W Krakowie pogrom i koniec miesiąca miodowego

Przy Reymonta w piłkę miały grać drużny, które w tym sezonie najczęściej mają ją przy nodze. Kazimierz Moskal przyjechał z drużyną grającą "krakowską piłkę" (59% posiadania piłki) do Grodu Kraka, by zmierzyć się z zespołem Macieja Stolarczyka (60% posiadania). Różnica między Wisłą i ŁKS-em była jednak znacznie większa niż jeden procent...

Ta statystyka pokazywała, że to spotkanie powinno się dobrze oglądać i faktycznie tak było. ŁKS co prawda nie stworzył sobie stuprocentowej sytuacji, ale piłka zawodnikom Kazimierza Moskala nie przeszkadzała. Próbowali kreować grę, choć słabszy dzień miał główny reżyser, Dani Ramirez. Gościom nie od dziś brakuje również najwyższej klasy „dziewiątki”. Takową posiadali gospodarze, choć dwa sezony temu zdążyła już zawiesić buty na kołek…

Wisła wygrała z ŁKS-em 4:0, a dwie bramki zdobył wiecznie młody Paweł Brożek.

Zaglądanie do numeru PESEL piłkarzowi, który nie tylko strzela dwie bramki, ale też gra dobre zawody jest nietaktem. Nieważne, ile Paweł Brożek ma lat, ile rozegranych meczów, ile zdobytych goli na koncie… Mina rezerwowego snajpera Białej Gwiazdy, Denisa Bałaniuka mówi o występie i formie Brożka więcej, niż tysiąc słów. Jeśli Paweł ma grać tak nadal – niech gra o jeden dzień dłużej niż Owsiak z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy.

Tak grającą Wisłę Kraków też moglibyśmy oglądać w kółko. Wreszcie strzelającą bramki, grającą efektownie i efektywnie. Z rozmachem, polotem i wielką radością, która automatycznie udziela się również widzom. Biała Gwiazda miała swoich bohaterów, których można zobaczyć na liście strzelców (oprócz Brożka jeszcze Niepsuj i Savicević), ale też bohaterów cichych.

Choć zwłaszcza o Saviceviciu powinno być nie tyle głośno, co bardzo głośno.

Odbiór przy czwartej bramce, zagranie piętą do Błaszczykowskiego – palce lizać. Co jednak robić przy świetnym dośrodkowaniu na głowę Pawła Brożka, które otworzyło wynik spotkania? Co robić przy fenomenalnym strzale na 3:0, kiedy to Jan Sobociński niefortunnie po wrzutce Błaszczykowskiego klatką piersiową wystawił piłkę pomocnikowi Wisły?

Tak, to był wielki mecz Savicevicia, ale na nim pochwały nie mogą się skończyć. Zaczynając od bramki: dobre zawody rozegrał Michał Buchalik, przed którym pewnie poczynali sobie stoperzy. Boczni obrońcy? Niepsuj z golem, Sadlok z asystą. Ten drugi w ogóle hasał przy Reymonta tak, jakby w stu procentach wyczyścił z głowy pozycję stopera i przypomniał sobie czasy, w których na lewej flance występował regularnie.

Savicević jest kotem, natomiast świetną ocenę trzeba wystawić Jeanowi Carlosowi. Środkowy pomocnik Wisły harował w defensywie, miewał udane odbiory, przytomnie rozgrywał piłkę, a czasami wręcz bawił się z piłkarzami rywali – jak na poniższym filmie…

Błaszczykowski to jakość, której przedstawiać nie trzeba – on sam doskonale robi to liczbami, które zanotował pomimo wejścia na plac gry dopiero w drugiej części spotkania. Podobnie zresztą jak o Pawle Brożku, a nieco mniej o Rafale Boguskim, który znów zmarnował stuprocentową okazję. Nie sposób nie wspomnieć natomiast o młodym Aleksandrze Buksie, który bez kompleksów w jednej z akcji zszedł na lewą nogę, huknął z dystansu i niewiele brakowało, a cieszyłby się z bramki. Łodzian uratował jednak słupek.

Piłkarze Kazimierza Moskala, zasłużenie chwaleni po pierwszych kolejkach, muszą przełknąć pierwszą, naprawdę gorzką ekstraklasową pigułkę.

To trzecia porażka z rzędu, ale pierwsza tak dotkliwa. Nie błyszczał Ramirez, nie zastąpił go Pirulo, w defensywie mnożyły się błędy, a ofensywa nie stwarzała klarownych okazji. Na pewno nie w ten sposób chciał się przypomnieć krakowskim kibicom Kazimierz Moskal. Wisła Kraków nie była gościnna – zamiast tego brutalnie skończyła łodzianom miesiąc miodowy w Ekstraklasie.

Bonus do 1500PLN na start
Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.