Usain Bolt zadebiutował i już wiadomo, czemu nie pobił piłkarskiego świata

Choć jest jednym z najwybitniejszych lekkoatletów w historii, po kilkunastu minutach gry w piłkę nożną wyglądał tak, jak Mariusz Pudzianowski po kilkudziesięciosekundowej walce z Marcinem Najmanem. Jak wypadł debiut Usaina Bolta w australijskiej piłce?

Telewizja FOX Sports przeprowadziła transmisję z meczu sparingowego australijskiej drużyny. Powód? Oczywisty: pierwszy mecz Usaina Bolta, rekordzisty w sprincie na 100 i 200 metrów, trzykrotnego mistrza olimpijskiego (Pekin 2008, Londyn 2012 oraz Rio de Janeiro 2016), a także jedenastokrotnego mistrza świata.

W lekkiej atletyce zdobył wszystko, co tylko mógł zdobyć, dlatego zakończył karierę sprintera i rozpoczął tę piłkarską.

Zaczął z wysokiego C, bo trenował z Borussią Dortmund. Wyobraźnia kibiców była rozpalona do czerwoności. Najszybszy człowiek świata? Przydałby się choćby na końcówkę meczu, świetnie radziłby sobie w kontratakach, odstawiałby rywali o kilka metrów i jeśli tylko piłka nie odbijałaby mu się od nóg jak od dwóch kawałków drewna – będzie gwiazdą.

Już wiadomo, że nie będzie, choć karierę dopiero zaczyna. Po BVB były zajęcia w Stromsgodset IF, a teraz przebywa w Australii, gdzie przygotowuje się do sezonu z Central Coast Mariners. Właśnie zadebiutował w meczu towarzyskim z amatorską drużyną skleconą z piłkarzy z okolicy, na tle której wypadł… blado. Bardzo blado. Choć wszedł zaledwie na ostatnie 20 minut, nie wytrzymał tego meczu kondycyjnie.

To, co miało być jego największą siłą, okazało się być największą wadą. Występ Jamajczyka mogliśmy obserwować bardzo dokładnie dzięki temu, że to na niego skierowana była lwia część kamer. Kilka powtórek z innych ujęć rozkładały każdą akcję wybitnego sprintera na czynniki pierwsze. Niestety, nie było za bardzo co rozkładać.

Bolt rzadko był przy piłce, rzadko „urywał się” obrońcom rywali i dawał kolegom z drużyny opcję do gry, choć akurat tego mogliśmy się po nim spodziewać. Ma 195 centymetrów wzrostu i niepiłkarską technikę biegu, więc nie było szans, że zacznie dryblować jak Leo Messi. Tyle tylko, że piłka naprawdę mu przeszkadzała. Być może wpływ na to miało zmęczenie, ale Usain nie wyglądał na kogoś, kto nawet spacerując mógłby przyjmować na kilkanaście centymetrów i dogrywać do nogi.

32-latek zapowiadał, że nie będzie mu łatwo przerzucić się w takim wieku na inną dyscyplinę sportu. Dlatego też wybrał Australię, w której poziom nie jest najwyższy i ten sparing to pokazał.

Wieczorem z siódmą kolejką gier ruszy Ekstraklasa i nie wierzymy, że to piszemy, ale to będzie wskoczenie na zdecydowanie wyższy poziom. Prawda jest taka, że Bolt w obecnej formie nie załapałby się na ławce Sandecji Nowy Sącz. Nie dziwimy się, że zrezygnował z podboju Europy i zaczął grać na drugim końcu świata.

– Dla mnie najtrudniejszą rzeczą w futbolu jest zatrzymywanie się i wznawianie biegu. Nie jestem przyzwyczajony do przyspieszenia, zwolnienia, a następnie kolejnego przyspieszenia. Wszystko można jednak wyćwiczyć. Mam czas, więc nauczę się innego biegania – tłumaczył przed meczem.

Być może nauczy się biegać, choć nie będzie to zadanie łatwe, bo najbardziej kuleją dwa najważniejsze elementy lekkoatletyczne w futbolu: kondycja i przyspieszenie. Nic dziwnego, że sprinterowi brakuje tego pierwszego, natomiast dla wielu szokiem może być to drugie. W piłce nożnej liczy się pierwsze pięć-dziesięć metrów.

Ofensywny zawodnik (Bolt grał na lewym skrzydle w formacji 4-3-3) musi „odejść” obrońcom, zostawić ich w tyle. Ci, którzy obserwowali sprinterską karierę Bolta wiedzą, że akurat na pierwszych metrach zawsze był na samym końcu stawki.

https://twitter.com/Adam_Kotleszka/status/1035488611121201152

Rozpędzał się po kilkunastu czy kilkudziesięciu metrach, na co w piłce nożnej nie ma czasu. Zanim się rozbuja – już musi hamować, bo stracił piłkę. Nie ma też takich umiejętności technicznych, by samemu sobie wypuścić ją na wole pole i pognać tak, by coś wycisnąć z akcji ofensywnej. Nawet jeśli jakimś cudem by mu się to udało – mało prawdopodobne, że za minutę ten manewr powtórzy, bo najzwyczajniej w świecie zabraknie mu sił.

Marzenia o wielkiej karierze wielkiego sprintera raczej trzeba odłożyć do szuflady. To naturalne, że każdy jego mecz będzie wzbudzał duże zainteresowanie, ale podskórnie chyba każdy czuje, że nie będzie to trwało długo. Niech się po prostu cieszy futbolem – tak, jak miliony piłkarzy na całym świecie. Tylko tyle? Aż tyle!

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem