Uwaga, talent. 16-latek strzela pięknego gola dla Wisły i tworzy historię!

Trójkę bohaterów miało piątkowe starcie w Białymstoku pomiędzy Jagiellonią a Wisłą Kraków. Dwóch spośród nich dzieli dokładnie 20 lat dorosłej kariery. Kiedy jeden się rodził, drugi zdobywał już pierwszy tytuł mistrzowski. Choć obu dziś należą się brawa, pogodził ich były wiślak, Jesus Imaz. Hiszpan dzięki ustrzelonemu hat-trickowi zapewnił Jadze komplet punktów.

W całej rozciągłości spotkania Jaga na tę zdobycz zasłużyła. Była zespołem lepszym, a na pewno skutecznym. Gdy po 38 minutach gry prowadziła już 2:0, szczerze, nie spodziewaliśmy się w tym spotkaniu już wielkich emocji. A jednak, dzięki zbiorowemu wysiłkowi wiślaków, te jeszcze nadeszły. Skończyło się wynikiem 3:2 dla Jagi.

Gdybyśmy mieli – parafrazując Romana Kołtonia – wyrazić dziś naszą prawdę futbolu, powiedzielibyśmy, że Jesus Imaz, w obliczu trwającego brutalnego drenażu Ekstraklasy z topowych talentów, jest dziś jednym ze zdecydowanie najlepszych piłkarzy w tej lidze. Nawet traktując temat czysto matematycznie, liczbowo, okazuje się, że w wyraźnie krótszym czasie spędzonym w Białymstoku skompletował już więcej trafień niż miał na swoim koncie w Krakowie. W bieżącym sezonie ma ich już sześć w sześciu występach. I biorąc pod uwagę, że Cezary Kulesza i spółka całkiem dobrze potrafią w transfery, nie można wykluczyć, że 28-letni Hiszpan pracuje właśnie na wypłatę życia, jakiej może doświadczyć w swoim kolejnym klubie.

Mecz ułożył się tak, że choć przyćmił go hat-trick Imaza, nie sposób nie złożyć rąk do oklasków w kierunku dwóch innych piłkarzy.

Pierwszy to oczywiście Paweł Brożek, który rok od decyzji o zakończeniu, a następnie wznowieniu kariery, nagle przypomina sobie jak to jest strzelać gole seriami. Właśnie trafił trzykrotnie w dwóch ostatnich spotkaniach. Ktoś powie – nic wielkiego, podniecamy się golem 36-letniego napastnika, wystawianego trochę z braku laku, bo akurat Maciejowi Stolarczykowi od nadmiaru opcji w ataku zdecydowanie nie ma szans przewrócić się w głowie. Niemniej ten Brożek to jednak jest Pan Napadzior. 144 gole dla Wisły. Mistrzostwa, puchary, tytuły króla strzelców – nie będziemy wspominać tego, co jasne i znane.

Wszyscy liczą mu dystans pozostały do wyprzedzenia w strzeleckiej zdobyczy Kazimierza Kmiecika. Wydawało się, że dołożenie tych około 10 goli jest już poza jego zasięgiem. I być może tak… Ale nie postawilibyśmy na to choćby złotówki, bo prawda jest taka, że Brożek, kiedy da się mu szansę, to strzela. Były już sezony, kiedy 36-letni weteran przegrywał rywalizację, musiał odstępować miejsca młodszym. Ale nóżkę wciąż ma ułożoną i na warunki Ekstraklasy – można na nim polegać.

Trzecie słowo – klucz w piątkowy wieczór brzmi: Buksa. Tyle że nie Adam, lecz jego o siedem lat młodszy brat – Aleksander. 16-letni wiślak wpisał się na listę strzelców w 90 minucie gry, stając się najmłodszym strzelcem gola dla Wisły Kraków w jej historii ligowych występów.

Symboliczne, że kiedy się rodził, wspominany wyżej Brożek miał już na koncie nie tylko bramkę w Ekstraklasie, ale nawet mistrzostwo i puchar kraju. Buksa jest dziś uważany za największy młody talent hodowany przy Reymonta. Przed rokiem podpisał pierwszy zawodowy kontrakt, od listopada już na stałe jest członkiem pierwszej drużyny. Oczywiście, korzysta na tym, jak krótka jest dziś kołderka Macieja Stolarczyka, ale robi regularne postępy i do trafień w sparingach, dziś dołożył już też to oficjalne.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem