Cztery medale mistrzostw świata i jeden przywieziony z igrzysk olimpijskich. Polska ma całkiem pokaźną kolekcję międzynarodowych sukcesów w piłce ręcznej, ale te czasy minęły dawno i pewnie prędko nie wrócą. Przed trwającymi właśnie mistrzostwami Europy mniejsze szanse na zwycięstwo w całym turnieju przypisywano jedynie takim „potęgom” szczypiorniaka, jak Łotwa, Ukraina czy Holandia…

Zaczęło się od brązowego medalu igrzysk olimpijskich w Montrealu w 1976 roku. Sześć lat później Polska świętowała trzecie miejsce na mistrzostwach świata i na długie lata lista sukcesów przestała rosnąć. Aż do przyjścia Bogdana Wenty, który podźwignął polskiego szczypiorniaka z kolan i wprowadził go na salony. Szczególnie sensacyjny był 2007 rok, kiedy biało-czerwonych nikt nie stawiał w roli faworytów do jakiegokolwiek medalu, tymczasem oni – na złość wszystkim niedowiarkom – awansowali aż do finału turnieju. W którym przegrali z gospodarzem, Niemcami. Mimo to srebro tamtego mundialu potraktowano w kraju jako gigantyczny sukces.

W końcu było to najlepsze osiągnięcie w historii. Niemniej poza Polską naszą drużynę wciąż traktowano jako ciekawe zjawisko, a nie ekipę, która może na stałe zagościć w czołówce.

Zmieniło się to na kolejnych mistrzostwach świata, gdzie biało-czerwoni znów sięgnęli po medal. I znów musieli uznać wyższość gospodarzy – Chorwatów – ale tym razem na etapie półfinału. W meczu o trzecie miejsce nie dali szans Duńczykom i mogli się cieszyć z drugiego w historii brązu MŚ. Wtedy stało się jasne, że przed kolejnym wielkim turniejem biało-czerwonych trzeba będzie stawiać w roli faworytów. Rok po tamtym sukcesie przyszły mistrzostwa Europy, na których na podium stanąć się nie udało, ale czwarte miejsce też wstydu nie przynosi. Era Wenty powoli dobiegała jednak końca.

W 2012 roku stanowisko trenera przejął Niemiec Michael Biegler i on też zapisał piękną kartę w historii polskiego szczypiorniaka. Podczas MŚ 2015 Polacy wciąż należeli do światowej czołówki, ale drużyny składającej się z wiekowych zawodników, którzy pamiętali jeszcze mundial sprzed ośmiu lat, nie traktowano w roli głównego kandydata do medalu. Tymczasem Karol Bielecki, Sławomir Szmal i spółka znów sprawili niespodziankę kończąc turniej na 3. miejscu. I – niespodzianka – w półfinale znów przegrali z gospodarzem, czyli Katarem. Rok później na igrzyskach w Rio dotarli do półfinału, który przegrali. Później polegli też w meczu o brąz i to spotkanie zamknęło pewną erę polskiej piłki ręcznej. Wtedy rozpoczął się kryzys.

Już na początku roku 2016 zadanie odmłodzenia polskiej kadry i przejścia tej trudnej zmiany pokoleniowej możliwie jak najsuchszą stopą otrzymał Tałant Dujszebajew, jeden z najwybitniejszych wówczas trenerów na świecie. Przygoda z kadrą takich zasłużonych postaci jak wspomniani Bielecki, Szmal, Jurecki itd. powoli dobiegała końca. Następców miał znaleźć właśnie urodzony w Kirgistanie szkoleniowiec, jednak niestety jego misja zakończyła się klęską, a rady nie dał też następca – Piotr Przybecki. Po odległym 17. miejscu na MŚ 2017 biało-czerwoni nie zakwalifikowali się kolejno na mistrzostwa Europy w 2018 i mundial w 2019 roku. Teraz wracają na wielki turniej po kilku latach nieobecności, jednak to już nie ta sama drużyna, co kilka czy kilkanaście lat temu.

I oczywiście nie chodzi tu nawet o skład osobowy – trudno, by tacy zawodnicy jak Bielecki, Szmal czy bracia Lijewscy grali wiecznie – ale bardziej o to, jak ten zespół był i jest postrzegany przez kibiców. Kiedyś biało-czerwonych traktowano jak prawdziwą potęgę, faworyta do medalu na każdej imprezie. Teraz – podobnie jak w pierwszej dekadzie XXI wieku – Polska jest znów tylko ciekawostką, która nie ma prawa liczyć się w walce o najwyższe cele. I zamiast zastanawiać się z kim powalczymy w fazie pucharowej fani martwią się, czy podopiecznym trenera Patryka Rombla uda się wygrać choć jeden mecz mistrzostw Europy 2020.

DARMOWY ZAKLAD 20PLN + BONUS 3333PLN
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem

W fazie grupowej zagrają oni ze Słowenią, Szwajcarią i Szwecją. Do dalszej fazy turnieju awansują tylko dwie drużyny, więc już przed startem imprezy wiadomo, że o znalezienie się w czołowej dwójce będzie piekielnie trudno. Szwedzi i Słoweńcy to uznane marki, a ewentualne zwycięstwo z którymś z tych rywali zostałoby odebrane jako wielka sensacja. Symptomatyczne są też same kursy bukmacherów na Euro w szczypiorniaku. Wg LV BET kurs na zwycięstwo biało-czerwonych w całej imprezie wynosi… 301.00! Podobnie ocenia się szanse takich „potęg”, jak Łotwa, Szwajcaria i Ukraina, a niżej jedynie debiutującej w imprezie tej rangi Bośni i Hercegowiny.

W ciągu ostatnich 2-3 lat polska piłka ręczna znalazła się w tym miejscu, w którym była mniej więcej 16 lat temu, gdy stery w kadrze przejmował Bogdan Wenta. Ale skoro wtedy udało się wstać z kolan, to czemu nie teraz? Na to oczywiście potrzeba czasu, ale trzymamy kciuki za to, by mistrzostwa Europy 2020 były pierwszym sygnałem, że w naszym szczypiorniaku idzie ku lepszemu.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem