Walka dekady, czy Gołowkin jest w stanie to przegrać?

Czekaliśmy na ten pojedynek może nawet bardziej niż przed dwoma laty na starcie Floyda Mayweathera JR z Manny’m Pacquiao. Jeszcze niedawno światowe media piszące o boksie narzekały, że współczesna szermierka na pięści nie ma zbyt wiele do zaoferowania swoim kibicom. W sobotę w Las Vegas czeka nas jednak widowisko najwyższych lotów. Naprzeciwko siebie w ringu staną Gienadij Gołowkin i Saul Alvarez.

 

Saul, czyli młokos z doświadczeniem rutyniarza

Pierwszą walkę w boksie Canelo seniorskim stoczył 29 października 2005, gdy miał… nieco ponad  15 lat. W wieku, w którym jego rówieśnicy wybierali między zabawą w chowanego, a berkiem Saul rozpoczynał swoją przygodę z boksem zawodowym. W ciągu pięciu lat stoczył 35 walk, z czego aż 34 wygrał. Później dystansował takich pięściarzy jak Matthew Hatton, Ryan Rhodes czy Alfonso Gomez. Gdy na początku maja 2012 roku wyraźnie wygrał z byłym mistrzem świata trzech kategorii wagowych – Shanem Mosleyem wiadome było, że Alvarez to nie jest chłopak z pierwszej łapanki. Mimo młodego wieku i braku doświadczenia w boksie amatorskim bardzo szybko stał się kimś, kto zaczął być porównywany to najlepszych pięściarzy w historii boksu. Dziś ma na swoim 51 pojedynków, z czego 49 wygrał, 1 zremisował i 1 przegrał.

Doświadczenie amatorskie Gołowkina robi wrażenie

35 lat. Ktoś powie – doświadczony pięściarz. W przypadku Golovkina mówimy o… 375 pojedynkach, które Kazach stoczył w boksie amatorskim. Gdy weźmiemy pod uwagę, że Gienadij na zawodowstwo przeszedł mając 24 lata, jego karierę możemy stawiać za wzór dla bokserskich adeptów. Triple G do dorosłej szermierki na pięści wchodził już nie jako młokos, a kariera amatorska pozwoliła ukształtować go jako pięściarza, który z marszu mógł walczyć o najwyższe cele.

Alvarez będzie stawiał na szybkość, ale ma czym uderzyć

Maciej Sulęcki powiedział ostatnio portalowi Polsatsport.pl, że Alvarez będzie dążył do tego, żeby „przepykać” cały pojedynek i móc wygrać go na punkty. Takiej taktyki spodziewa się Gołowkin, który w dniu walki ma być wychudzony na maksa, aby różnica w prędkości pomiędzy linami była jak najmniejsza. Saul to jednak pięściarz, który aż 34 z 48 zwycięskich pojedynków wygrał przed czasem (67%). Tak rozprawił się z Amirem Khanem.


Gołowkin 12 rund przewalczył tylko raz

I miało to miejsce podczas ostatniej walki z Danielem Jacobsem. Sędziowie punktowali 114:113, 115:112, 115:112 dla Kazacha, ale to był pojedynek, który wielu osobom otworzył oczy, że przeciwko Gołowkinowi można walczyć i można wytrwać z nim do decyzji sędziów. Piorunujące wrażenie robi nie tylko jego współczynnik nokautów (89 %), ale i średnia liczba rund, którą w ringu wytrzymują jego przeciwnicy. Ten wynik to… niecałe 5 starć.

Złe emocje, których nie ma

Temu pojedynkowi zdecydowanie bliżej do walki Władomira Kliczko z Anthony’m Joshuą niż do starcia Floyda Mayweathera JR z Conorem McGregorem. Stąd splendor wokół tego jest zdecydowanie mniejszy, ale podniosłość wydarzenia ze sportowego punktu widzenia największa z możliwych.

Jacobs bił się z silniejszymi niż GGG

– Z nikim nie przyjąłem tyle lewych prostych, co z nim. Ale żaden z nich mnie nie zranił. Gołowkin bije mocno, ale nie najmocniej z tych, z którymi walczyłem – mówi ostatni rywal „GGG”.

 

Jak będzie? Czeka nas wielkie sportowe widowisko, w którym od pierwszej do ostatniej minuty trzeba być maksymalnie skoncentrowanym. Chwila na papierosa pomiędzy rundami, lub uzupełnienie szkiełka czymś  na uspokojenie może spowodować, że przed telewizor nie będzie już po co wracać. Któryś z tych panów w niedzielę rano będzie miał problem z bezbolesnym zjedzeniem śniadania.

LV Bet przygotował specjalne kursy na ten pojedynek. Pełna oferta znajduje się TUTAJ.

Komentarze