Warsztatowcy i parodyści – oceniamy trenerów Ekstraklasy

Ireneusz Mamrot, Marcin Brosz, Gino Lettieri, Michał Probierz, Leszek Ojrzyński. Tylko pięciu szkoleniowców zakończyło sezon za sterami tych samych drużyn, z którymi rozpoczęło przygotowania do rozgrywek 2017/2018. W każdym innym klubie osobę prowadzącą zespół, bo nie w każdym przypadku możemy z czystym sumieniem użyć słowa „trener”, zmieniano raz, lub nawet dwukrotnie. Karuzela, karuzela…

W dodatku wiemy już, że opiekun Arki wypełni jedynie do końca swój kontrakt i wraz z jego upływem, 30 czerwca odejdzie. Ekstraklasa znów funkcjonowała jak drzwi obrotowe w centrum handlowym, które przemieliły aż trzydzieści nazwisk. Podzieliliśmy je na kilka kategorii.

Rewelacja

– Marcin Brosz

– Jerzy Brzęczek

Gdyby ktoś przed sezonem powiedział nam, że Wisła Płock i Górnik Zabrze do ostatniej kolejki będą walczyć o europejskie puchary, a druga z tych drużyn osiągnie cel, z miejsca wysłalibyśmy go do psychiatry. Obaj szkoleniowcy pokazali, że drużyny złożone w głównej mierze z polskich piłkarzy mogą grać na wysokim poziomie, a w kraju mamy naprawdę wielu młodych, utalentowanych grajków, którzy czekają tylko na swoją szansę. O ciekawych projektach w Płocku i Zabrzu pisaliśmy już TUTAJ, warto natomiast zaznaczyć, że na swoje nazwiska pracują nie tylko gracze na dorobku, ale też wciąż jeszcze młodzi trenerzy, Brosz (45 lat) i Brzęczek (47) właśnie. Szkoleniowcy trochę do siebie podobni, spokojni, wyciągający wnioski z poprzednich, mniej lub bardziej udanych przygód z ligową piłką. Tytuł trenera roku dla opiekuna Górnika jak najbardziej zasłużony!!!

Trener roku – Marcin Brosz. Zgadzamy się w 200%!/ fot. PressFocus

Pokazali bądź potwierdzili klasę

– Ireneusz Mamrot

– Joan Carrillo

– Gino Lettieri

– Piotr Stokowiec

– Ireneusz Mamrot

– Kiko Ramirez

– Leszek Ojrzyński

– Michał Probierz

– Tadeusz Pawłowski

– Piotr Nowak

– Kosta Runjaić

Przed sezonem Ireneusz Mamrot był wielką niewiadomą, ale pokazał, że nie jest pierwszym lepszym gościem z łapanki, a gdyby wygrał mistrzostwo, trafiłby do grona rewelacji. Za dużo jednak przestojów w tym sezonie miała „Jaga”, żeby sięgnąć po tytuł. Pozwolimy sobie także stwierdzić, że Wisła Kraków pod wodzą obu hiszpańskich szkoleniowców prezentowała podobny poziom, a zarówno Carrillo jak i Ramirez pokazali się w Ekstraklasie z dobrej strony. Biała Gwiazda grała może bez fajerwerków, ale też bez tragedii, częściej dobrze niż źle. Cracovia Michała Probierza po fatalnym początku wyszła na prostą, a nawet była blisko grupy mistrzowskiej. Kluczowy w ocenie krewkiego opiekuna Pasów będzie przyszły sezon. Znacznie lepiej niż się spodziewano poczynał sobie Gino Lettieri, który najpierw przedstawił się w Ekstraklasie w najgorszy z możliwych sposobów, ale potem swoją pracą potwierdził, że zna się na swoim fachu. Korona natomiast, tradycyjnie już typowana do spadku, skończyła rozgrywki w górnej połówce tabeli. Piotr Nowak sezon w Lechii rozpoczął słabiej niż poprzedni, ale mając szerszą perspektywę wiemy już, że gdańska ekipa do samego końca walczyła o utrzymanie. Dlatego nie tylko z niecierpliwością czekamy, czy i kiedy Nowak wróci do krajowej piłki, ale również doceniamy pracę, którą w kierunku utrzymania Lechii wykonał Piotr Stokowiec, który sezon całkiem obiecująco zaczynał przecież w roli szkoleniowca Zagłębia… Leszek Ojrzyński wycisnął Arkę jak cytrynę i podejrzewamy, że w następnym sezonie ekipa z Gdyni może mieć problemy. Z kolei Tadeusz Pawłowski po mistrzowsku opanował sytuację kryzysową w Śląsku, a wrocławianie nie tylko bez problemów się utrzymali, ale okazali się też najlepiej punktującą ekipą w grupie spadkowej. Imponował także sposób, w jaki w Szczecinie swoje porządki zaprowadził Kosta Runjaić, który potrafił ze swoich podopiecznych wydobyć potencjał, a Jakub Piotrowski pod jego skrzydłami rozwinął się i zapracował na transfer do Genk. Pogoń w kolejnym sezonie może być jeszcze silniejsza.

Trener Jagiellonii Ireneusz Mamrot miał szansę na mistrzostwo Polski w swoim debiutanckim sezonie w Ekstraklasie/ fot. Cyfrasport

Mieli pecha

– Radosław Mroczkowski

– Maciej Bartoszek

– Jacek Magiera

– Jacek Zieliński

-Waldemar Fornalik

Wiadomo, że kwestia farta i pecha jest dyskusyjna, a jego bilans ponoć zawsze wynosi zero. Ponadto szczęście ponoć sprzyja lepszym, ale żaden z powyższych przykładów nie jest jednoznaczny. Magiera stał się ofiarą własnego sukcesu, a w kluczowym momencie zabrakło mu doświadczenia, żeby zażegnać kryzysowi, który bez wątpienia trawił Legię na początku sezonu. „Magic” to bardzo inteligentny facet i wierzymy, że wyciągnie z tych wydarzeń odpowiednie wnioski i w konsekwencji stanie się lepszym trenerem. Cierpliwości i wyczucia brakowało też włodarzom Sandecji i Termaliki, więc swoją rękę do spadku przyłożyli dobrzy fachowcy, za jakich uważamy Radosława Mroczkowskiego, Macieja Bartoszka oraz Jacka Zielińskiego. Szkoda przede wszystkim tego ostatniego, bo jest poważnym człowiekiem, a przyszło mu tresować Słonie w cyrku. Wszyscy pamiętamy, jaką miał minę, gdy obejmował zespół z Niecieczy. To nie mogło się dobrze skończyć. Mimo to niewiele brakowało, żeby utrzymać ekipę w Ekstraklasie.

Znacznie poniżej oczekiwań spisywał się także Piast. Podopieczni Waldemara Fornalika często nie potrafili udokumentować swojej dobrej gry, tracili punkty w końcówkach spotkań, przegrywali we frajerski sposób. Ale gdy nadszedł moment prawdy, utrzymali Ekstraklasę w Gliwicach. W kolejnym sezonie powinno być tylko lepiej.

Zawiedli

– Nenad Bjelica

– Jan Urban

– Maciej Skorża

– Mariusz Rumak

– Dariusz Wdowczyk

– Kazimierz Moskal

Na pierwszy ogień idzie jeszcze do niedawna…najdłużej pracujący w Ekstraklasie Nenad Bjelica, który nie spełnił pokładanych w nim w Poznaniu nadziei. Trzeba przyznać, że spadł z wysokiego jak na krajowe warunki konia, ale miał też  w ręku wszelkie argumenty ku temu, żeby być największym  wygranym sezonu. W nagrodę…zagra w Lidze Mistrzów, jako opiekun Dinama Zagrzeb. Poza Chorwatem wszyscy pozostali z wymienionych na jakiś czas, a niektórzy nawet na dłużej, będą musieli odpocząć od  pracy na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Najbardziej dziwi zjazd Macieja Skorży, jak by nie było, jednego z najbardziej utytułowanych, aktywnych szkoleniowców na naszym rynku. Okres spędzony w Szczecinie należy uznać jako totalnie nieudany, więc nie zastanawiając się wiele, 46-latek spakował manatki i objął olimpijską reprezentację Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Kasa na pewno będzie się zgadzać…

Kibice Pogoni wspierali swojego szkoleniowca, ale ten nie rozpieszczał ich argumentami…/fot. Cyfrasport

Mariusz Rumak już zszedł szczebel niżej i ma zając się długofalową koncepcją rozwoju Odry Opole. Specjalista od remisów Kazimierz Moskal nie zdołał utrzymać Sandecji, a czy przyjdzie mu poprowadzić ekipę z Nowego Sącza na zapleczu Ekstraklasy – nie wiemy. Jan Urban karierę trenerską w Polsce zaczął od wielki sukcesów z Legią, ale potem było już tylko i wyłącznie gorzej, a kluby które obejmował – coraz słabsze. Chociaż w tym przypadku trzeba przyznać, ze skrajnie niepoważnie zachował się na przełomie bieżącego i poprzedniego roku Śląsk Wrocław. Dariusz Wdowczyk? Sam sobie kilkakrotnie strzelił w kolano i trudno nam wyobrazić sobie klub z Ekstraklasy, który w najbliższym czasie sięgnąłby po „Wdowca”. Ale ta liga nie takie już historie widziała…

Pseudo-trenerzy

– Romeo Jozak

– Adam Owen

Zacznijmy od tego drugiego. „Specjalista” od przygotowania fizycznego, który chciał zostać trenerem. Nie został. W dodatku spektakularnie spieprzył nawet to, na czym teoretycznie zna się najlepiej, a po zaordynowanym przez niego treningu wiosną piłkarze Lechii snuli się po boisku jak smród po kalesonach. Wielkiej kariery szkoleniowej Walijczykowi nie wróżymy, skoro klubu z trzecim najwyższym budżetem w Ekstraklasie o mało nie spuścił do I ligi. Marzenie, żeby zacząć trenować seniorów, zamiast pracować z młodzieżą miał też Romeo Jozak. A ponieważ zespół mistrza Polski to świetny poligon doświadczalny, Chorwat dostał swoją szansę. Niejednokrotnie się skompromitował, popełniał błędy w taktyce, w zarządzaniu szatnią, w kontaktach międzyludzkich. I paradoksalnie, do swojego trenerskiego CV już może sobie dopisać poniekąd Puchar i mistrzostwo z Legią… Co ciekawe, niewykluczone, że 45-latek obejmie zespół wicemistrza Szwajcarii, podobno jest poważnym kandydatem na trenera FC Basel. W Polsce nie ma jednak raczej czego szukać. Romeo, nie jesteś tu zbyt mile widziany.

Za wcześnie, żeby oceniać

– Mariusz Lewandowski

– Dean Klafurić

Bardzo trudno oceniać pracę szkoleniową Mariusza Lewandowskiego w Zagłębiu. Czy ekipa z Lubina prezentowała się lepiej niż za Piotra Stokowca? Raczej nie. Czy wypełniła plan minimum, czyli awansowała do grupy mistrzowskiej, co w jej przypadku oznaczało także pewne utrzymanie? Tak. Czy można powiedzieć coś o stylu Miedziowych? Nie, to w tym momencie zespół grający nijak, Taki, który po stracie Jakuba Świerczoka wtopiła się w ligową szarzyznę i niczym się nie wyróżnia. I podejrzewamy, że w przyszłym sezonie może wcale nie być lepiej, chociaż dla byłego reprezentanta kraju to pierwsza praca szkoleniowa. Ocena może się więc różnić w zależności od tego, jak szybko Lewandowski będzie wyciągał wnioski.

Klafurić zrobił swoje, więc…zapewne odejdzie z Legii/ fot. PressFocus

Chyba jeszcze trudniej ocenić jednak Deana Klafuricia. Wcześniej śmiano się, że jego jedynym doświadczeniem szkoleniowym było prowadzenie zespołu kobiet, ale w Legii posprzątał ogromny bałagan pozostawiony przez jego poprzedniego pryncypała, Romeo Jozaka. Poukładał zespół, sięgnął po mistrzostwo i Puchar Polski, nie przegrał spotkania, wykręcił niesłychany bilans (7-1-0) i w nagrodę prawdopodobnie zostanie pogoniony z klubu… Coś nam się jednak wydaje, że krajowi prezesi prędzej czy później mogą sięgnąć po chorwackiego czarodzieja. I dopiero wówczas Ekstraklasa go porządnie zweryfikuje.

Naszym zdaniem jeszcze dwa, niezbyt pochlebne słowa należą się Rafałowi Ulatowskiemu. Przejął awaryjnie Lecha na dwa ostatnie mecze i potwierdził tylko to, co sam prawdopodobnie zauważył już jakiś czas temu – nie nadaje się na trenera. Nie potrafił zmotywować piłkarzy, zaprzepaścił szansę na srebro, przegrał mecz o honor, zawiódł Poznań i…Białystok. Ulatowski to inteligentny gość, ale szkoleniowiec z niego żaden. Dobrze, że w piłce pracuje już w innej roli…

To, że usłyszeliśmy już ostatni gwizdek sezonu, a nowe rozgrywki rozpoczną się dopiero za ponad dwa miesiące nie oznacza, że karuzela się zatrzymuje. Za chwilę trenerzy zaczną wsiadać i wysiadać na nowo. I prawdopodobnie powyższą klasyfikację szybko wywrócą do góry nogami…

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem