Do zakończenia rozgrywek I ligi pozostało około dziesięciu kolejek. Piszemy około, bo sytuacja nie jest jednoznaczna dla każdej z drużyn. Niektóre z nich rozegrały już 25 spotkań, ale nie brakuje też takich, które z powodu srogiej zimy musiały mecze przekładać i na razie wyszły na boisko jedynie 23 razy. W każdym razie w tabeli pomieszanie z poplątaniem. Nie zmieniło się jedno – wciąż ciężko jednoznacznie powiedzieć, kto awansuje do Ekstraklasy.

Nieco przejrzyściej zrobiło się natomiast w dole tabeli, a pierwsze wiosenne kolejki zmieniły nieco układ sił w walce o awans. Przyjrzyjmy się wspólnie.

W końcu Gieksa?

Kurs na Ekstraklasę – nie bójmy się tego powiedzieć głośno – mocno obrał GKS Katowice. Które to już podejście Gieksy do powrotu do najwyższej klasy rozgrywkowej? Podpowiadamy – stolica województwa śląskiego czeka na najwyższą klasę rozgrywkową od sezonu 2004/205.  Gdy pięć tygodni temu ruszały rozgrywki I ligi, akcje katowiczan stały niżej, niż Chojniczanki, Miedzi, Odry i Stali Mielec. Sytuacja zmieniła się, gdy na wiosnę podopieczni Jacka Paszulewicza wygrali wszystkie cztery dotychczasowe mecze i są już w ścisłej czołówce. Lepszego startu po objęciu drużyny były szkoleniowiec Olimpii Grudziądz wymarzyć sobie nie mógł i jeśli będzie w stanie utrzymać taką formę przez całą rundę, wielki powrót do krajowej elity może stać się faktem. Nawiasem mówiąc, dla Ekstraklasy dobrze by było, gdyby powrócił do niej tak mocny piłkarski ośrodek z tradycjami. Katowice to drugie po Łodzi największe miasto Polski bez ekstraklasowego futbolu. Nie będziemy ukrywać – chętniej w ESA zobaczymy Gieksę niż Termalikę…

GKS Katowice tęskni za Ekstraklasą już kilkanaście sezonów – czy w końcu uda się powrócić do elity?/ fot. PressFocus

Póki co – do awansu jeszcze bardzo daleka droga, a w GKS mówią, że jeśli nie teraz, to kiedy? Sęk w tym, że pytają o to już od ponad dekady i za każdym razem misja kończy się niepowodzeniem. A chętnych do awansu nie brakuje. Na dziś lista zespołów, które realnie mogą jeszcze myśleć o promocji, liczy 9-10 ekip…

Kto jeszcze?

Wciąż bardzo solidnie wygląda gra Miedzi Legnica. Podopieczni Dominika Nowaka regularnie punktują, nie przegrywają i na tę chwilę otwierają tabelę. Ich sytuacja byłaby jeszcze lepsza, gdyby nie gol stracony w ostatniej minucie meczu ze Stalą, dający remis gospodarzom. Ważną postacią drużyny jest Petteri Forsell, który posturą w końcu przypomina piłkarza, a nie sumitę.

Tradycyjnie już na wiosnę coś niedobrego się stało z formą Chojniczanki, która w czterech meczach aż trzykrotnie podzieliła się z rywalami punktami. Piłkarze Krzysztofa Brede mają co prawda dwa spotkania zaległe i gdyby je wygrali – wskoczyliby na pierwsze miejsce w tabeli. Ale skoro „Chojna” nie potrafi wygrać ze zrelegowanym już w praktyce Ruchem, to w klubie powinno zapalić się czerwone światełko.

Sytuacja w czołówce tabeli może ulec diametralnej zmianie w trzy kolejki. A jeszcze te zaległe spotkania…/ źródło: flashscore.pl

Do grona rycerzy wiosny aspiruje Chrobry Głogów, który rundę zaczął co prawda od porażki, ale w kolejnych 4 spotkaniach zdobył 10 punktów i już jest bardzo blisko podium. Okazuje się, że praca Grzegorza Nicińskiego przynosi coraz lepsze efekty, a w życiowej formie znajduje się trochę już zapomniany w Ekstraklasie Mateusz Machaj, autor 15 trafień. Niepokonane w tym roku pozostaje także Podbeskidzie, ale w Bielsku-Białej powoli stają się specami od remisów. W całym sezonie zaliczyli ich już 10, z czego aż 4 od momentu wznowienia rozgrywek.

Największy zjazd w gronie potencjalnych kandydatów do awansu zaliczyli piłkarze Odry. Rewelacyjny jesienią beniaminek z Opola w niczym nie przypomina obecnie ekipy, która jesienią sprawiła tyle niespodzianek. Jeszcze pięć tygodni temu podopieczni Mirosława Smyły byli trzecim w kolejności największym kandydatem do wygrania rozgrywek I ligi. Teraz można już stwierdzić, że to się nie stanie. Chociaż na zapleczu Ekstraklasy wszystko jest możliwe.

Niebiescy lecą dalej

O ile wyniki z drugiej części rundy jesiennej mogły jeszcze napawać optymizmem kibiców w Chorzowie, o tyle ciągle problemy finansowe i wiosenne wyniki Ruchu mówią wprost – zasłużony klub zaliczy kolejny spadek.  Juan Ramon Rocha, jeszcze kilka miesięcy temu uważany za magika, stracił zaufanie władz klubu, a misję ratowania Niebieskich przed kolejnym spadkiem powierzono Dariuszowi Fornalakowi. Trudno jednak o optymizm, skoro Niebiescy w tym roku wygrali tylko jedno z pięciu spotkań, a do bezpiecznej lokaty tracą już 9 punktów. O ile nie wydarzy się jakiś cud, 14-krotny mistrz Polski podąży wielokrotnie przetartym szlakiem, czyli w ciągu dwóch lat zaliczy dwa spadki…

Do sytuacji w tabeli „swoje” wnoszą kary licencyjne klubów. Jeśli chodzi o walkę o utrzymanie, klasyfikacja rozgrywek jest nieco bardziej przejrzysta…/ źródło: flashscore.pl

Kogo pociągnie za sobą? Identyczny los może czekać Górnika Łęczna, który również jeszcze kilka miesięcy temu grał w Ekstraklasie. Światło nadziei powoli gaśnie także w Olsztynie, gdzie po latach walki z kłopotami natury organizacyjnej i finansowej trzeba będzie w końcu złożyć broń. Pod kreską znajduje się też Olimpia Grudziądz, w poprzednim sezonie przez pewien czas kandydat do…awansu. Tutaj są przynajmniej jeszcze jakieś przesłanki, że uda się obronić I-ligowy byt, a zespół chociaż zdobywa punkty. Póki co jednak wiosną mierzył się z ekipami z dolnych rejonów tabeli. Do sukcesu więc jeszcze bardzo, ale to bardzo daleko.

Pierwsza liga – styl życia, jak pół żartem, pół serio mawi się o rozgrywkach zaplecza krajowej elity. Rok temu na analogicznym etapie sezonu Górnik Zabrze miał jedynie matematyczne szanse na awans, a co się później stało – wszyscy świetnie pamiętamy. Nie forujemy więc jeszcze żadnych wyników, bo wciąż wiele może się zmienić. Nie raz jeszcze przetrzemy oczy ze zdziwienia…