W samo południe z…Zofią Klepacką: „Koledzy byli dumni, że jest taka Zośka wśród nich i zdobywa medale”

ŁączyNasPasja: Jakie jest Twoje pierwsze wspomnienie z dzieciństwa?
Trudne pytanie (śmiech). Podwórko, zabawa z kumplami…
Miałaś więcej kolegów czy koleżanek?
Zdecydowanie więcej kolegów. Tak się złożyło, że na naszym podwórku i w jego okolicach mieszkała większa ilość chłopców niż dziewczyn. Dlatego, to właśnie z nimi spędzałam większość swojego czasu.
Wiem, że twój tata pływał na łódkach i to on wraz z bratem zapisał was do klubu, więc sport w waszej rodzinie, to było coś naturalnego. Miałaś jakiś wybór, żeby nie zostać sportowcem?
Ja byłam bardzo aktywnym dzieckiem. Zawsze był sport. Tata zapisywał nas na różne zajęcia takie jak tenis, pływanie. Nie było jeszcze ery komputerów i telefonów komórkowych. U nas w rodzinie, jako zajęcie dodatkowe poza szkołą był po prostu sport. Ja się z tego bardzo cieszyłam. To była chyba taka taktyka rodziców, żebyśmy się z rodzeństwem zmęczyli na treningach i w domu panował przez to spokój. Pewnie gdyby nie to, że tata pływał na łódkach, to ja ukierunkowałabym się w stronę innej dyscypliny. Zawsze imponowali mi sportowcy, całą rodziną oglądaliśmy Igrzyska Olimpijskie i to rozbudziło moje marzenia o medalach.
Dzisiaj starasz się pomagać młodym ludziom, aktywizować ich. Czy w Twoim życiu był kiedyś taki moment, że ten sport zszedł na dalszy plan? Jakieś złe towarzystwo, głupoty w głowie?
Jak zaczynałam swoją karierę w windsurfingu, to miałam 10 lat, więc byłam bardzo mała. Potem przyszedł okres bycia nastolatką i całkiem normalnym było dla wszystkich, że w takim okresie życia się imprezuje. Spotykaliśmy się często ze znajomymi, więc ten etap mnie nie ominął. Oczywiście ze względu na liczne wyjazdy i treningi nie mogłam być na wszystkich imprezach z przyjaciółmi, jakie się odbywały. Poza tym, moi koledzy mnie bardzo motywowali i byli dumni z podwórka, że jest taka Zośka wśród nich, która zdobywa medale. Ja już jeździłam po świecie mając 15 lat i mogłam im opowiadać o tym wszystkim, co zobaczyłam. Dla nich, to było coś niesamowitego, bo wielu z nich nawet nie wyjechało nigdy wówczas poza Warszawę. Nawet jak chciałam sobie dłużej zostać na imprezie, to kazali mi wracać do domu (śmiech)
Miałaś jakiś moment w życiu, że nie chciałaś już trenować?
Tak, pojawił się kryzys. Kiedy miałam 15 lat, to mój tata zachorował i dużo czasu spędzał w szpitalach. A wtedy był taki etap, że trener bardzo dużo ode mnie wymagał, treningi były bardzo ciężkie, musiałam zostawać po zajęciach w klubie i czyścić płozy, sprzątać samochód i różne inne dodatkowe zajęcia mi wymyślał. Powiedziałam wówczas rodzicom, że nie chce już przychodzić do klubu. Mama się zgodziła na to, żebym przestała, ale tata będąc w szpitalu powiedział mi, że skoro wygrałam eliminacje do mistrzostw świata juniorów, to żebym jeszcze pojechała na tę imprezę i potem mogę sobie odpuścić. Zdobyłam tam złoto i już po prostu nie mogłam zrezygnować. Dostałam się do kadry, dali mi stypendium i zmieniło się całe moje życie.

zofia-klepacka-w-samo-poludnie-laczy-nas-pasja

Wspominasz jeszcze czasami sposób, w  jaki zdobywałaś medal na Igrzyskach?
Często ludzie o to pytają, wcale się nie dziwię. To była taka sytuacja, że początkowo bardzo dobrze mi szło i przez pierwsze dni plasowałam się cały czas w pierwszej trójce. Aż do feralnego wyścigu, kiedy pomyliłam trasę i pojechałam jedno okrążenie za dużo i zamiast skończyć ten wyścig na pierwszej lub drugiej pozycji, to skończyłam dwudziesta pierwsza. W klasyfikacji generalnej spadłam na szóstką lokatę. Podłamałam się wtedy, płakałam, poszłam na spacer, nikt nie wiedział, gdzie jestem. Ludzie dowiedzieli się z telewizji, o tej mojej pomyłce. Zadzwoniła wówczas do mnie Monika (mama 5 – letniej wtedy Zuzi, która chorowała i na nią został zlicytowany medal Olimpijski) i dała córkę do telefonu, która powiedziała, że mnie bardzo kocha i nawet jak nie będę mieć medalu, to mam walczyć do końca. Jak ci to mówi dziecko, które kilka ostatnich miesięcy spędziło w szpitalu, to dostajesz po tym niesamowitej energii. Miałam bardzo dużą motywację, walczyłam z całych sił, udało mi się odrobić straty i zdobyłam brąz. Do srebra brakło mi tylko dwóch punktów. Ten telefon mi bardzo pomógł.

Komentarze