle oddał wiele strzałów, bo aż pięć, ale piłka po żadnym z nich nie zatrzepotała w siatce. Jeśli mielibyśmy być szczerzy – dużo lepiej wypadł choćby Iago Aspas, który nie strzelił karnego. Hiszpan dobrze się zastawiał, celnie podawał, był bardzo aktywny (sześć udanych dryblingów, Ronaldo – tylko jeden). Tylko raz stracił piłkę, kiedy CR7 zrobił to czterokrotnie, najwięcej spośród wszystkich na boisku. Jeśli ktoś zadaje sobie pytanie o słabą formę Realu, jedną z odpowiedzi jest portugalski skrzydłowy. CR był cieniem samego siebie.

Jest takie piłkarskie powiedzenie, że mistrza poznaje się w takich meczach, w których drużynie nie idzie, a i tak zdobywa komplet punktów. Spotkanie z Celtą Vigo pokazało, dlaczego Real nie jest pierwszy, tylko do lidera z Barcelony traci szesnaście punktów, mając tym samym tylko o jedno oczko więcej (17) wynoszącą przewagę nad strefą spadkową.

Celta Vigo – Real Madryt 2:2 (1:2)
1:0 – Daniel Wass 33’
1:1 – Gareth Bale 36’
1:2 – Gareth Bale 38’
2:2 – Maxi Gomez 82’

Typuj wyniki
na
LV BET zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Komentarze