Polski Związek Piłki Nożnej przed tym sezonem uznał, że system VAR to dobry pomysł, który pomoże arbitrom w meczach Ekstraklasy w podejmowaniu decyzji. Głosy były i nadal są różne. Dla jednych to niezbędny i długo wyczekiwany wynalazek eliminujący pomyłki sędziowskie, dla drugich to rozwiązanie niedopracowane i zajmujące zbyt wiele czasu, a dla jeszcze innych – jeśli nie zabicie, to poważny zamach na futbol. PZPN znalazł się w pierwszym gronie, ale nie jest konsekwentny.

Oto bowiem przed 30. serią gier, najważniejszą w całym sezonie zasadniczym, systemu VAR nie będzie w ogóle. Polski Związek Piłki Nożnej do spółki z Ekstraklasą uznał, że nie zostanie wykorzystany w żadnym meczu. – Słusznie – albo wszystkie albo żaden – napisał na Twitterze Michał Pol, ale z tą argumentacją się nie zgadzamy.

To tak, jakby z płonącego budynku nie dało się uratować wszystkich znajdujących się w środku. Z tego powodu strażacy mieliby machnąć ręką, zwinąć węże i odjechać do domu?

Oczywiście, że nie. Mamy system, który ma pomagać. Możemy go użyć, bo są do tego odpowiednie okoliczności. W sumie trudno o lepsze niż ostatnia kolejka Ekstraklasy, która decydować będzie o tym, kto wyląduje w górnej, a kto w dolnej ósemce. Poza tym, jeśli nie dzielimy punktów po zakończeniu sezonu zasadniczego – ta kolejka jest tak samo ważna, jak każda kolejna.

Jeśli można w czterech spotkaniach użyć pomocy i wykluczyć do minimum (bo, jak pokazał ten sezon, całkowicie pomimo pomocy VAR się tego zrobić nie da) prawdopodobieństwo błędu, dlaczego tego nie zrobiono? Decyzja „albo wszędzie, albo wcale” jest zła i trochę śmieszna. W pierwszych kolejkach również nie wszędzie był VAR, a jednak nie było problemu w jej rozegraniu. Teraz okazuje się, że jednak jakieś problemy są.

Dobrze, że nie doszło do skutku rozbicie terminarza na sobotę i niedzielę. Był pomysł, aby na kilka dni przed rozegraniem ostatniej kolejki zmienić zasady i połowę meczów rozegrać jednego dnia, a drugą połowę – następnego. – Zmiana terminarza okazała się jednak niemożliwa. Dostaliśmy info od ESA, za dużo logistyki do ogarnięcia. Czyli gramy jak było ustalone, no problem. Zobaczymy co zrobić z VARem – uzasadnił na Twitterze prezes PZPN, Zbigniew Boniek.

Jak wspominaliśmy wcześniej: wyłączamy całkowicie prywatne odczucia odnośnie VAR i tego, czy to dobry system, zły, przeciętny… Włodarze polskiej piłki uznali, że jest dobry i potrzebny. Ci sami ludzie stwierdzili, że jeśli nie można go użyć we wszystkich spotkaniach, to nie będą używać go wcale.

Może miałoby to chociażby zręby logiki, gdybyśmy mówili o pierwszej kolejce. Choć lepsze sędziowanie w połowie spotkań to zawsze cztery bezbłędnie poprowadzone mecze więcej, aniżeli bez VAR-u. Wtedy jednak można byłoby się tłumaczyć, że nie chcemy nikogo wyróżniać. Teraz jednak o takim nagłym zrywie „sprawiedliwości” mowy być nie może.

VAR – mógł być na czterech stadionach, nie będzie na żadnym.

Wiadomo bowiem na pierwszy rzut oka, które mecze mają większe znaczenie, a które – nie do końca. Dla niektórych drużyn zbliżająca się kolejka będzie miała kolosalne znaczenie, a dla innych będzie po prostu jedną z ośmiu, które zostały do rozegrania. Cracovia – Zagłębie oraz Lechia – Arka to absolutnie najważniejsze spotkania z perspektywy walki o górną ósemkę.

Jeśli Zagłębie przegra z Cracovią, a Arka wygra w derbach z Lechią, to piłkarze Leszka Ojrzyńskiego awansują do grupy mistrzowskiej i widmo spadku nie będzie zaglądać im w oczy przynajmniej do końca roku. Ojrzyński doskonale wie, czym taka walka i porażka w niej poniesiona może skutkować. Prowadzone przez niego Podbeskidzie Bielsko-Biała było o włos od awansu na ósme miejsce, ale to się ostatecznie nie udało i… bielszczanie spadli z ligi. Do końca sezonu nie otrząsnęli się po ciosie, który otrzymali na koniec sezonu zasadniczego.

Z uwagi na prestiż i pozycję dwóch drużyn VAR wysłalibyśmy również do Poznania, gdzie drugi w tabeli Lech podejmować będzie czwarty Górnik Zabrze. Spotkanie rodem z grupy mistrzowskiej, o niepodzielne trzy punkty, które będzie miało niebanalne znaczenie w kontekście mistrzostwa. Na dobrą sprawę wysłać można byłoby var-owskie wozy gdziekolwiek. Lepszy rydz, niż nic.