W piłce liczą się detale. Także rzut monetą

Setki przejechanych kilometrów, miliony wyczekiwanych na pierwszy gwizdek sekund, niezliczone momenty ze zdartym gardłem, niespotykana nigdzie indziej dawka emocji i ogromny, acz bezbolesny zastrzyk adrenaliny. To, a także wiele więcej gwarantuje dla wielu najpiękniejsza dyscyplina świata, czyli piłka nożna. Potrafi sprawić, że masz z tyłu głowy nazwiska wszystkich talentów w grze akcji, w której… nie ma akcji, a jedyne co się na ekranie rusza, to podające między sobą małą, białą kulkę trochę większe kulki.

Football manager, Skarby Kibica, naklejki Panini, programy meczowe, zeszyty ze składami i wynikami, gry komputerowe, miliony godzin spędzonych na trzepaku – każdy z nas przechodził to najpiękniejsze zauroczenie. Przeżywaliśmy i często przeżywamy wszystko. Wielkie znaczenie ma także to, czy sędzia… dobrze rzuci monetą, a kapitan naszej ukochanej drużyny wygra losowanie stron.

Stadion to nie telewizja

Dla osób oglądających piłkę nożną w telewizji to nie ma najmniejszego znaczenia. Bardziej „kanapowych” widzów obchodzi to, czy zdąży w łóżku policzyć sto baranków zanim zaśnie. Dla wielu z tych, którzy poświęcają wiele i przyjeżdżają na stadion – mecz zaczyna się często właśnie wtedy. Sędzia prosi jednego kapitana, drugiego kapitana i wyciąga monetę. Pyta, zwykle piłkarza gości, który kolor wybiera. Rzuca niezbyt skomplikowaną maszynę losującą do góry, a wbity w nią wzrok części ze zgromadzonych na obiekcie kibiców jest skupiony tak, jak potrafi być tylko na meczu.

Wygramy czy nie? A co to ma za znaczenie, zapytanie. Często ogromne. Zdarza się, że to pierwsze – umówmy się, że bardzo małe – zwycięstwo, potrafi „ułożyć mecz”. Nigdy nie usłyszeliście od trenera, że spotkanie źle się zaczęło, bo przegraliśmy losowanie stron. Co nie znaczy, że tak się właśnie nie stało.

Tłumaczy to w swojej książce „Jak oglądać piłkę nożną” sam Ruud Gullit. Komu jak komu, ale jednemu z najlepszych piłkarzy w historii futbolu, grającego w Feyenoordzie, PSV, Milanie, Sampdorii i Chelsea piłkarzowi nie wypada nie wierzyć.

Gullit trzykrotnie został mistrzem Holandii, był członkiem legendarnej drużyny Milanu na przełomie lat 80. i 90., z którą trzy razy zdobywał mistrzostw Włoch i dwukrotnie sięgał po Puchar i Superpuchar Europy. Pamiętacie Euro 1988 i fenomenalną Holandię? Nie byłoby tego tytułu, gdyby nie Gullit.

„Mecz zaczyna się od rzutu monetą”

Oddajmy głos legendarnemu piłkarzowi, a później także dobremu trenerowi rodem z Holandii:

„Jeśli zgadniesz, co wypadnie, gdy sędzia rzuci monetą, możesz wybrać połowę, której będzie najpierw bronił. Kluby zawsze wolą mieć swoich kibiców naprzeciwko siebie w drugiej połowie. Liverpool lubi po przerwie atakować trybunę The Kop, Feyenoord na Vak S, a Borussia Dortmund na Die Gelbe Wand. Z punktu widzenia psychologii fani dodatkowo mobilizują do zdobycia bramki. Możesz spojrzeć im w oczy i dostrzec pragnienie gola.

Zawsze brałem to pod uwagę jako kapitan. I postępowałem na odwrót podczas meczów wyjazdowych. Jeśli wygrałem rzut monetą, starałem się dopilnować, by gospodarze po przerwie nie mieli za naszą bramką swoich kibiców, zdawałem sobie bowiem sprawę, że tego właśnie chcą. Wtedy to my graliśmy naprzeciwko ich kibiców w drugiej połowie. Było to niesamowite.

Rzut monetą to okazja, by dogryźć rywalowi. Taktyka jak każda inna. Bywają kapitanowie, którzy z szacunku dla gospodarzy wolą nie robić tego, co ja. Ale jaki to ma sens? Przecież przeciwnik zachowałby się tak samo, gdyby przyjechał na nasz stadion. Mecz zaczyna się od rzutu monetą”.

Warto o tym pamiętać, analizując po raz kolejny przesuwanie w obronie, umiejętność zastosowania pressingu, częstotliwość zmiany ciężaru gry, jakość dośrodkowań i liczbę otwierających podań, procent posiadania piłki czy udanych wślizgów oraz milion innych, ważnych dla oceny spotkania zmiennych. Tak samo ważnych, jak czynnik bardzo często pomijany przez ekspertów, ale dla meczu równie kluczowy: kibiców. O tym, że mają niebanalny wpływ na losy spotkania, nie trzeba przekonywać nikogo, kto zdarł gardło na meczu swojej drużyny, a ta odwróciła wynik i ostatecznie wygrała.

Mecz zaczyna się od rzutu monetą.

Bartłomiej Stańdo