Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Upiekło się Llorisowi za jazdę po pijaku. W Polsce poszedłby siedzieć?

W Anglii niemal miesiąc temu gruchnęła wiadomość, że mistrz świata i gwiazda Premier League, Hugo Lloris, został aresztowany przez policję. Wszystko przez jazdę na „podwójnym gazie”. Teraz został ukarany przez sąd, choć mimo kompromitujących faktów z policyjnego raportu tej kary nie można uznać za surową...

Do pewnego momentu wszystko w jego karierze przebiegało tak, jakby los realizował wymarzony przez fracuskiego bramkarza scenariusz. Wychowany w dobrej rodzinie bramkarz (matka, która zmarła dekadę temu, byłą prawniczka, zaś ojciec – bankierem) ma poukładane życie prywatne. Żona, dwie córki, a w dodatku zawodowo sięgnął szczytu, gdy jako kapitan podniósł najcenniejszy puchar w futbolu, czyli mistrzostwo świata.

Świetny wizerunek odszedł w zapomnienie, gdy wsiadł do auta po pijaku. Złapany przez policję nie był w stanie samemu wyjść z auta, w samochodzie znaleziono wymiociny, a piłkarz miał mieć około 1.7 promila alkoholu we krwi.

Zdecydował się wsiąść do Porsche Panamera pomimo tego, że na kolacji częstowano go drinkami. Obrońca bramkarza w sądzie, Davin Sonn, tłumaczył swojego klienta odwołanym kursem taksówki, którą zamówił wraz z Laurentem Koscielnym czy Olivierem Giroud. Taryfa nie przyjechała, więc Lloris sam postanowił poprowadzić auto.

Około 3 w nocy z czwartku na piątek został zatrzymany przez policjantów. Nie przeszedł pomyślnie badania alkomatem, które potwierdziło obecność alkoholu (1,68 promila) w wydychanym powietrzu. Został aresztowany i wypuszczony ostatecznie po wpłaceniu kaucji. Czekała go rozprawa w Sądzie Magistratu Westminister.

– Chciałbym z całego serca przeprosić moją rodzinę, klub, kolegów z drużyny, menedżera i wszystkich kibiców. Prowadzenie samochodu po pijanemu jest całkowicie nie do przyjęcia. Biorą pełną odpowiedzialność za swoje czyny – stwierdził Lloris.

Problem w tym, że ta odpowiedzialność nie jest duża. Podobnie jak kara za wybryk reprezentanta Francji, który ma zapłacić grzywę w wysokości 50 tysięcy euro i dostał zakaz prowadzenia samochodu przez 20 miesięcy. Jeszcze nie wiadomo, jak zostanie ukarany przez Tottenham, który zapowiedział wewnętrzne postępowanie dyscyplinarne.

Paradoksalnie klub może okazać się sprawiedliwszym sędzią niż sąd.

Wobec prawa wszyscy są równi, więc fakt bycia gwiazdą Premier League czy kapitanem reprezentacji sięgającej po mistrzostwo świata nie może być czynnikiem podnoszącym karę. Lloris został potraktowany tak, jak normalny człowiek na Wyspach, gdzie dopuszcza się jazdę z 0.8 promila alkoholu. Uniknął więzienia, choć w Polsce groziłoby mu do trzech lat pozbawienia wolności. To jednak kara nieadekwatna do tego, jaką rolę sam odgrywa w umysłach młodych kibiców. Powinien dawać przykład – i to pozytywny, nie negatywny.

Tottenham może być bardziej sprawiedliwy, bo taki wybryk swoje kapitana może uznać za stratę wizerunkową. Czymże dla Llorisa jest 50 tysięcy euro? Jego tygodniówka wynosi ponad 100 tysięcy euro, więc dla niego to jak splunąć. Pewnie wydał więcej w niejedną noc i choć nie zamierzamy mu zaglądać w portfel, nakładanie kary, która nie dotyka winnego, jest pozbawione sensu.

Swoją drogą: zarabiać 100 tysięcy euro miesięcznie i prowadzić pod wpływem? Jeśli nie przyjechała taksówka, facet mógł zamówić nawet… helikopter.

Piłkarze też ludzie i choć nie powinni, alkohol spożywają. Nie urodziliśmy się wczoraj, by być tym faktem zszokowani. Natomiast fakt, że pod wpływem alkoholu Lloris wsiadł za kółko jest niebywałym skandalem godnym napiętnowania i najsurowszej z kar. To nie był błąd w chwycie piłki, niecelne wybicie, utrara gola, a nawet przebalowanie wypłaty w kasynie czy zdrada małżonki.

Jazda na „podwójnym gazie” mogła mieć fatalne konsekwencje dla innych uczestników ruchu, poważnie zagrażając ich życiu. Nie mamy litości dla nikogo, kimkolwiek by nie był, za takie przewinienia. Zbyt wielu ludzi straciło życie, a rodziny bliskich, żeby to tolerować.