W samo południe z…Kamilem Szeremetą: „Słabi mają marzenia, a ja mam cele”

Najlepsi bukmacherzy 1 Duża ilość bonusówAplikacja mobilnaNowoczesny wygląd serwisuStale rozwijana oferta na sporty motoroweTypuj 2 Szeroka oferta na bonusyFunkcja Cash-OutWysokie kursy na tle konkurencjiZbyt spokojny designTypuj 3 Nawet 600 PLN w bonusie powitalnymSkromna i elegancka szata graficznaProsty, czytelny interfejs użytkownikaMała oferta zakładówKursy nie zawsze są zadowalająceTypuj Rozmawiał Krzysztof Kwaśny

Najlepsi bukmacherzy

1
  • Duża ilość bonusów
  • Aplikacja mobilna
  • Nowoczesny wygląd serwisu
  • Stale rozwijana oferta na sporty motorowe
2
  • Szeroka oferta na bonusy
  • Funkcja Cash-Out
  • Wysokie kursy na tle konkurencji
  • Zbyt spokojny design
3
  • Nawet 600 PLN w bonusie powitalnym
  • Skromna i elegancka szata graficzna
  • Prosty, czytelny interfejs użytkownika
  • Mała oferta zakładów
  • Kursy nie zawsze są zadowalające
Jak trenowałeś amatorsko to jednocześnie pracowałeś. Jakie zawody wykonywałeś?
Bardzo wiele zajęć zarobkowych mam za sobą. Praca na budowie, układanie kostki brukowej, robienie elewacji, jako kierowca, kiedyś za małolata nawet kradłem złom, żebym miał za co kupić chipsy czy lody.
Od jakiego momentu życia utrzymujesz się tylko z boksu?
Odkąd przeszedłem na zawodowstwo. Postawiłem wszystko na jedną kartę. Zapierniczam na treningach najmocniej jak mogę. Odpuściłem imprezy, bo za czasów amatorskich to różnie bywało. Trenuję ciężko dwa razy dziennie, więc nawet nie miałbym sił nawet dorabiać gdzieś na boku.
Trenujesz od jakiegoś czasu pod okiem Fiodora Łapina. Trener słynie z trzymania dyscypliny i twardych zasad. Odpowiada ci to?
Jak najbardziej. To mobilizuje tylko do cięższej pracy. Trener nie toleruje spóźnień. Jeśli ci się zdarzy takie, to trenujesz sam na siłowni. Na salę nie masz wstępu. To samo z telefonami. Jeśli komuś zadzwoni podczas treningu, a trener dojdzie do tego czyj to aparat, to trzeba zapłacić 50 zł. Tutaj Fiodor Łapin to jest prawdziwy szef. Dla mnie jest też trochę jak ojciec, bo mój tata zmarł jak miałem 18 lat. Uważam, że na dłuższą metę trener z zawodnikiem nie powinni mieć koleżeńskich relacji. Dla mnie to wielki zaszczyt, że Fiodor Łapin zechciał ze mną pracować.

kamil-szeremeta-w-samo-poludnie-2-laczy-nas-pasja

Jak dużo daje Tobie to, że trenujesz na jednej sali z zawodnikami takimi jak Głowacki czy Włodarczyk?
Z jednej strony można powiedzieć, że mistrzostwo trzeba mieć w głowie, ale jak patrzę jak trenuje wspomniana przez ciebie dwójka, to wcale się nie dziwię, że udało się im zdobyć mistrzostwo świata. To nie był przypadek, że oni byli na samym szczycie. Podpatruję ich i wiem dzięki temu, jak wiele pracy trzeba włożyć w drodze po pas mistrza świata. A to jest moim celem. Słabi mają marzenia, a ja mam cele.
Są zawodnicy, którym pomaga praca z psychologiem, inni tego nie potrzebują. Jak to jest u Ciebie?
Jak jeszcze trenowałem w Białymstoku, to chodziłem na spotkania do Pawła Jabłońskiego. Jednak po kilku sesjach stwierdziliśmy, że jestem silny psychicznie i że ze mną nie trzeba za dużo pracować. Na razie zawiesiliśmy tą współpracę. Nigdy nie miałem żadnych problemów, jeśli chodzi o mentalne podejście przed walką. Ja jak zawsze wychodzę do ringu, to jakbym miał „klapki na oczach”. Skupiam się tylko na pojedynku. Psychika to moja mocna strona.
Nie ukrywasz tego, że wierzysz w Boga. Może ta wiara dodaje Tobie otuchy przed kolejnymi pojedynkami?
Sama modlitwa nie poparta talentem i ciężką pracą nie zrobi ze mnie mistrza. Do tego trzeba być otoczonym dobrymi ludźmi i mieć sporo szczęścia. Natomiast to, że się pomodlę do Boga i bliskich, którzy już odeszli, żeby mi pomogli tutaj na Ziemi może być dodatkowym „plusikiem” na moją korzyść w walce. Na pewno taka modlitwa w niczym nie szkodzi, a może tylko pomóc.
Myślałeś już czym chciałbyś się zająć po zakończeniu kariery? Kiedyś w programie „As Wywiadu” powiedziałeś, że myślisz o otworzeniu warsztatu samochodowego…
Wtedy mieszkałem w Białymstoku, a otwieranie biznesu, kiedy się jest 200 kilometrów dalej nie ma za bardzo sensu. Wiadomo, że jak „kota nie ma, to myszy harcują”. Na razie nie myślę o tym i chciałbym boksować jak najdłużej. Jedno mogę tobie powiedzieć, że nie wyobrażam sobie życia poza Białymstokiem. To dla mnie najlepsze miasto na świecie. Tam mam żonę, przyjaciół i chciałbym wychowywać dzieci. Zobaczymy co przyniesie przyszłość, na pewno nikt mi za darmo rodziny nie utrzyma. Kto wie? Może coś mi się przyśni, wstanę rano i otworzę cukiernię w zakładzie mechanicznym (śmiech).
Miałeś też zostać nauczycielem WF- u…
Ale to już minęło. Żeby pracować, jako nauczyciel WF – u, to trzeba skończyć AWF. Ja już tego nie dam rady zrobić. W 2015 roku napisałem maturę z matematyki i miałem całe 30 % (śmiech).
Jak Ty pogodziłeś naukę z treningami?
Co jak co, ale matematykę uważam za najgorszy przedmiot z możliwych. Oczywiście najbardziej lubiłem WF. Od trzeciej klasy podstawówki nie umiałem tej matematyki. Bez problemu potrafiłem liczyć, dodawać, odejmować, mnożyć i dzielić. Pamiętam, że jak ojciec wracał z pracy, to siadaliśmy i wykonywaliśmy działania matematyczne. Potem dorzucili ułamki, algorytmy i te inne rzeczy i jakoś kompletnie mi to nie wchodziło do głowy. Maturę z matmy zdałem dopiero za czwartym razem. Za pierwszym podejściem zabrakło mi jednego punktu. Straciłem zapał do kolejnych prób, ale moja żona mnie zmobilizowała, żebym chociaż jeden dzień przed egzaminem się troszeczkę pouczył. Ona jest bardzo dobra z matematyki i mnie uczyła. Gdyby nie małżonka, to nie dałbym rady.

kamil-szeremeta-w-samo-poludnie-3-laczy-nas-pasja

Radość była porównywalna ze zwycięstwem w ringu?
Tak (śmiech). Żona zadzwoniła do mnie jakoś po północy, bo miała hasło i sprawdziła wyniki. Ja akurat byłem wtedy w drodze na obóz w górach przed walką w Międzyzdrojach w 2015 roku. Jak mi zakomunikowała, że zdałem, to rzeczywiście cieszyłem się, jakbym wygrał walkę.
Jaką mamy gwarancję, że nie odbije Tobie „sodówka” jakbyś został gwiazdą światowego boksu?
A kiedy to nastąpi?
Jakbyś był mistrzem świata.
Jak zostanę mistrzem świata chciałeś powiedzieć.
Dlaczego Kamil Szeremeta będzie mistrzem świata?
Poświęciłem wszystko, żeby to osiągnąć i po prostu w to wierzę. Wiara przenosi góry i zobaczysz, że tak będzie. Jeszcze wspomnisz moje słowa. Andrzej Kostyra nie wierzył w to, że jestem w stanie pokonać Jackiewicza. Po walce popatrzyłem w jego kierunku, przybiłem z nim piątkę i powiedziałem: „A nie mówiłem?” Byłem wtedy dobrze nastawiony psychicznie. Tak samo z mistrzostwem świata. Mam swój cel i go spełnię.
Dzięki za rozmowę.
Dziękuję.

Rozmawiał

Krzysztof Kwaśny

Bonus do 3333PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem