W takim Milanie Piątka czeka wyłącznie frustracja…

Nijaki, apatyczny, bez werwy i osobowości - to wszystko, co po derbowym meczu z Interem można powiedzieć o zespole Milanu. W takiej dyspozycji spotkania z drużyną Antonio Conte wygrać się nie da. Dziś nie było szans go nawet zremisować. Krzysztof Piątek bez gola i praktycznie bez bramkowych okazji. Jak większość kolegów, zapewne czekają go słowa krytyki i niskie pomeczowe noty.

Tylko jeden zespół na San Siro przypominał ekipę walczącą o scudetto. Drugi – najwyżej o trwanie w górnej części tabeli Serie A. Interowi chyba nawet przydał się ten zimny prysznic w połowie tygodnia – remis ze Slavią Praga w Lidze Mistrzów – bo wyglądał dziś świeżo, parł do przodu, a przede wszystkim był zbalansowany jako DRUŻYNA. Mimo że to wciąż projekt w początkowym etapie rozwoju pod wodzą Antonio Conte, wygląda nad wyraz dobrze i groźnie. Ma postaci w każdej formacji. Potrafi zagrażać na różne sposoby i póki co bezwzględnie punktuje na krajowym podwórku.

https://twitter.com/goal/status/1175487113262960640?s=21

Krzysztof Piątek… Chciałoby się napisać coś pozytywnego o występie polskiego snajpera, ale właściwie tym razem określenie „snajper” niekoniecznie do niego pasuje. Jeśli tak, to snajper, który wyruszył do akcji bez karabinu. W czym, umówmy się, nie ma wyłącznie jego winy, bo – trochę jak w reprezentacji Polski w ostatnich meczach – zupełnie nie było w czym rzeźbić. Piątek daleko od gry, odcięty od podań. Sam nie zrobił różnicy, a koledzy nie bardzo umieli mu pomóc.

Im dłużej w tym sezonie oglądamy drużynę Milanu, tym bardziej wątpimy w powtórzenie jego strzeleckiego wyniku z poprzednich rozgrywek. Bo zwyczajnie ekipa Marco Giampaolo nie jawi nam się jako taka, która chciałaby w tym nabijaniu licznika szczególnie mocno pomagać. Wydaje się raczej, że Piątka i spółkę czekają długie miesiące walki z własną słabością, która doprowadzi do niejednej straty punktów.

Milan stracił pierwszego gola zaraz po przerwie. Przeciwnicy VAR-u, twierdzący, że ten odziera futbol ze spontaniczności, dostali argument potwierdzający tę tezę, bo na uznanie trafienia Marcelo Brozovicia czekaliśmy dobre dwie minuty. Poddano pod wątpliwość czy Lautaro Martinez nie absorbował bramkarza, będąc na pozycji spalonej, choć dla nas od początku sytuacja była jasna – prawidłowa bramka.

Milan nie wykazał się żadną pozytywną reakcją na straconego gola. Kibice wymownie gwizdali z poirytowaniem, nie mogąc doczekać się pozytywów w grze ofensywnej. Właściwie, wszystko co zapamiętamy z tego spotkania, wiąże się albo z interwencjami Gigiego Donnarrumy, albo ofensywnymi poczynaniami Interu. Najpierw gol Romelu Lukaku na 2:0. Później piękne uderzenie W poprzeczkę Mateo Politano czy szansa Antonio Candrevy, gdy piłka zatańczyła na linii bramkowej i wróciła w pole.

https://twitter.com/ugoalstv3/status/1175507102091100160?s=21

Bezapelacyjne, zasłużone, zdecydowane zwycięstwo Interu, który obnażył wszelkie słabości lokalnego rywala, udowadniając jak wyraźnie lepszym jest obecnie zespołem.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem