stójka
70%
80%
Obie są wyszkolone stójkowo i mają sukcesy w sportach uderzanych. Lepiej na MMA tę płaszczyznę przeniosła jednak Kish, która nie porzuciła agresji z tajskiego boksu, w przeciwieństwie do Herrig. Felice mocno przystopowała i w małych rękawicach nie radzi sobie aż tak dobrze jak radziła w dużych. Mimo wszystko poziom dosyć zbliżony.
parter
40%
15%
Zarówno Kish jak i Herrig charakteryzują się brakiem parteru. Felice co prawda ma niebieski pas BJJ, ale widać, że czuje się jeszcze bardzo nie pewnie na macie. Udało jej się poddać kilka parę rywalek, ale to jeszcze nie to. Justine zbyt łatwo oddawała dosiad czy plecy. W grapplerskiej walce to Felice będzie miała przewagę.
zapasy
35%
15%
Zupełnie taka sama sytuacja jak w parterze. Obie zawodniczki nie mają zielonego pojęcia o zapasach i jedyne obalenia wynikają z siłowych przepychanek czy podcięć. Lepiej w tym aspekcie minimalnie wypada Felice.
doświadczenie
65%
28%
Herrig jest już doświadczoną zawodniczką. Sporo walk w kickboxingu i tajskim boksie oraz udział w reality show TUF. Więcej walk w UFC i ogólnie MMA. Przy niej Kish jest zatem jeszcze początkującą w mieszanych sztukach walki zawodniczką.
wytrzymałość
70%
70%
Justine jeszcze nigdy nie przegrała a Felice nigdy nie przegrała przed czasem. Obie są bardzo twarde i wielokrotnie udowadniały, że potrafią przyjąć cios.
forma
77%
62%
Lepiej w swym ostatnim pojedynku zaprezentowała się Herrig, która pokonała perspektywiczną Alex Grasso. Kish w starciu z Ashley Yoder mimo zwycięstwa, dość się męczyła i nie potrafiła zaznaczyć mocno swojej przewagi - była nawet kilka razy w bardzo nieciekawych pozycjach w parterze.
czynnik x
80%
20%
Czynnikiem X będzie parter i to czy Felice zdoła tam przenieść walkę. W przypadku bardzo wyrównanej stójki, to właśnie grappling zadecyduje komu sędziowie przyznają dodatkowe punkty, które zadecydują o zwycięstwie. Jeśli ktoś ma lepszą kartę w rękawie, to ma ją Herrig.

Jednym z ciekawszych pojedynków niedzielnej gali UFC, będzie konfrontacja Justine Kish z Felice Herrig. Jest to o tyle interesujące zestawienie, że kursy na obie kobiety są dość wysokie i warte gry. Na którą więc bardziej opłaca się postawić?

Kish vs. Herrig będzie pojedynkiem dwóch kickboxerek. Ta pierwsza w sportach uderzanych ma bilans 18-2, a ta druga 23-5. Statystyki zwycięstw są więc bardzo zbliżone. Jeśli chodzi o umiejętności? Zaczniemy od Kish. Jej stójka jest silna, mocno uderza, sztywno, po tajsku. Jej proste są z tego rodzaju, że jak trafiają to już sieją spustoszenie.

Na niekorzyść działa to, że mocno się odsłania przy wyprowadzaniu uderzeń, ale jest twarda i potrafi przyjąć cios. Ma świetne techniki obrotowe. Nie tylko nożne, ale również typowo tajskie jak łokcie obrotowe – zresztą nawet zwykłych łokci używa bardzo często i jest jedną z najlepszych zawodniczek jakie kiedykolwiek stosowały te techniki w klatce (nie licząc Joanny Jędrzejczyk).

Jeśli jednak mowa o naszej mistrzyni, to Justine Kish mimo podobnego podłoża, nie ma aż takich umiejętności jak Polka. Jest za sztywna, nie ma tej lekkości i płynności. Za dużo w niej jeszcze tajskiego a za mało MMA.

Wyprowadza sporo niskich kopnięć, którymi lubi podcinać, ale też atakuje na głowę. W stójce jest ułożona i zrobiła w tej płaszczyźnie Randzie większą masakrę niż uczyniła to nasza Karolina Kowalkiewicz.

Z wad trzeba jej wyliczyć grappling, który w jej wykonaniu jest bardzo słaby. Ma ogarniętą podstawową kontrolę, ale całościowo prezentuje się dość mizernie. Markos zdołała ją raz przetoczyć i znaleźć się na górze, a stójkowiczka Ashley Yoder ją obalała i zdobywała dosiad, co niezbyt dobrze świadczy o jej zapasach. Jednak jej przeciwniczka Felice Herrig jest tak jak ona, również kickboxerką i nie schodzi za często do parteru jak nie musi. Kish szybko się męczy, ale nie pompuje się aż tak strasznie. Jest to naprawdę ciekawa zawodniczka, która jeśli podszkoli swoją defensywę w stójce (bo ma bardzo dziurawą gardę) i parter, to będzie solidnym wzmocnieniem dywizji słomkowej UFC.

Po drugiej stronie oktagonu stanie Felice Herrig, która promowana jest jako zawodniczka również wywodząca się z kickboxingu oraz muay thai. Ma dosyć ciekawe tytuły mistrzowskie na koncie jak na przykład organizacji W.A.K.O. czy IKF – na papierze to dosyć ładnie wygląda. Herrig zdążyła w formule MMA zawalczyć już osiemnaście razy z czego dwanaście pojedynków wygrała. Jej bilans zdradza to, że przegrywała praktycznie tylko z bardzo ciężkimi rywalkami (i Paige VanZant, ale o tym później). Dwóch pierwszych porażek nie warto komentować – nawet Mamed Chalidow zaliczył klęskę w debiucie – ale później, gdy już Herrig nabrała ogłady jako zawodniczka MMA, to przegrała tylko: z byłą mistrzynią UFC Carlą Esparzą, mistrzynią Invicty Barb Honchak oraz mocną Tecia Torres. Do tego dochodzi porażka ze wspomnianą Paige VanZant, która nie jest dobrą zawodniczką, ale która zna się na zapasach, czyli podobnie jak u Justine Kish, najsłabszej płaszczyźnie walki Felice.

Także w ciągu tych kilku lat przegrywała tylko z największymi sławami żeńskiego MMA i to jeszcze przez decyzje oraz zawodniczkami specjalizującymi się w walce siłowo-zapaśniczej. Jest to twarda i nieustępliwa kobieta. Jednak pomimo tego wszystkiego, tych wygranych i przegranych tylko z bardzo mocnymi nazwiskami, pomimo zwycięstw i osiągnięć w sportach stójkowych… Herrig nie prezentuje sobą w oktagonie za wiele.

Jej stójka jest bardzo nierówna, chaotyczna. Często albo bije totalnie bezpłciowo, czyli zadaje delikatne ciosy ciosy i rozmyśla się w połowie ich zadawania, albo przecina powietrze grubymi zamachowymi, które nigdy nie trafiają. Sprawia wrażenie atakującej, ale tak naprawdę nie atakuje.

To strasznie dziwna zawodniczka i niestety w walkach MMA nie widać za bardzo jej stójki, dzięki której zdobywała tytuły w kickboxingu. W walce z Alexą Grasso zadała 246 ciosów znaczących, z czego tylko 60 doszło celu (24%). Są to bardzo marne liczby. Z walk w muay thai znana była z wykorzystywania prostych, a w mieszanych sztukach walki praktycznie nie używa tych ciosów. Na plus można zaliczyć kopnięcia, ale też to są bardziej klapsy niż „power kicki”. Front kickami walki nie wygra. Low kicki ma dobre.

Felice dopiero od niedawna obala z pozytywnym skutkiem. Jeszcze tak niedawno to ona była obalana. W parterze wcale nie jest lepiej. Choć przechodzi pozycje to sama też bywa sweepowana i kilkukrotnie bywała w sporych tarapatach. Tak samo z poddaniami. Niby zapina trójkąty czy duszenia, ale bardzo jej brakuje techniki.

Zawodniczki te pod kątem stylistycznym są do siebie bardzo podobne i nic dziwnego, że kursy podchodzą pod 2.00. Bukmacherzy sami nie wiedzą którą wybrać jako mocną faworytkę i na Herrig dali 1.80, a na Kish 1.95, zatem wybierając obojętnie którą, możemy przemnożyć nasze pieniądze po dość dobrym kursie. Bardziej kompletną wydaje się być Herrig, która obala i w brazylijskim jiu jitsu ma niebieski pas. Stąd ta minimalna różnica. Wysoce prawdopodobne, że walka toczyć się będzie cały czas na nogach i że dojdzie do decyzji, a tutaj to już naprawdę rzut monetą odnośnie werdyktu. Niejednogłośna decyzja może iść zupełnie w obie strony. W przypadku wyrównanej walki stójkowej, decydować będzie grappling, a ten lepszy ma Herrig i jeśli uda jej się sprowadzić walkę do parteru, to powinna być w nim lepsza od swojej rywalki.

Komentarze